Dwa lata temu byłam tam sama. Prawie zupełnie sama, bo z wyjątkiem pary zakochanych Wietnamczyków (dziewczyna w charakterystycznym czerwonym berecie na głowie idąca pod ramię z chłopakiem) i jeszcze kilku osób nieśpiesznie przechodzących gdzieś w oddali. Było spokojnie i cicho. Tak cicho, że i zgiełk miasta był ledwo słyszalny.

Po dwóch latach wybrałam się tam raz jeszcze, aby pokazać tę zieloną enklawę Krzychowi. I choć tym razem daleko było do ideału, choćby dlatego, że zamiast zakochanej pary wokół nas dziarsko maszerowały tłumy lokalnych i zagranicznych turystów, i tak Świątynia Literatury należy do moich ulubionych miejsc w .

Văn Miếu, bo tak nazywają ją Wietnamczycy, została założona już w 1070 roku w hołdzie Konfucjuszowi oraz jego uczniom. Kilka lat później powstał przy niej najstarszy wietnamski uniwesytet Quốc Tử Giám, który miał za zadanie kształcić ówczesne elity. Uczelnia funkcjonowała przez ponad 700 lat, bo aż do 1779 roku. Studiowano tam przede wszystkim literaturę, poezję i zasady konfucjanizmu. W ciągu kilku lat nauki na uniwersytecie studenci zobligowani byli do zdawania licznych egzaminów, a potem najzdolniejsi z nich mogli przystąpić do egzaminu państwowego, zdawanego bezpośrednio przed królem. Nazwiska tych, którym udało się go zdać, zostały później uhonorowane poprzez wyrycie ich na nagrobkach umieszczonych na kamiennych żółwiach jako, że zwierzę to jest symbolem mądrości i długowieczności. Łatwo nie było, czego dowodem jest fakt, że w latach 1442-1779 zaledwie 2313 osób zdało egzamin uzyskując jednocześnie tytuł doktora.

Podobno współcześni studenci wierzą, że pocierając głowę jednego z kamiennych żółwi, zapewnią sobie pomyślność podczas egzaminów i dlatego tak wielu z nich można spotkać w Świątyni Literatury podczas sesji egzaminacyjnych na uczelniach Hanoi.

Stara konfucjańska świątynia jest dzisiaj uważana za jeden z najważniejszych i zarazem najwspanialszych zabytków w Hanoi. Nic dziwnego, w końcu to prawdziwa architektoniczna piękność, wzorowana na świątyni znajdującej się w mieście narodzin Konfucjusza – Qufu. Składa się z pięciu dziedzińców połączonych za pomocą szerokich ścieżek. W dawnych czasach główna ścieżka zarezerwowana była dla króla, a dwie boczne dla jego administracji i wojskowych. Pierwsze dwa dziedzińce przypominają bardziej parki tonące w bujnej zieleni. Na trzeci, zwany Ogrodem Nagrobków wchodzi się przez stary pawilon. Czwarty z kolei, zwany Dziedzińcem Sanktuarium Mądrości, to miejsce, w którym usytuowana jest świątynia, a w niej statua Konfucjusza. Zupełnie na końcu, na piątym dziedzińcu mieścił się wspomniany uniwersytet.

W świątyni otoczonej wysokimi ceglanymi murami zawsze panuje spokój, o który tak trudno w pełnym zgiełku Hanoi.
Zieleń trawy i licznych drzew jeszcze bardziej potęguje wrażenie enklawy.
Można tam spędzić wiele godzin i cieszyć się ciszą (oczywiście tylko w takim zakresie, w jakim jest to możliwe w centrum wielkiego miasta).