To był prawdziwy bałagan. Na pierwszy ogień poszedł Charlie, niezbyt zadowolony z faktu, że musi założyć sarong. Kiedy już w końcu udało się go przekonać i nadeszła kolej na założenie przyodziewku Majce, Charlie wstał, nadepnął na sarong, a ten spadł. Założyliśmy do raz jeszcze. Zanim ubraliśmy Saszkę, trzeba było jeszcze raz ubrać i Charliego i Majkę, a kiedy już myślałam, ze całe przedsięwzięcie będzie trwało w nieskończoność (o ile w nie będzie w ogóle jednym wielkim niewypałem), jakimś cudem wszyscy byli gotowi. Nawet Lula, która przeczuwając, co ja czeka, chowała się wcześniej gdzieś w ogrodzie. Potem trzeba było jeszcze tylko przekonać cała czwórkę, aby usiedli obok siebie ze spokojem. To na szczęście okazało się nieco prostsze.

tumpek_kandang
tumpek_kandang

Charlie, Sasza, Maja i Lula to moje cztery psy, które 12 października miały okazję celebrować Tumpek Kandang – dzień, w którym Balijczycy modlą się do Sang Hyang Rare Angon, Boga zwierząt. Zwierzęta domowe są wówczas wykąpane (nawet te większe, czyli krowy i świnie), czasem ubrane, a niekiedy po prostu przystrojone. Biorą udział w niewielkiej ceremonii, podczas której modli się między innymi o ich błogosławieństwo. Naszą zorganizowała Komang, Balijka, która znam od pierwszego dnia balijskiego życia.

tumpek_kandang
tumpek_kandang
tumpek_kandang

Nie było tak pięknie i spokojnie, jak kiedyś widziałam na youtubowych filmikach – spokojny pies, podczas opryskiwania wodą święconą; pies, który ze stoickim spokojem znosi zawiązywanie sznureczków na łapie; pies, który bez zmrużenia oka siedzi w sarongu, kiedy wokół niego odbywa się ceremonia. I nie wiem, czy to kwestia ilości psów, czy ich osobowości. U nas końca balaganu nie było widać. Najpierw Majka wypiła prawie całą poświęcona wodę, zakładając, ze mała miseczka, która przyniosła Komang, jest właśnie dla niej. Charlie ewidentnie nie był zbytnio zadowolony z udeng na swojej głowie, tradycyjnego nakrycia głowy balijskich mężczyzn. Lula, jak to Lula, znowu zniknela w ogrodzie, a kiedy wróciła, okazało się, ze samodzielnie wyswobodziła się z ceremonialnej żółtej psiej spódniczki. No i wszyscy czekali tylko na moment, kiedy będą mogli zjeść ryż znajdujący się w koszykach z ofiarami. Jak to balijskie psy na widok ulubionego przysmaku. Na koniec zjadły i ryż i wszystkie ciasteczka.

Następny Tumpek Kandang już 9 maja 2020 roku. Może wtedy będzie lepiej.

tumpek_kandang