Powiedział mi ekspata: Mumbaj, czyli Bollywood po polsku

Do Azji przyjechała dwa lata temu i zaczęła pracę w sierocińcu w Kathmandu w przerwach zwiedzając i poznając świat. Po Nepalu przyszła kolej na . Dziś o swoim życiu w Mumbaju i pracy dla Bollywood opowiada Ewa.

Jak to się stało, że podjęłaś decyzję o przeprowadzce?

Właściwie decyzję podjął mój mąż, ja nie byłam taka odważna i gotowa do zmian. W wieku 40+ takie decyzje przychodzą trudniej. Najczęściej to młodzi ludzie, którzy są na początku drogi życiowej, poszukują swojego miejsca na ziemi, a potem czasami zaczynają się zastanawiać, czy to jest kraj, w którym chcą wychować swoje dzieci i osiedlić się na stałe.

Z nami było odwrotnie, najpierw wychowaliśmy naszego syna w Polsce, osiągnęliśmy swoje sukcesy zawodowe, czegoś tam się dorobiliśmy. Jednocześnie wpadliśmy w rutynę codzienności, typowy schemat, praca-dom, praca-dom. A potem zapadła decyzja o zmianie, właściwie to trochę życie za nas zadecydowało.

Dlaczego akurat Indie? Czy dziś zrobiłabyś dokładnie to samo?

Indie wybrały się same, przez przypadek. Wyjeżdżając z Polski myśleliśmy o Sri Lance, byliśmy tam parę lat wcześniej i zauroczyła nas ta wyspa, ale bilety do Indii były o połowę tańsze niż na Sri Lankę, więc zdecydowaliśmy, że najpierw jedziemy do Indii, a potem zobaczymy.

Czy zrobiłabym to samo? Myślę, że nawet chętniej i odważniej. W ciągu 2 lat życia na obczyźnie przeżyłam więcej niż w ciągu 10 lat w Polsce, a życie się ma jedno, więc trzeba żyć jego pełnią. Powtórzę znany slogan ” w życiu bardziej żałujemy tego, czego nie zrobiliśmy”, więc nie żałuję, chociaż nie zawsze jest różowo.

Jak długo mieszkasz w Indiach?

W Mumbaju mieszkamy rok, w Indiach jesteśmy 1,5 roku, a już 2 lata w podróży po Azji.

Pamiętasz swój pierwszy dzień po przeprowadzce? Co było najtrudniejsze, a co w ogóle Cię nie zaskoczyło?

Przeprowadzka odbywała się stopniowo, więc właściwie nie było typowego pierwszego dnia. Najpierw podróżowaliśmy, zwiedziliśmy prawie całe Indie i inne kraje azjatyckie, a potem osiedliśmy na stałe w Mumbaju. Najbardziej zaskakująca i najtrudniejsza była odmienność kulturowa, tutaj prawie wszystko jest inne i trzeba być bardzo elastycznym, żeby to zaakceptować. Trudno oczywiście przyzwyczaić się do ogromnej ilości śmieci wokół, czasami myślę, że Indie to jeden wielki śmietnik. Słusznie zasługują na miano najbardziej brudnego kraju świata, Szczególnie widać to w dużych miastach, takich jak Mumbaj.

Czego najbardziej Ci brakuje?

Z polskich produktów najbardziej brakuje mi: kiełbasy, świeżego chleba, kiszonej kapusty, bo nie mogę zrobić bigosu i kiszonych ogórków.

W supermarketach, które są tylko w dużych miastach, z polskich produktów znaleźliśmy tylko najbardziej exportowy polski towar – wódkę (Chopin i Żubrówka). Wszystkie towary, które nie są powszechnie używane przez tubylców, są bardzo drogie. Np: ser żółty, bekon, parówki, oliwki, nawet masło jest droższe niż u nas.
Brakuje mi oczywiście rodziny i przyjaciół, za którymi bardzo tęsknię.

Z kim udało się Tobie zaprzyjaźnić? Czy utrzymujesz kontakty z innymi Polakami mieszkajacymi w Mumbaju?

W Mumbaju mieszka na stałe niewielu Polaków, najczęściej są to małżeństwa mieszane. Podobnie jest z ekspatami innych narodowości. Najwięcej chyba jest Rosjan, ale oni tworzą swoje zamknięte społeczeństwa. Nasi mumbajscy przyjaciele, to właśnie mieszane małżeństwa.

Typowi, tradycyjni Hindusi są zamknięci na przyjaźnie z obcokrajowcami. Są mili, chętni do rozmowy, wypytają cię ile masz dzieci, ile zarabiasz, mogą cię nawet zaprosić do siebie, ale nie zaprzyjaźnią się z tobą na dłużej. Ich dom i rodzina to jak zamknięty krąg. Do tego stopnia są zamknięci, iż zdarza się, że w jednym bloku, wieżowcu nie mogą mieszkać z hindusami muzułmanie czy obcokrajowcy, a nawet słyszeliśmy, że mieszkańcy np. Gujaratu (stan w Indiach) chcą mieszkać tyko z Gujarati. Podobnie Hindusi mieszkający za granicą znani są z tego, że trzymają się razem, wspierają się, ale nie są otwarci na głębsze przyjaźnie z obcymi.

