Egzorcyzmy po balijsku 😱

Koniecznie przyjdź na ceremonię. – zaprosiła mnie właścicielka naszego nowego domu podczas podpisywania umowy wynajmu. – Najlepiej będzie, jak przyjedziecie oboje.

Kiedy na zbuduje się nowy dom czy innego rodzaju budynek (hotel, szkołę, świątynię, szpital i tak wymieniać można byłoby bez końca) muszą zostać odprawione stosowne rytuały. Tak, aby dane miejsce oczyścić i wygonić z niego złe duchy. To właśnie takie rytuały odprawiono w naszym nowym domu, na długo zanim w nim zamieszkaliśmy.

Piewszy z nich to , podczas którego oczyszcza się nowe miejsce z negatywnej energii. Drugi – , ma na celu udobruchanie złych duchów (Bhuta) obecnych w okolicy i przywrócenie równowagi pomiędzy człowiekiem, a otaczającą go naturą. Na Bali zakłada się bowiem, że złe duchy obecne są w niezliczonych miejscach i pozostaną spokojne i nieszkodliwe tak długo, jak długo człowiek będzie zdawał sobie sprawę z ich obecności i traktował je z należytym szacunkiem. Na przykład składając im w ofierze odpowiednie dary.

Mecaru ma więc na celu usatysfakcjonowanie duchów Bhuty i sprawienie, aby trzymały się z daleka od nas i naszego domu. Ofiarowuje się im w tym celu ulubione przez nich produkty o preferowanej woni takie jak czosnek, pasta z krewetek, surowe mięso, a nawet lokalne alkohole na bazie ryżu, czyli arak i brem, a ilość darów, sposób ich skomplikowania i osoba prowadząca ceremonię zależy od jej poziomu.

Na najniższym poziomie mecaru ofiary dla duchów zawierają dary z kwiatów i pożywienia, a sama ceremonia jest odprawiana przez głowę rodziny. Poziom średni mecaru to wyższy stopień skomplikowania darów: przygotowuje się ziarna ryżu w różnych kolorach, a dodatkowo w ofierze składa się kurczaka albo kaczkę tak, aby ich krew spłynęła na ziemię, bo to sprawia przyjemność złym duchom i je uspokaja. Ceremonię odprawia już osoba z kasty kapłańskiej, choć jeszcze niekoniecznie będzie to pedanda – najwyższy rangą kapłan balijski, tak jak to bywa w przypadku mecaru na najwyższym poziomie. Ten trzeci poziom ceremonii to już wielka feta, podczas której składa się setki ofiar, w tym te z czworonożnych zwierząt (jak krowa, byk, świnia lub nawet młody pies) w określonym kolorze (szczeniak na przykład koniecznie musi być brązowy i mieć czarny pyszczek – dokładnie taki, jak nasza Sasha 😱). Zanim ofiaruje się zwierzęta, odprawione zostają modły o zapewnienie im lepszej pozycji w przyszłym życiu, wierząc, że dzięki ich poświęceniu osiągną wyższy poziom reinkarnacji.

A wszystko to zanim zamieszka się w nowym domu, zajmie budynek, ale również wtedy, kiedy zdarzy się wypadek na drodze albo pożar w okolicy oraz w przedzień Nyepi.

Na ceremonię w naszym domu znany w okolicy kapłan pembangku przybył o czasie zupełnie zaskakując zebrane i rozchichotane sąsiadki. Rozłożono dziesiątki koszyczków z ofiarkami, a większe dary umieszczono w strategicznych miejscach domu (np. w pokoju dziennym, kuchni, z przodu i tyłu domu oraz w gazebo). Zapalono kadzidła, przy dźwiękach kapłańskiego dzwonka odprawiono długotrwałe modły w sanskrycie, odśpiewano stosowne mantry (w wykonaniu lokalnych starszych śpiewaczek), pokropiono poświęconą wodą. Potem włączono mnie w krąg rodziny, kiedy kapłan udzielał błogosławieństw. A na koniec w długiej i energicznej procesji symbolicznie wykurzono demony.

Od tego czasu miały miejsce jedynie dwa incydenty:

– pewnego dnia nasza Maja wyczuła złożonego w ofierze kurczaka, którego zgodnie z ceremoniałem zakopano pod domem i próbowała go wykopać. Na szczęście w porę zorientowaliśmy się, skąd ten niewyobrażalny smród.

– w ubiegłym tygodniu sąsiadka z domu obok równie nowego jak nasz, rzekomo natknęła się na “wielkiego złego ducha” w łazience. To wersja właścicielki, która na prośbę sąsiadki odprawiła tam dla świętego spokoju dodatkowe . Stwierdzając jednocześnie, że sąsiadka musi być niespełna rozumu.

A poza tym muszę przyznać, że mieszka nam się tutaj znakomicie.