• Filipiny_wybory, DSC_5013

Wybory na Filipinach, czyli znajdź różnice

Sake poproszę! – zarządziła znajoma podczas wczorajszej kolacji w japońskiej restauracji, pomimo sporej wielkości tablicy informacyjnej na drzwiach, na której wyraźnie było napisane „LIQUOR BAN”.
Yyyyy….. – zareagowała z zakłopotaniem kelnerka próbując obrócić sytuację w żart. – Ale upewnię się, wy nie głosujecie?
No nie. – spojrzeliśmy na siebie. Towarzystwo polsko-pakistańskie lub jak kto woli, polsko-kanadyjskie. W każdym razie na pierwszy rzut oka widać, że nie filipińskie.
Ok, to ja zapytam szefa*.

Wczoraj i dzisiaj na Filipinach obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu (pierwotnie miał obowiązywać nawet począwszy od 9. maja, więc poczyniliśmy małe zapasy) oraz jego konsumpcji, tej ostatniej, co ciekawe, jedynie po północy. Wszystko to w związku z dzisiejszymi wyborami.

E tam, alkohol to nie wszystko. Kilka dni temu niechcący popełniłem przestępstwo, bo miałem przy sporo pieniędzy, a nie możemy w tej chwili nosić większych kwot w gotówce niż 100.000 peso (ok. 7,8 tys. pln). – tłumaczył podczas tej samej kolacji znajomy Filipińczyk, który potem do nas dołączył. – W bankomatach to samo – mamy odgórnie ustawione limity dzienne. Też na 100.000 peso.

W rzeczywistości obowiązuje jeszcze więcej zakazów, w tym najważniejsze:

Screen Shot 2013-05-13 at 5.31.20 PM– tzw. gun ban, czyli zakaz posiadania i transportu wszelkiego rodzaju broni (obowiązuje począwszy od 13. stycznia aż do 12. czerwca. Podobno dotyczy on również policji i wszelkiego rodzaju ochroniarzy (sic!), których broń ma być rzekomo zaklejona taśmą. Czy faktycznie tak jest, nie sprawdzałam. Tak, czy inaczej Wikipedia odnotowuje, że do 19.kwietnia włącznie tenże zakaz złamany został aż 2,053 razy ;
– zakaz korzystania z ochrony przez kandydatów w wyborach;
– zakaz wszelkich darowizn czy to w postaci gotówki czy upominków (obowiązuje od 13. lutego);
– zakaz wypłat z funduszy publicznych obowiązujący (począwszy od 29.marca);
– zakaz prowadzenia kampanii wyborczej na dzień przed dniem wyborów oraz w sam dzień;
– zakaz akceptowania propozycji obejmujących np. darmowy transport, jedzenie, picie (na dzień przed wyborami);
– zakaz głosowania więcej niż jeden raz;
– zakaz jakiejkolwiek działalności przeciwko kandydatowi partii opozycyjnej w jego lokalu wyborczym lub w pobliżu (zakaz 13.05);
– zakaz organizowania walk kogutów, koni, targów itp. w dzień wyborów.

Screen Shot 2013-05-13 at 5.32.00 PMDzisiaj wielu Filipinczyków udało się do lokali wyborczych zorganizowanych najczęściej, podobnie jak w Polsce, w szkołach, aby oddać swój głos na wybranych kandydatów, potem swoją kartę do głosowania wrzucić do specjalnej maszyny podliczającej na bieżąco głosy (na mieście krążą ploty, że jakoby poważna przerwa w dostępie do energii elektrycznej sprzed kilku dni miała mieć związek z funkcjonowaniem tychże i co więcej, że dzisiaj również w lokalach wyborczych miały miejsce podobne sytuacje), aby na sam koniec swój palec zanurzyć w atramencie na znak oddanego głosu. Inni zostali w domach, bo już od dawna nie wierzą, że ich głos coś zmieni. Ba, nie wierzą nawet, że ich głos ma jakikolwiek sens, tłumacząc, że „przecież i tak wszystko z góry wiadomo„.

Faktem jest, że w duuużej mierze różnią się od tych przeprowadzanych w Polsce albo innych demokratycznych krajach. Sugerowano i tłumaczono mi niejednokrotnie, że poruszanie tego typu problematyki jest co najmniej niewłaściwe, a nawet mało bezpieczne, zatem temat zostawiam Wam. Być może doskonale orientujecie się, jak wyglądają filipińskie wybory, ale jeśli nie, zajrzyjcie na przykład na strony serwisów informacyjnych Philstar.com lub Rappler.com i sami poszukajcie różnic. Ja wspomnę jedynie, że wybory odbywają się w poniedziałek i z tej właśnie okazji ustanowiono dodatkowy dzień wolny.

*Szef japońskiej restauracji ku naszemu zdziwieniu zgodził się bez problemu na podanie nam sake i to niejednej butelki, co po raz kolejny potwierdziło, że po pierwsze wszelkiego rodzaju zakazy obowiązują na Filipinach głównie na papierze bądź innym nośniku, a po drugie jeszcze w mniejszym stopniu dotyczą obcokrajowców, bo im pozwala się zwykle na więcej (płacą potem za to z nadwyżką będąc traktowani na co dzień jak dojne krowy, ale to temat na zupełnie inny wpis).