Keralskie przedstawienie kathakali po prostu trzeba zobaczyć. Pewnie raczej to w wersji krótszej, tej przygotowanej na potrzeby turystów, bo tradycyjne trwa przez całą noc, kończy się o świcie i wymaga zupełnie innej wiedzy i cierpliwości niż ta, którą dysponuje przeciętny przybysz. Ja w swoim czasie miałam okazję nie tylko podziwiać kunszt na scenie, ale również zajrzeć za kulisy, gdzie powstały prezentowane poniżej zdjęcia całego procesu charakteryzacji i misternego makijażu.

A o kathakali najpiękniej pisała Arundhati Roy w „Bogu rzeczy małych”:
(książkę szczerze polecam)

Kathakali już dawno odkryło, że tajemnica Wielkich Opowieści polega na braku tajemnic. Wielkie Opowieści to te, które już słyszałeś i chcesz usłyszeć ponownie. Te, do których możesz zawitać w dowolnym momencie i czuć się w nich swojsko. Nie zwodzą dreszczykami i karkołomnymi zakończeniami. Nie zaskakują nieprzewidzianym. Są równie znajome jak dom, w którym mieszkasz. Albo zapach skóry kochanka.

Wiesz, jak się zakończą, lecz słuchasz tak, jakbyś nie wiedział. Tak samo, jak wiesz, że kiedyś umrzesz, lecz żyjesz tak, jakbyś miał żyć wiecznie. W Wielkich Opowieściach wiadomo, kto przeżyje, kto umrze, znajdzie miłość, kto nie znajdzie. A jednak chcesz dowiedzieć się jeszcze raz.

To jest ich tajemnica i magia.

Dla członka zespołu kathakali opowieści te są jego dziećmi i jego dzieciństwem. Dorastał wraz z nimi. Są domem, w którym się wychowywał, łąkami, na których się bawił. Są jego oknami i jego sposobem patrzenia na świat. Więc kiedy opowiada jakąś historię, traktuje ją jak swoje własne dziecko. Droczy się z nią. Daje jej klapsy. Podrzuca do góry. Mocuje się z nią. Śmieje się z niej, ponieważ ja kocha. Może ci pokazać całe światy w ciągu kilku minut, może zatrzymać się na kilka godzin, aby obejrzeć więdnący liść. Albo pobawić się ogonem śpiącej małpy. Bez żadnego wysiłku może przejść od wojennej rzezi do szczęścia kobiety, która myje włosy w górskim strumieniu. Od sprytnego, energicznego rakszasy, który wpadł na nowy pomysł, do keralskiej plotkarki, która upowszechnia jakiś nowy skandal. Od zmysłowości kobiety karmiącej piersią niemowlę do zwodniczo uwodzicielskiego uśmiechu Kryszny. Może wyłuskać pestkę cierpienia, która tkwi w szczęściu. Rybę hańby ukrytą w morzu chwały. Opowiada historie o bogach, lecz wysnuwa je z bezboznego, ludzkiego serca.

Tancerz kathakali jest najpiękniejszym z mężczyzn. Ponieważ jego ciało jest jego duszą. Jego jedynym narzędziem. Odkąd ukończył trzy lata, jego ciało było ociosywane, heblowane i wygładzane, całe zaprzęgnięte do dzieła opowiadania historii. Ma w sobie magię, ten mężczyzna okryty malowana maską i wirującymi spódnicami.