[priv]: Stara bieda

W związku z tym, że podczas naszej dwutygodniowej blogowej nieobecności pojawiły się zatroskane zapytania, czy u nas wszystko w porządku, niniejszym informujemy, że jak najbardziej i że ostatnie tygodnie przeżyliśmy prawie tak samo, jak poprzednie, czyli:

– jeździliśmy skuterem po polach ryżowych;
– usuwaliśmy z domu gniazdo szerszeni;
– podziwialiśmy Agnieszkę Sawicz; która w balijskim maratonie stanęła na 3. miejscu na podium(!);
– polecieliśmy do Jogji;
– chodziliśmy z Charliem na treningi;
– odwiedzaliśmy znajome miejsca na ;
– jeździliśmy skuterem po wioskach;
– kąpaliśmy się w morzu;
– wstawaliśmy o wschodzie słońca, żeby zobaczyć Borobodur;
– wypijaliśmy litry soków i koktajli owocowych;
– przyglądaliśmy się balijskim ceremoniom podczas pełni księżyca;
– jeździliśmy skuterem po miastach;
– podziwialiśmy zachód słońca w Prambanan;
– zastanawialiśmy się nad lekcjami surfingu;
– usuwaliśmy z ogrodu niezindentyfikowanego owada o roboczej nazwie „el diablo”;
– nauczyliśmy się nowych słów w bahasa indonesia;
– zakupiliśmy batik w Solo;
– zastanawialiśmy się, gdzie tym razem wybrały się nasze koty;
jeździliśmy skuterem z Charliem na pokładzie;
– postanowiliśmy wziąć udział w przyszłorocznym maratonie na Bali (i zmieścić się w czasie;);
– rozpakowaliśmy nasze rzeczy, które wreszcie przypłynęły z Filipin;
– jeździliśmy skuterem bez Charliego;
– kibicowaliśmy naszym kotom w walkach z kocimi sąsiadami;
– czytaliśmy;
– wstawaliśmy o wschodzie słońca, żeby zobaczyć wulkan Merapi;
– chodziliśmy na jogę;
– usuwaliśmy żabę-denata z naszego basenu;
– sprawiliśmy sobie balijskie stroje;
– biegaliśmy po Umalas;
– odkrywaliśmy nowe knajpki;
– pokonaliśmy trasę maratonu skuterkiem (i przypadkiem);
– bywaliśmy w knajpkach znanych i lubianych;
– mieliśmy gości;
– spróbowaliśmy kanapek z truskawkami;
– usuwaliśmy z domu szczura;
– oglądaliśmy potencjalne nowe domy;
– byliśmy na jawajskich plantacjach herbaty;
– zaplanowaliśmy wschód słońca na wulkanie Batur w kolejny weekend;
– podziwialiśmy murale w Jogji;
– postanowiliśmy do Jogji wrócić;
– poznawaliśmy nowych ludzi;
– robiliśmy zdjęcia;
– odwiedziliśmy pałac Mangkuregarów w Solo;
– chodziliśmy na spacery z Charliem;
– mieliśmy kolejnych gości;
– relaksowaliśmy się w ogrodzie;
– byliśmy w okolicy zniszczonej przez wulkan Merapi;
– słuchaliśmy porannego śpiewu ptaków;
– rozważaliśmy kąpiel w Tirta Empul;
– pracowaliśmy;
– wygrzewaliśmy się w słońcu;
– narzekaliśmy na brak deszczu;
– robiliśmy plany na kolejne miesiące;
– chodziliśmy z Charliem na plażę;
– patrzyliśmy, jak rośnie ryż;
– spotkaliśmy pytonkę-albinoskę;
– żegnaliśmy gości;
– odpowiadaliśmy uśmiechami na uśmiech;
– byliśmy szczęśliwi.