W sobotę wchodzimy na wulkan Taal, dlatego następnego dnia dla odmiany wybieramy się na plażę. Właściwie nie „wybieramy się”, ale zamierzamy się wybrać, bo z tymi plażami w okolicy Manili bywa różnie. A niby całkiem ich sporo i ciężko zdecydować, którą z nich odwiedzić…

Ponownie jedziemy na południowy-zachód od Manili, bo na podstawie małych i większych analiz jesteśmy przekonani, że tamtejsze będą w miarę ładne i jednocześnie położone nie tak daleko od miasta.

W ten sposób dojeżdżamy do .
Filipiny_Matabungkay_plaża, DSC_4722

Pierwsze, co robimy, to naprawdę wielkie oczy, bo Matabungkay Beach na zdjęciach w Google wygląda jednak zupełnie inaczej…
Czy jesteśmy rozczarowani? Pytanie! Choć przez pierwsze minuty nie przyznajemy się do tego nawet sami przed sobą.

Filipiny_Matabungkay_bangka, DSC_4727

Brudno jest. Na tej podobno ładnej plaży walają się całe kilogramy śmieci i innych trudnych do zidentyfikowania przedmiotów, a wśród nich nieśmiało przemykają sprzedawcy muszelek i temu podobnych pamiątek.
Filipiny_Matabungkay_plaża, DSC_4734

Bardziej odważni są właściciele bals, czyli popularnych tam pływających tratw wykorzystywanych jako miejsca piknikowo-rekreacyjne głównie przez lokalnych turystów. Przyjedża się tam zaopatrzonym w garnki pełne jedzenia bądź też kupuje się je na miejscu, a potem spędza się godziny całe na tratwie jedząc i w przerwach pływając. Nam też proponuje się wynajem takowej – cena wyjściowa u pierwszej osoby to 1000 peso (73 zł), u drugiej już 800 (58 zł), więc pewnie dałoby się zapłacić jakieś 500, może 600 peso. Gdybyśmy chcieli tam zostawać, ale jedno wiemy na pewno – nie chcemy.
Filipiny_Matabungkay_balsa, DSC_4733

Swoją decyzją bez wątpienia rozczarowujemy kilka osób,…
Filipiny_Matabungkay_plaża, DSC_4739

…ale średnio podoba nam się opcja tratwy z widokiem na śmieci.
Nie wiemy, może w sezonie będzie to wyglądało nieco lepiej… Mamy jednak wrażenie, że mieszkańcom nieszczególnie zależy na utrzymaniu plaży w czystości, bo te wszystkie plażowe śmieci sprawiają, że tym chętniej ludzie wynajmują wspomniane tratwy.
Filipiny_Matabungkay_plaża, DSC_4737

Nie tracimy nadziei, bo wiemy, ze na północ od miejscowości Nasugbu jest więcej plaż, też ładnych. Co jest na pewno, to całkiem przyjemne widoki. Plaże też pewnie są, ale nie jest nam dane potwierdzić, że są ładniejsze od Matabungkay, a tym bardziej nie jest nam dane postawić tam stopy, bowiem cały ten przepiękny teren w okolicy to wielkie rezydencje NAPRAWDĘ BOGATYCH Filipińczyków albo hotele i pola golfowe. Wszystko to oczywiście niedostępne dla ludzi z zewnątrz. No dobrze, czasem dostępne, ale tylko wówczas, jeśli jest się szczęśliwym posiadaczem karty członkowskiej, na którą zapewne nas nie stać.
Filipiny_Luzon_wybrzeze, DSC_4745

Zazwyczaj więc odbywa się to tak, że skręcamy w każdą uliczkę, która może prowadzić na plażę. Prowadzi i owszem, ale… do bramy. Ta poniższa to zwykły, najzwyklejszy szlaban, bo dopiero wówczas mam odwagę zrobić zdjęcie. Poprzednie chyba onieśmielają nas swoją okazałością.
Filipiny_Luzon_prywatne_posiadłosci, DSC_4755

Zniechęcamy się przy bramie nr 7 lub 8 i wracamy z podkulonymi ogonami podziwiając po drodze okolicę.
Filipiny_Luzon, DSC_4779

Popołudnie spędzamy w , mieście będącym podobno całkowitym przeciwieństwem Manili. Fakt – jest mniejsze, da się tam oddychać i jest na czym zawiesić oko. To dlatego tak wielu mieszkańców Manili decyduje się na kupno nieruchomości w okolicy i dojeżdżanie codziennie kilkadziesiąt kilometrów do pracy. W ogóle im się nie dziwimy.
Z Tagaytay rozciąga się też widok na jezioro i wulkan Taal, a wzdłuż głównej drogi wybudowano dziesiątki restauracji zapewniających nie tylko dobrą kuchnię (nie sprawdzamy jej jakości), ale również niczym nie osłonięty widok na tę największą w okolicy atrakcję.
Filipiny_wulkan_Taal, DSC_4787

p.s. Doszliśmy do wniosku, że musimy co weekend gdzieś wyjeżdżać, tak aby naładować akumulatory i wytrzymać przez 5 kolejnych dni w mieście. Zatem w sobotę znowu gdzieś ruszymy. Gdzie? Może White Beach na sąsiedniej wyspie, może kolejny z lokalnych wulkanów. Nie ustalono jeszcze.