Raz wydawało nam się, że zaprzyjaźniliśmy się z rodziną hinduską w Sikkim, ale po dłuższym czasie doszliśmy do wniosku, że to nie była prawdziwa, bezinteresowna przyjaźń, oni widzieli w nas tylko możliwość uzyskania finansowej pomocy. Coraz częściej pojawiały się informacje o ich ciężkiej sytuacji i pytania, czy nie możemy im pomóc. I tu uwaga: dla Azjatów, jeżeli „biały” pożycza pieniądze, to znaczy, że nie trzeba mu oddawać. To dla nich oczywiste, po prostu inna mentalność.

Jak wygląda Twoje codzienne życie?

Moje życie codzienne w porównaniu z Polską jest bardzo spokojne, wręcz leniwe. nie jest stała, więc najczęściej czekam na telefon z propozycją, czasami jadę na casting, co przy lokalnym transporcie i odległościach zajmuje 2-3 godziny w jedną stronę. Dzień na planie filmowym to kolejny długi i leniwy dzień, dniówka oznacza 12 godzin, z czego większość czasu spędzam na czekaniu. Mam więc bardzo dużo wolnego czasu na czytanie książek, pisanie, rozmyślanie i naukę. W Polsce zawsze brakowało mi czasu na wszystko, teraz jest odwrotnie.

„Bollywood” brzmi tak niecodziennie i bajkowo…

Dla wszystkich naszych znajomych informacja, że pracujemy w BOLLYWOOD to prawie tak, jakbyśmy powiedzieli, że mieszkamy na księżycu:) A wszystko zaczęło się bardzo niepozornie i jak to w życiu podróżnika bywa, przez przypadek. Gdy po raz pierwszy, będąc na Goa usłyszeliśmy, że jest okazja pojawić się w filmie Bollywood, zapłacą 1000Rs i jeszcze dadzą śniadanie i lunch, to nie mogliśmy uwierzyć, stwierdziliśmy, że nawet za darmo idziemy! To właśnie jest fajne, że w naszym życiu dzieją się rzeczy, o których nawet nie marzyliśmy i to całkiem przez przypadek:)

Jakie widzisz plusy i minusy mieszkania w Mumbaju?

Zdecydowanie więcej jest minusów mieszkania w Mumbaju, więc zacznę od plusów:
– jest tanio;
– jest ciepło (i to cały rok, czasami nawet za ciepło, co już wkracza w minusy ;-));
– dobra kuchnia, chociaż trzeba uważać na nadmiar chilli. Indie to kraj dla wegetarian, ponieważ religia hinduska nakazuje wegetarianizm;
– można znaleźć pracę w Bollywood, praca jest lekka, a zarobki wystarczają na życie;
– jest blisko do innych, wspaniałych miejsc w Indiach i Azji.

Minusy:
– miejska dżungla ze zwariowanym ruchem ulicznym, przeludnieniem, slamsami, ludźmi śpiącymi na ulicy i żebrakami;
– tony śmieci wokół, na ulicach brudno i śmierdząco. Są oczywiście nieliczne enklawy bogatych hoteli, które wyglądają inaczej;
– zamknięte, podzielone społeczeństwo, o czym mówiłam już wcześniej;
– trudna współpraca z Hindusami. Nie dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem, pieniądz rządzi nimi, więc są zachłanni i zawsze próbują ugrać coś dla siebie, nie zawsze uczciwie. Liczą się z tobą tylko, jeżeli jesteś ich przełożonym lub mogą mieć z tego wymierną korzyść;
– mają swój specyficzny indiański czas (IST – Indian Stretchable Time), który nijak nie przystaje do naszego, podobne podejście do czasu mają wszyscy Azjaci;
– są niesłowni, ich „tomorow „oznacza poprostu NIGDY!

Jak wyglądają formalności przeprowadzkowe i wizowe?

Formalności z uzyskaniem wizy na dłuższy pobyt są coraz bardziej skomplikowane. Indie w ciągu ostatniego roku utrudniły uzyskanie wszelkich wiz z wyjątkiem krótkoterminowej wizy turystycznej. Żeby stać się obywatelem Indii, trzeba mieszkać co najmniej 10 lat lub być w związku małżeńskim z Hindusem.

Czy łatwo znaleźć pracę w Mumbaju?

W mieście o tak dużym zaludnieniu, gdzie siła robocza jest bardzo tania, ekspaci mogą znaleźć pracę tylko jako dobrze wykwalifikowani pracownicy z bardzo dobrą znajomością angielskiego lub w Bollywood. Rynek Bollywoodzki opanowali Rosjanie i Ukraińcy. Już w swoim kraju organizują nabór, głównie wśród młodych, atrakcyjnych dziewczyn, pomagają w załatwianiu formalności i dotarciu do agentów. Oprócz tego, dużo obcokrajowców zatrudnionych jest w branży komputerowej. Nie jest łatwo znaleźć pracę tutaj na miejscu, więc najlepiej. jeżeli ktoś planuje emigrację zdobyć kontrakt będąc w kraju, jechać na coś pewnego. Nawet wtedy nie gwarantuję, że Polak zaaklimatyzuje się w tym społeczeństwie.

