Good morning Vietnam!

Kiedy wyjeżdżam sama, najtrudniejszy bywa moment opuszczenia domu. Potem z każdą upływającą minutą jest tylko łatwiej: najpierw droga na lotnisko, odprawa, filiżanka herbaty w jednej z lotniskowej knajpek, szybkie "pa, kochanie" rzucone Krzychowi (bo źle znoszę pożegnania), kolejne pieczątki w cierpiącym na brak miejsca paszporcie, security check, propozycje wspólnego wyjazdu na Boracay ze strony jednego [...]