Kierunek: Tsomoriri

Tsomoriri to jedno z najwyżej położonych jezior świata. Rozciągając się na długość 20 kilometrów położone jest pomiędzy Ladakhiem na północy, Tybetem na wschodzie i Zanskarem na zachodzie, czyli krótko mówiąc – w Himalajach i na imponującej wysokości, bo jest to aż 4600 metrów n.p.m.


Z nazwą jeziora związana jest ciekawa legenda. Otóż mówi się, że dawno dawno temu przejeżdżała tamtędy na jaku pewna buddyjska mniszka (tybet. chomo). Ni stąd nie zowąd zwierzę spłoszyło się i wbiegło do wody. Niestety umiejętność pływania była mu obca, zatem jak zaczął tonąć. Natomiast przerażona kobieta krzyknęła wniebogłosy „ri, ri” czyli po prostu wydała z siebie dźwięk, charakterystyczny w tamtym rejonie dla ludzi w sytuacjach przerażenia.

Niestety. „Ri, ri” tym razem nie pomogło. Mniszka utonęła wraz ze swoim jakiem, a miejscowi ludzi zaczęli nazywać jezioro Chomoriri. Jeszcze później przemianowano je na Tsomoriri.

Bardziej prozaicznym wyjaśnieniem nazwy jest odwołanie się do tybetańskiej etymologii, gdzie Tso znaczy właśnie jezioro, Mo jest synonimem wolnostojących wód, a Ri to tyle, co góry. Tym samym Tsomoriri to po prostu górskie jezioro.

Tsomoriri leży w odległości 215 km od stolicy Ladakhu, Leh. Wydawałoby się, że to niedużo, ale kręte górskie drogi i brak asfaltu na wielu z nich sprawiają, że nie można wybrać się tam na jednodniową wycieczkę.

Od położonej nieopodal wioski o nazwie Korzok jezioro jest oddzielone szerokim pasem trawy pełniącym czasem funkcje pastwiska.

Wokół znajduje się mnóstwo małych strumieni powstałych z topniejących lodowców. W ten właśnie sposób zasilane są wody jeziora.

Jezioro bardzo szybko paruje, stąd słony smak wody. Sól z jeziora długo była głównym źródłem dochodów dla okolicznych mieszkańców. Jeszcze w latach 60 – tych tamtejsi nomadzi sprzedawali ją na targu w Leh.

Dolina Changthang, czyli region w którym znajduje się jezioro, to również rzadko spotykana fauna i flora. Z tego między innymi powodu, aby móc wybrać się nad Tsomoriri potrzebne jest specjalne pozwolenie, które uzyskuje się w Leh.

Cienie wysokich szczytów górskich i różna głębokość wód jeziora sprawiają, że Tsomoriri mieni się wszystkimi odcieniami błękitu i zieleni. Po prostu bajkowo tam.

8 Komentarzy

  1. Wow! A gdzie w Leh to pozwolenie na wjazd w ten rejon mozna uzyskac? Nocowalas w Korzoku? Hmmm … mozna tam jakis samochod wynajac zeby zjechac ten rejon czy wszystko z buta? Piekne! Zachecilas mnie do tego rejonu … moze odpuszcze sobie na razie srodkowe Indie …

    24 stycznia 2011 at 18:58

  2. Witaj!
    W Leh jest mnóstwo małych biur turystycznych, które zajmują się nie tylko organizacją trekkingów, ale między inimi również wynajmem samochodów z kierowcą (ceny wszędzie są stałe). Oni zajmą się również załatwieniem pozwolenia. Trwa to zwykle jeden dzień.
    Samochodem najlepiej tam pojechać. Autobus też jeździ, ale dosyć nieregularnie.
    A już na miejscu można poruszać się samochodem jak najbardziej, ale i tak najprzyjemniej po prostu zwyczajnie sobie pospacerować.
    Nocowałam w Korzoku, bo to jakieś 7 godzin jazdy w jedna stronę to zdecydowanie za długo. Jest tam kilka tanich kwater przy rodzinie, jakieś guesthousy i droższa opcja – namioty.
    miłego wieczoru:)

    24 stycznia 2011 at 22:11

  3. marrko

    byłem tam w 2005r i omało się nie przekręciłem, niesamowity ból glowy z wiazany z wysokością, ale widoki tak jak na twoich zdjęciach, teraz sobie je ogladam słuchajac Limala never eding story
    powodzenia w podrożowaniu !

    26 stycznia 2011 at 15:51

  4. taa, ten ból głowy też pamiętam…
    Miałam taki ambitny plan, żeby pochodzić po okolicznych górkach, ale organizm odmawiał mi posłuszeństwa i pozwalał jedynie na małe spacery…

    dzięki:)

    26 stycznia 2011 at 16:09

  5. Powaznie? ja jezdzilam na nartach na lodowcach i bylo ok ale tutaj jest wyzej jak w Alpach …no ciekawa jestem jak to bedzie … :)

    26 stycznia 2011 at 16:39

  6. poważnie:)
    Mimo tego, że to już było po prawie 2 tygodniach w Ladakhu po nocy na tej wysokości zaczęła mnie boleć głowa.
    Wcześniej spałam na 4200 i było jak najbardziej ok, choć to był zaledwie 3. dzień w okolicy…
    A na podobnej wysokości, co nad Tsomoriri spałam w Nepalu i byłam zupełnie rześka. Nie ma więc reguły, ale faktem jest, że każde 1000 m robi spora różnicę.
    A niektórzy niestety cierpią już w samym Leh…

    A na jakich wysokościach jeździłaś na nartach w Alpach?

    26 stycznia 2011 at 16:47

  7. Bylam w Alpach wschodnich w Dolomitach, Passo Tonale tam wysokosci dochodza do 3000 m n.p.m. Srednio wysokosci na jakich jezdzilismy to 2100 – 2700 m, w Madonnie di Campiglio 2100 – 2500 m npm W roznych osrodkach rozne wysokosci ale maksymalnie 2700.

    30 stycznia 2011 at 15:01

  8. Więc to w najlepszym wypadku prawie 2 tys. metrów różnicy. I jest to naprawdę sporo.

    31 stycznia 2011 at 12:41

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

  • RSS
  • Blip
  • Facebook
  • Flickr
stat4u