Jakie są koszty życia w Mumbaju?

Pod wzgledem mieszkaniowym Mumbaj, podobnie jak Delhi, to najdroższe miasta w Indiach. Np. koszt wynajęcia kawalerki to miesięcznie 12.000RS czyli 800 zł, a dla porównania w Sikkim 1,500RS czyli 100 zł. Koszt żywności i transportu jest podobny w całym kraju, czyli bardzo tani w porównaniu z Polską.

Zarobki są zróżnicowane, jak społeczeństwo w tym kraju. Np. nauczyciel może zarabiać miesięcznie od 15.000RS do 100.000RS w zależności od tego, jak duża jest szkoła, gdzie się znajduje, czy jest prywatna, czy państwowa.

Jakie rady miałabyś dla osób chcących przeprowadzić się do Mumbaju?

Poważnie się zastanów, czy jesteś w stanie zaakceptować życie w społeczeństwie, w którym nie ma równości. Różnice ze względu na religie, kasty, przynależność do stanu, status majątkowy są tak silne w świadomości tych ludzi, że wszystko jest temu podporządkowane. Jeżeli jesteś w w związku małżeńskim z Hindusem, to sytuacja jest trochę inna, bo stałeś się częścią ich rodziny, klanu czy kasty ale jeżeli jesteś obcy – taki już pozostaniesz i nic tego nie zmieni.

Czy planujesz kolejną przeprowadzkę? Jeśli tak, to gdzie?
Zdecydowanie planuję kolejną przeprowadzkę, jeszcze nie wiem gdzie, ale wiem na pewno, że nie chcę na stałe mieszkać w Mumbaju.

Zdjęcia i tekst: Ewa Rajska
 
Ewa - od 23 lat mężatka, przed wyjazdem z Polski mieszkała na Śląsku. Z wykształcenia biolog i chemik, pracowała przez 17 lat jako nauczyciel, a w ostatnich latach również vicedyrektor szkoły. Ma dorosłego syna, który studiuje w Polsce. Obecnie wraz z mężem mieszka w Mumbaju i pracuje w Bollywood. www.rajscy.blogspot.com

Jeśli i Ty masz ochotę opowiedzieć nam o swoim życiu na obczyźnie (szczególnie, jeśli mieszkasz w Azji), napisz do nas koniecznie!

author avatar

Mieszanka zodiakalnego Lwa i chińskiego Smoka. Z wykształcenia politolog, z zawodu fotograf. Ciągle szuka swojego miejsca na świecie.

Zobacz także

«  Rozgrzewająca tapeta na pulpit
 Legenda o Jollibee »


6 Comments

  1. Bardzo fajny wywiad, super, że są ludzie z fantazją, którzy nie boją się mieszkać w obcych nam kulturowo krajach.

    Przyczepię się tylko do tego: – dobra kuchnia, chociaż trzeba uważać na nadmiar chilli. Indie to kraj dla wegetarian, ponieważ religia hinduska nakazuje wegetarianizm

    Powiedzieć, że hinduizm nakazuje wegetarianizm jest zbyt dużym uogólnieniem. Raczej zaleca wegetarianizm niż nakazuje. Większość szkół czy sekt jest za wegetarianizmem. Podobno tylko około 20-30 proc. hindusów nie je mięsa (większość je mięso nieregularnie, bardzo rzadko, od święta!). To czy ktoś jest wegetarianinem w Indiach bardziej zależy od jego statusu materialnego niż religii.

    pozdrawiam!

    • Zgadzam się z tobą, bardziej prawidłowe określenie to „zaleca”, to dlatego w czasie świąt czy nawet wesela hinduskiego nie jedzą potraw mięsnych, ryb czy jaj. W każdym razie jest to raj dla wegetarian, tylu potraw wegetariańskich w polskich restauracjach nie znajdziemy.

  2. Nooo wreszcie się doczekałam, jakaś dłuższa cisza w eterze zapadła :)
    Ania i Krzych… może jakaś wlepka o Filipinach, za co lubię-nie lubię?
    Pomysł z wywiadami ekstra. Czekam (nie)cierpliwie na następne.
    Pozdrowienia ze Szczecina

  3. Przeczytałem „od deski do deski” i chcę się dowiedzieć więcej. O życiu w Indiach, o hindusach w polskiej perspektywy, o formalnościach związanych z przeprowadzką. Ciekawość ta wynika z mojego własnego związku z Hinduską oraz z tęsknoty za Indiami.

    Dzięki za ten wywiad!

    pozdrawiam!

  4. Świetny wywiad! Sama myślę o przeprowadzce do Bombaju i ten wywiad na pewno daje do myślenia….. Pani Ewo, jesteście dla mnie inspiracją. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

(*) Wymagane, Twój e-mail nie zostanie opublikowany