Wesele u Czerwonych Dzao

Głośną muzykę i gwar ludzkich głosów było słychać już z daleka. - Pośpieszmy się. - powiedziała San Mae, kobieta z plemienia Czerwonych Dzao, z którą miałam przyjemność spędzać ten dzień. - Jeśli pójdziemy szybciej, zobaczymy jak rodzina pana młodego zaprasza rodzinę panny młodej na przyjęcie do swojego domu. To właśnie z tego powodu ta muzyka. [...]

Stożkowe kapelusze z Hue

Stożkowy kapelusz (po wietnamsku "non ") to jedna z tych spraw (zaraz obok zupy phở), która zwykle przychodzi do głowy na hasło "Wietnam ". Zakładany przez wielu Wietnamczyków tradycyjnie ma na celu ochronę: zarówno przed słońcem w upalne dni, jak i przed deszczem podczas niepogody. Noszą je więc pracujący w polu rolnicy, rybacy podczas połowu, [...]

Dzień z życia Hoi An

Zza rogu powłócząc nieco nogami wyłania się starsza koścista pani dźwigając na swych barkach dwa duże kosze pełne jedzenia i kilka małych stołeczków. Przystaje przy jednej z żółtych ścian, lekko dysząc z przemęczenia, ale już po chwili wszystko rozpakowuje i w ten sposób na jednym z chodników rozpoczyna działalność mini-knajpka uliczna serwująca Cao lầu, lokalny [...]

Nha Trang? Brak słów!

Umówiony kierowca motorka czekał punktualnie o 8 rano. Zeszłam kilka minut później z nieodłącznym notesem w ręku, a w nim spisaną listą miejsc, które planuję tego dnia zobaczyć i po szybkim "dzień dobry" zaczęłam tłumaczyć, gdzie najpierw, gdzie potem i dlaczego tak, a nie inaczej. Na twarzy mężczyzny momentalnie wymalowała się kompletna dezorientacja i już [...]

Trzy kolory: Mui Ne

- Motor! Motor! Wypożycz od nas motor! - krzyczał za mną jeden z młodych ludzi siedzących pod blaszaną budką w okolicach wietnamskich Wydmy Białej. - I tak nie dasz rady chodzić, bo wydmy są za duże. Mimo namów, a potem ostentacyjnego wzruszenia ramionami pana w koszulce z Che Guevarą, nie skusiłam się na rajd po [...]

Festiwal Środka Jesieni

- Idą, idą! - krzyczy podekscytowana właścicielka małej knajpki w Mui Ne. Wśród ludzi zgromadzonych na ulicy też widać coraz większe poruszenie. Faktycznie idą! Najpierw panowie policjanci próbujący ogarnąć sytuację i zapewnić tej kolorowej paradzie miejsce na drodze, potem wijące się wielkie smoki, następne bębniarze i na sam koniec kolejne grupy dzieci z małymi lampionami [...]

Pływające targi Delty Mekongu

Być może miałam zbyt wygórowane oczekiwania. Być może zabójczo wczesne wstawanie (5.00 rano) nie służy mi do tego stopnia, ze potem nie potrafię czerpać radości z pozostałej części dnia. Być może nie powinnam być tak naiwna, jak byłam i uwierzyć, ze moja wycieczka łódką będzie "inna niż wszystkie, jedyna w swoim rodzaju". Być może niepotrzebnie [...]

Pada deszcz w Cần Thơ

- Zabiorę cię dzisiaj na najlepszą phở w Sajgonie. - oznajmił mi Qui wczoraj. - Jak to? Przecież ja najlepszą phở już jadłam… - Nie znasz się. Byli wczoraj ludzie w knajpce, gdzie jadłaś? - No niewielu… - No właśnie! Więc teraz zabiorę Cię do takiej knajpki, w której phở jest tak dobre, że wieczorem [...]

Sajgon to nie tylko sajgon

Motorów i skuterów mknących po ulicach Ho Chi Minh City są takie ilości, że trudno to ogarnąć zarówno wzrokiem, jak i rozumem. Kiedy na jednym z nich jedziemy z Wietnamczykiem o imieniu Qui, oczy śmieją mi się do mijanych widoków. Podczas gdy przystajemy na światłach, uśmiechają się do mnie kierowcy innych motorków, a kilkuletnia dziewczynka [...]

Good morning Vietnam!

Kiedy wyjeżdżam sama, najtrudniejszy bywa moment opuszczenia domu. Potem z każdą upływającą minutą jest tylko łatwiej: najpierw droga na lotnisko, odprawa, filiżanka herbaty w jednej z lotniskowej knajpek, szybkie "pa, kochanie" rzucone Krzychowi (bo źle znoszę pożegnania), kolejne pieczątki w cierpiącym na brak miejsca paszporcie, security check, propozycje wspólnego wyjazdu na Boracay ze strony jednego [...]

