Świątynia Literatury

Dwa lata temu byłam tam sama. Prawie zupełnie sama, bo z wyjątkiem pary zakochanych Wietnamczyków (dziewczyna w charakterystycznym czerwonym berecie na głowie idąca pod ramię z chłopakiem) i jeszcze kilku osób nieśpiesznie przechodzących gdzieś w oddali. Było spokojnie i cicho. Tak cicho, że i zgiełk miasta był ledwo słyszalny. Po dwóch latach wybrałam się tam [...]