• Wietnam_Zatoka_Ha_Long, DSC_4890

Jedziemy na wycieczkę, czyli dzień na Ha Long Bay

Nie znoszę wszelkiego rodzaju działalności zbiorowej: grup, stowarzyszeń, kółek zainteresowań, różańcowych czy wzajemnej adoracji. Nie lubię też wycieczek zorganizowanych ani dostosowywania się do grupy. Najlepiej podróżuje mi się zupełnie samej. Tak już mam.

Ale do rzeczy. Bo jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma. W taki właśnie sposób podczas ostatniego pobytu w Wietnamie wybraliśmy się wraz z Krzychem na… wycieczkę. O , czyli Zatoce Lądującego Smoka, myślałam już wcześniej, ale jakoś się nie złożyło, bo zawsze znajdowały się ciekawsze miejsca, no i powiedzmy sobie szczerze – zdecydowanie romantyczniej jest się wybrać na dwu- lub trzydniowy rejs po we dwójkę. Taką przynajmniej miałam wizję. Oprócz sporej dawki romantyzmu miała być jeszcze przyjemna łódź, zapierające dech widoki i fantastyczne wschody i zachody słońca ( ze znośną dawką kiczu rzecz jasna).

Pogoda szybko zweryfikowała nasze plany i biorąc pod uwagę nisko zawieszone chmury i jeszcze niższe temperatury zdecydowaliśmy się zobaczyć Zatokę Ha Long w jeden dzień idąc na łatwiznę i korzystając z usług lokalnego biura podróży. Koszt takiej przyjemności to średnio 16-27 dol., a standardowy program jednodniowej wycieczki zakłada:

– zbiórkę lub odbiór z hotelu o godz. 8.rano,
– 3,5 godzinną jazdę do Ha Long (po drodze przewidziana wizyta w wieeelkim sklepie z pamiątkami, o czym zwykle się nie wspomina),
– kilkugodzinny rejs,
– lunch na łodzi,
– zwiedzanie pływającej wioski rybackiej (nieco rozczarowuje),
– możliwość skorzystania z kajaków,
– zwiedzanie jaskini Thien Cung (pierwsza w życiu jaskinia, która zrobiła na mnie wrażenie),
– 3,5 godzinny powrót do Hanoi z przystankiem w innym wielkim sklepie.

I tyle. Albo aż tyle, bo to i tak całkiem sporo, jak na zaledwie jeden dzień.

Jako ciekawostkę podam, że powstanie Zatoki Lądującego Smoka, zgodnie ze legendą, związane jest z zamierzchłymi czasami, kiedy państwo wietnamskie musiało walczyć z najeźdźcami. Bogowie zesłali więc na pomoc smoki, które miały wypluwać klejnoty i jadeit formujące się po zetknięciu z wodą w tysiące wysepek tworzących swego rodzaju mur, utrudniający zadanie wrogowi. Okręty najeźdźców roztrzaskały się o wspomniany mur i w ten sposób wygrano bitwę. Ale smokom tak bardzo spodobało się na ziemi, że postanowiły na niej pozostać. Stąd miejsce, w którym wylądowała smocza matka, formując całe tysiące wysepek, zostało nazwane Ha Long Bay, czyli właśnie Zatoką Lądującego Smoka.

Dziś Ha Long Bay to ponad 3 tysiące ( wg innych wersji jedynie ok. 1600) niewielkich wapiennych wysepek wynurzających się z oceanu, dwie większe wyspy: Tuần Châu i popularna Cat Ba, sporo jaskiń, jeziora i oczywiście niezliczona liczba plaż. Okolicę zamieszkuje niewielka, bo licząca sobie około 1600 osób społeczność, na którą składają się głównie mieszkańcy kilku pływających rybackich wiosek, ale zakładam, że w okolicy na co dzień przebywa prawdopodobnie kilka razy więcej osób biorąc pod uwagę popularność tej destynacji wśród turystów odwiedzających (osobiście nie znam nikogo, kto nie odwiedził Ha Long przy okazji pobytu w tym kraju…).

Nie ma się co dziwić. Ha Long Bay nie tylko zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, ale także uznane za jeden z nowych naturalnych cudów świata. Zdecydowanie zasłużenie, bo nawet przy zimnej i wietrznej aurze, trudno zrezygnować z podziwiania okolicy z górnego pokładu statku. Pięknie jest i już. Ha Long tym samym zostaje wpisane na listę osobistą „trzeba tam kiedyś wrócić”.

  • aj jak dobrze oglądać znajome miejsca..:) Ja byłam w paź dzierniku i później w listopadzie i za kązdym razem mieliśmy piękne słońce za mgłą. Za pierwszym razem byłam z wycieczką 2 dniową z Hanoi, a za drugim razem spędziłam tydzień na wyspie Cat Ba – tak po środku Halongu. RÓznica niesamowita. Polecam dojechać do Haiphongu , dalej wodolotem do Cat Ba i tam zostac na pare dni i zrobić sobie rejs dzonką po wewnetrznych labiryntacg zatoki, popływac kajakami. Całkiem inna bajka:) Samo Cat Ba jest tak senne i nudne, ze az piękne….;)

  • O tak , Ha Long to mimo komercjalizacji piękne miejsce. Widoki wynagradzają wszystko !

  • Ja byłam w Wietnamie miesiąc, a w Ha Long Bay nie byłam :D

    • Przem

      O to to, zawsze powinien być jakiś pretekst, aby wrócić do tego pięknego kraju! :)

    • Mi też długo było nie po drodze – dotarłam tam dopiero przy okazji 3. pobytu w Wietnamie;)

  • 1. W końcu mogę wejść na Waszą stronę w pracy. Już nie pokazuje się komunikat, że zawiera treści erotyczne. Uf.
    2. Mam tak samo w kwestiach związanych z działalnością zbiorową. Przez co momentami życie jest ciut trudniejsze (bo jak pewnie każdy wie – w życiu niestety nie uda się od tego uciec całkowicie).
    3. Bombowe miejsce. Faktycznie na żywo musi robić niebotyczne wrażenie.
    4. Jaskinia też wygląda na ciekawą. Nie jestem fanem jaskiń i prawie do nich nie wchodzę. Najczęściej to nudy (przypuszczam, że wiesz o tym doskonale :)). Choć dwie, które widziałem mi się spodobały (jedna pod Krakowem, bo z bliska można było obejrzeć śpiące nietoperze, druga w Słowackim Raju bo była pełna lodu – niezwykłe to było).

    • Ad1 Nieustannie intrygują mnie te „treści erotyczne”;)
      Ad2 No niestety czasem zwyczajnie nie da się, to fakt…
      Ad3 Myślę, że jeszcze lepsze wrażenie robi przy ładnej pogodzie, wtedy kiedy woda nie jest bura, tylko turkusowa, a niebo niebieskie:)
      Ad4 Oj wiem:)

  • Oo, mnie z kolei wkurzylo, ze popsuli ta jaskinie kolorowymi swiatelkami, wszedzie gdzie sie da, nawet tam, gdzie sie nie da:( Niestety wiekszosc azjatyckich jaskin, ktore widzialam jest tak wlasnie upstrzona:( Za to o wiele bardziej podobaly mi sie wioski wietnamskie niz te w Kambodzy ;)

  • Aga

    ależ piękne zdjęcia, zazdroszczę i dziękuję za możliwość obejrzenia fajnych miejsc. pozdrawiam serdecznie