By | 25 września 2012|Categories: Podróże po Azji, Wietnam|Tags: , , , |10 komentarzy

Targowiska, świątynie i nocne klimaty

- Jesteś moim pierwszym klientem tego ranka. Ten interes jest dla mnie bardzo ważny, aby przynieść mi szczęście. Nie zawiedź mnie, proszę. Zaoferuj mi dobrą cenę i przynieś mi szczęście. - czytamy na karteczce wręczonej nam przez sympatycznego chińskiego sprzedawcę na Jade Market w Kowloonie. Starszy pan radzi sobie w ten sposób z brakiem znajomości [...]

W Hong Kongu…

Hong Kong zachwyca nas od pierwszych chwil przedziwnym i jednocześnie perfekcyjnym mixem azjatyckiej atmosfery i europejskiej organizacji. Przylatujemy tam niewyspani w piątek wczesnym rankiem, a potem wszystko dzieje się jak w kalejdoskopie. Do Kowloonu jedziemy Airport Expressem, czyli szybką kolejką łączącą znajdujące się na wyspie Lantau lotnisko z wyspą Hong Kong. Są pierwsze spacery po [...]

Wodorostowo na Nusa Lembongan

- Dzień dobry! Czy jutro są u was jakieś wolne pokoje? - dzwonię do miejsca, w którym chciałabym się zatrzymać podczas pobytu na Nusa Lembongan. - Są! Kiedy przyjeżdżasz? Rano? Sama? To odbiorę cię z łódki! - entuzjastycznie reaguje mężczyzna o miłym głosie, który po chwili pyta z zaciekawieniem - A w sumie skąd masz [...]

W Indonezji

Jest sierpień 2008 roku. Opuszczamy lotnisko w Denpasar na Bali i oprócz uderzającej fali wilgotnego powietrza, czuję zapach kretek, czyli goździkowych papierosów, który już zawsze będzie mi się kojarzył nadzwyczaj przyjemnie. Zmęczenie po trwającej ponad dobę podróży nie przeszkadza moim pierwszym zachwytom i marzeniom o zakupie takich zwiewnych, batikowych sukienek jak te, w których właśnie [...]

By | 31 lipca 2012|Categories: Indonezja, Podróże po Azji|Tags: , , , , |9 komentarzy

Z wizytą u Karenów

Do Mae Sariang, sennej mieściny na północnym-zachodzie Tajlandii, można pojechać przynajmniej z kilku powodów. By znaleźć odrobinę ciszy i spokoju; szukając wrażeń czekających podczas spływu rzeką Salawin; dla widoków w parku narodowym; rzutu okiem na granicę birmańską albo… aby odwiedzić położone w okolicy wioski Karenów. Dla nas ten ostatni powód wygląda szczególnie zachęcająco. Kiedy budzimy [...]

W Mae Sariang

Mae Sariang to niewielkie miasteczko w północno-zachodniej części Tajlandii. Na pierwszy rzut nic specjalnego, kolejna dziura zabita dechami. Na drugi - idealne miejsce, aby w spokoju spędzić parę dni w międzyczasie eksplorując okolicę. Dotarliśmy tu przedwczoraj po kilkugodzinnej jeździe lokalnym autobusem wyposażonym w nieco twarde siedzenia i nadwyrężone hamulce. Niedługo potem udało nam się znaleźć [...]

Chiang Mai da się lubić

Lubimy Chiang Mai. Polubiliśmy to miasto na chwilę po tym, kiedy chwyciliśmy nasze plecaki i nieśmiało wychynęliśmy z budynku lotniska, aby sprawdzić, czy to w tym właśnie miejscu mieliśmy spotkać naszego pana taksówkarza, a potem Pan Taksówkarz na widok zdjęcia z wizytówką naszego guesthouse'u zawołał kolegę, aby po krótkiej naradzie stwierdzić "Ojojoj… Jechać nie mogę. [...]

Rozlewiska Kerali

Marzyliście kiedyś, żeby zamieszkać na łodzi? Ja marzyłam. Sporo lat temu, kiedy jeszcze zaczytywałam się w książkach Williama Whartona, wyobrażałam sobie chwile, które spędzę kiedyś w domu na wodzie. Marzenia nie spełniłam wprawdzie do dziś, ale niedawno miałam ku temu okazję przebywając w południowo-indyjskim stanie Kerala, którego jedną z największych atrakcji są słynne rozlewiska. [...]