• Wietnam_Sapa_wioska, DSC_4134

Zimno, coraz zimniej…

Tęskniliśmy za zimnem od dawna. Marzyły nam się temperatury przynajmniej niższe niż 20 stopni na plusie. Bo jakkolwiek przyjemne nie byłyby czasem upały, to na dłuższą metę, kiedy ma się je na co dzień, są po prostu… nudne.

Zimno było już w Hanoi, więc z prawdziwą przyjemnością założyliśmy bluzy, długie spodnie i pełne buty. Ale prawdziwa zima przywitała nas dopiero w Sapa. Kiedy wczesnym rankiem wysiedliśmy z busa, cale miasteczko było spowite gęstą mgłą (nic niecodziennego w grudniu), a przy każdej próbie oddechu z ust buchała para. Na zewnątrz były… zaledwie 4 stopnie. W knajpkach rozpalono w kominkach, a do menu trafiły grzane wino i herbata z cynamonem (polecamy i jedno i drugie). A my czuliśmy się jak w polski listopadowy wieczór.

Święta spędziliśmy dość leniwie, ale jako, że nie należymy do wybitnie „świątecznych” osób, woleliśmy pospacerować po okolicy i spotkać się ze starymi znajomymi niż siedzieć przy suto zastawionym stole.

Dopiero w środę wybraliśmy się na jedno z lokalnych targowisk. Tym razem wybór padł na Cao Son, targ położony w okolicy Muong Khoung. Zjeżdżają się tam gównie Hmongowie i Czarni Dao z okolicznych wiosek, aby tak, jak w innych tego typu miejscach, kupić, co jest do kupienia i sprzedać, to co do sprzedania, a przy okazji wymienić się ploteczkami, zagrać w bilard i zjeść lokalne przysmaki. Atmosfera pierwszorzędna, tym bardziej, że podobnie jak wcześniej , również Cao Son tonęło w gęstej mgle. Zimno też oczywiście było. Jak należy. Kobiety robiły zakupy opatulone w ciepłe chusty, a niektórzy z mężczyzn założyli ciepłe czapy.

A potem tylko jeszcze pociąg z Lao Cai do Hanoi, stamtąd autobus na południe i już jesteśmy w Ninh Binh. Tutaj już oczywiście cieplej, choć nadal jedynie przyjemne poniżej 20:)

  • no nie wiem… skoro tak mówisz… ;)

  • musisz mi uwierzyć na słowo albo… sam się kiedyś przekonać;)

  • nie będę ukrywał, że w kwietniu gdy wylatywaliśmy z BKK miałem już nieco dość tych temperatur, ale gdy wylądowaliśmy w Warszawie i okazało się, że w Moskwie zgubiono mój bagaż i przyszło mi paradować po Stolicy w klapkach natychmiast zapragnąłem wracać :D

    btw. mówienie, że robisz piękne zdjęcia musi Cię pewnie nudzić, ale to jest wręcz zachwycające.

  • No ja myślę, że też ostatecznie z przyjemnością wrócę za jakiś do upałów, bo niedostatecznie ogrzewane pokoje przy tak niskich temperaturach były mało zabawne;) Ale i tak się cieszę z tej miłej odmiany, bo miałam już serdecznie dosyć ciągłej min. 30;)

    btw. nigdy nie nudzi:) bardzo dziękuję:)

  • Eva Pomianowska via Facebook

    No w sumie…. ja bym teksnila za wiosna. Ale za zima lub jesienia na pewno nie :D

  • nawet za pięknym białym śniegiem albo złotymi kolorami jesieni albo takimi szarymi mglistymi dniami?
    No ja wiem, na co dzień to też mało przyjemne;)

  • Eva Pomianowska via Facebook

    nawet ;) snieg to tylko na narty :D juz sie nie moge doczekac przeprowadzki na Tajwan w przyszlym roku, oby wszystko sie udalo :D

  • Eva Pomianowska via Facebook

    do Manili chyba tez zawitam po drodze :P

  • trzymamy kciuki i chętnie Cię tam kiedyś odwiedzimy! A gdybyś wybierała się do Manili, daj znać:)

  • Joanna Ya via Facebook

    Piękne! Jakie kolory! Kupiłabym z chęcią taki płaszczyk kolorowy!

  • Joanna Zuza Markiewicz via Facebook

    Aniu, gdy ja byłam w Sapie & okolicach na trekkingu także były mgły i temp taka, że podczas rozmowy para z ust ulatywała. Trekking był fantastyczny, ale spanie w nieogrzewanym=zimnym pokoju był małym szokiem dla organizmu- jesli 24h wcześniej byłam na rajskiej wyspie Phu Quoc’u z +40st;) Ale grzance i pho ga z duża ilością chilli niezle rozgrzewają;-)

    życzę przyjemności w strefie chłodu!

  • Ha, to my sobie zadundowalismy Swieta w Kambodzy i za chwilke narty w Japonii :) juz sie nie moge doczekac! ;)

    • Domyślam się:) Japonia to jedno z moich podróżniczych marzeń, więc wyobrażam sobie, jak się cieszysz:)
      A jak spodobała się Kambodża?
      My bylismy tam w okolicach Wielkanocy (musimy w końcu opisać na blogu) i bardzo chcemy wrócić jeszcze raz:)
      pozdrawiam i życzę przyjemności!

  • Asiu, ja poprzednim razem kupiłam taką kolorową spódnicę:) Tylko nie bardzo mam gdzie ją założyć w Manili;)

  • Ja dobrze pamietam szok termiczny sprzed dwóch lat – przyjechałam wówczas do Sapy z upalnego Laosu ubrana z klapki i koszulę z krótkim rękawem, a że trochę czasu zajęło mi znalezienie noclegu, zdążyłam solidnie przemarznąć;) Ale klimat jest pierwszorzędny:) No i te grzańce;)

  • Jak brakuje Wam chłodu, to polecamy Pamir! :)

  • Bardzo byśmy chcieli! I mam nadzieje, ze prędzej, czy pózniej tam dotrzemy:)

  • Emi Krywko via Facebook

    Wesołych wietnamskich świąt!:-)

  • Marzena Mlynska via Facebook

    Zazdroszczę…

  • Adam Guzowski

    Na Twoich zdjęciach (które są bardzo ładne i dobre technicznie). Widzę 4 grupy etniczne.
    Co prawda okolice Sapa są bardzo popularne to nie brakuje tam „rdzennych” ludzi. Prawda jest taka,że rdzennych mieszkańców Wietnamu w Sapa jest bardzo mało.
    Typowe H’mong (jest ich 6 różnych grup),Czarne Zau (4 grupy), Nung (2 grupy) czy Tai (jedna).
    Napiszę jeszcze ciekawostkę,iż Kwieciste H’mong (kolorowo ubrane kobiety) to plemie,które specjalizuje się w łowiectwie i praktycznie nie jest przywiązana do swego dobytku,oraz są to nomadzi,czyli lduzie kórzy przemieszczają się z miejsca na miejsce.
    Obserwując strone Kwiecistych H’mong można odróżnić kobiety zamężne,nie zamężne i wdowy ;)
    serdecznie pozdrawiam