• Filipiny_Manila, DSC_1904

Pora deszczowa na Filipinach

Na szybach w tempie prawdziwie ekspresowym pojawiają się kolejne krople deszczu. Za oknem szarość. Widoczność prawie że zerowa, a przynajmniej taka, która nie pozwala dostrzec sąsiednich budynków. Deszcz leje już od rana, a być może nawet od wczorajszego wieczoru. Słychać świst solidnego wiatru. Zawijam się w koc, robię sobie ciepłą herbatę, nastawiam klimatyzację na 23 stopnie i udaję, że jest jesień. Czasem to całkiem przyjemne.

Z pewnością jednak w wielu częściach Manili sytuacja wygląda zgoła inaczej. Najczęściej już w przypadku zwykłych krótkich ulewnych deszczy wiele części miasta zostaje zalanych, więc w sytuacji takiej tak dzisiejsza, kiedy w okolicy Filipin krążą kolejne (zerknijcie na mapkę na dole strony), z pewnością nie jest lepiej. Jak znam życie, w starej Manili ludzie brodzą w wodzie po kolana, w kilku miejscach w Caloocan woda sięgnęła do pasa, samochody muszą zmienić się w amfibie, droga obok ratusza jest praktycznie nieprzejezdna i nie chcę nawet sobie wyobrażać, jaka rzeka błota płynie w tej chwili w Ulingan.

To jeden z najmniej przyjemnych dni podczas trwającej już od mniej więcej dwóch miesięcy pory deszczowej. Na szczęście tegoroczny sezon na niepogodę nie jest zły, bo zwykle dopiero po południu przestaje świecić słońce, popada przez dłuższą lub krótszą chwilę i potem znów jest całkiem sympatycznie. I bardziej wilgotno. I tak czasu czasu, kiedy znowu przypałęta się coś tajfunopodobnego. Istnieje niestety jeden minus całej sytuacji – tajfuny są mało przewidywalne, więc ciężko cokolwiek zaplanować z wyprzedzeniem. Co więcej, skutki tajfunu w postaci choćby kilkudniowych deszczy są odczuwalne nawet wówczas, kiedy pojawia się on kilkaset kilometrów dalej.

Szczyt sezonu na tajfuny potrwa teoretycznie do września, potem będą pojawiały się coraz rzadziej i rzadziej, aż od listopada pogoda zacznie się stopniowo poprawiać. Będzie coraz mniej deszczu, coraz więcej słońca, a najładniej i najbardziej gorąco powinno być od marca do maja.

Tyle teorii. Praktyka pokazuje, że pogoda jest po prostu nieprzewidywalna. Bywają dni podczas pory deszczowej, kiedy cały dzień świeci słońce, ale bez problemu przypominam sobie pochmurne listopadowe tygodnie, styczniowe ulewy czy kwietniowe burze.

Oznacza to jednak także, że z całkiem dużą dozą prawdopodobieństwa na słońce można trafić zawsze. Być może zacznie świecić nawet już jutro. Albo pojutrze.