Tajwan ma wiele do zaoferowania: piękne widoki, przyjaźni ludzie, wysoki standard życia. (…) Jest to kraj tak odmienny kulturowo, że każdy zwyczaj jest ciekawy dla osób spoza chińskojęzycznej Azji – opowiada Dorota Wernik (Instagram: tajwan_formoza), która na wyspie mieszka już od ponad 19 lat.

Jak to się stało, że znalazłaś się na Tajwanie? Skąd zainteresowanie tym rejonem i skąd Tajwan?

Wszystkim mówię, że to mój śp. Tata przyczynił się do mojego zainteresowania Tajwanem. Tata, jako naukowiec, przez wiele lat współpracował z Tajwańczykami mieszkającymi w USA. W wakacje po drugiej klasie licealnej pojechałam do Taty do USA (jeździł tam często) i nawiązałam kontakt z dziećmi Tajwańczyków, z którymi pracował mój Tata. Ci moi rówieśnicy, chociaż mieli chińskojęzycznych rodziców, nie umieli pisać ani czytać w tym języku. Postanowiłam sprawdzić, dlaczego uważali chiński za tak trudny język i sama zaczęłam interesować się Tajwanem i językiem chińskim. I tak „wylądowałam” na sinologii.

Ile to lat upłynęło już od czasu, kiedy pierwszy raz odwiedziłaś ten kraj?

Pierwszy raz odwiedziłam Tajwan w 1993 roku, czyli 28 lat temu. Przyjechałam tu wówczas z Tatą. Byłam już w trakcie studiów sinologicznych i mój Tata uważał, że będę w stanie mu trochę pomóc językowo w tym egzotycznym kraju.

A jak długo mieszkasz na wyspie? Jak Ci się tam żyje?

Na stałe na Tajwanie zamieszkałam w styczniu 2002 roku, czyli ponad 19 lat temu. Żyje się tutaj wspaniale, już od dawna czuję się tu jak w domu – to jest moje miejsce na Ziemi. Znam każdy kąt, znam zwyczaje, niewiele jest jeszcze w stanie mnie zaskoczyć.

Pamiętasz jeszcze swoje pierwsze wrażenia po przeprowadzce?

Gdy przeprowadzałam się na Tajwan z rodziną w 2002 roku, nie mieliśmy w planach pozostania na Tajwanie dłużej niż kilka miesięcy. Miał być to jedynie przystanek pomiędzy jednym a drugim krajem. Gdy jednak nasz pobyt tutaj zaczął się przedłużać i mijały tygodnie, a potem miesiące, gdy w końcu dotarło do mnie, że jednak tu zostajemy nie wiadomo jak długo, to byłam załamana. Na dodatek okazało się, że jestem w ciąży, a nie chciałam rodzić na Tajwanie. Cały świat runął, byłam wściekła na siebie, na męża, na wszystkich, bo przecież nie tak miało być. Nigdy nie chciałam mieszkać na Tajwanie na stałe i tu wychowywać dzieci. Przed ślubem, gdy rozważaliśmy gdzie chcielibyśmy zamieszkać, zawsze mówiliśmy o „trzecim” kraju, czyli ani w Polsce ani na Tajwanie, by żadne z nas nie miało taryfy ulgowej, by żadnemu z nas nie było łatwiej. Niestety nie wszystko poszło według planu.

Czy przypominasz sobie coś, co na początku sprawiło Ci najwięcej trudności? Do czego najtrudniej było się przyzwyczaić?

Jeszcze przed ostateczną przeprowadzką na Tajwan miałam okazję poznać tę wyspę. Wcześniej spędziłam tu półtora roku, więc już wtedy zdążyłam się przyzwyczaić do wielu rzeczy. Oczywiście inaczej było mieszkać na Tajwanie jako studentka, a inaczej jako żona i mama. Trudno było mi przyzwyczaić się do letnich temperatur panujących na wyspie. Upał i wilgotność są tu wręcz nie do wytrzymania. Mając małe dzieci chciałam wychodzić z nimi na spacery, do parku, na plac zabaw. Było to jednak niemożliwe ze względu na pogodę. Wtedy to poznałam jak wielkim udogodnieniem są klimatyzowane sale zabaw i klimatyzowane podziemne pasaże ciągnące się kilometrami pod ulicami w centrum Taipei.

A czy dziś Tajwan nadal potrafi Cię czymś zaskoczyć?

Niewiele rzeczy zaskakuje mnie już na Tajwanie. Od wielu Tajwańczyków słyszałam, że lepiej się orientuję w sprawach tajwańskich (historii, geografii, literaturze, polityce) niż oni sami. Pomimo braku paszportu tajwańskiego, czuję, że Tajwan to mój dom, za którym zawsze tęsknię, gdy opuszczam go na dłużej.

Co najbardziej cenisz sobie w Tajwanie?

Na pewno ludzi, ich stosunek do obcokrajowców, ich tolerancję w stosunku do „inności”. Każdy może czuć się tu bezpiecznie i każdy jest traktowany równo.

A minusy mieszkania w tej części świata?

Oczywiście największym minusem jest odległość od Polski. W Polsce mieszka moja Mama, mam tam jeszcze wielu wspaniałych znajomych, z którymi chciałabym się częściej spotykać niż raz na rok czy też raz na dwa lata.

A jak jest z tą pogodą na Tajwanie? Kiedy przyjechać, a kiedy lepiej omijać wyspę szerokim łukiem?

Na pewno nie należy odwiedzać Tajwanu latem, chociaż mój pierwszy pobyt był właśnie w lecie. Lato to upały nie do wytrzymania, a duża wilgotność sprawia, że czujemy się cały czas mokrzy i ociężali. Dodatkowo w porze letniej są tajfuny, które skutecznie potrafią pokrzyżować plany podróży. Zimy, szczególnie na północy, potrafią być bardzo mokre i zimne. Pomimo, że temperatura rzadko kiedy spada poniżej 10C, to odczuwalna jest znacznie niższa, a w domach nie ma ogrzewania. Tak więc najlepszy czas na odwiedzenie Formozy to marzec-maj i wrzesień-grudzień.

https://www.instagram.com/p/CGc6lVPF5AL/?utm_source=ig_web_copy_link

Masz jakieś rady, jak przeżyć tajwańskie lato?

Jedyna rada to siedzieć w klimatyzowanych pomieszczeniach lub jechać w góry powyżej 3000 m n.p.m..

Czy oprócz tajfunów Tajwan dotykają także inne kataklizmy?

Poza tajfunami Tajwan nawiedzają liczne trzęsienia ziemi. Wyspa leży na styku dwóch płyt tektonicznych – płyty Morza Filipińskiego i płyty euroazjatyckiej. Lekkie trzęsienia (ok. 2-3 stopni w skali Richtera) są prawie nieodczuwalne, a często rejestruje się ich kilka dziennie. Z tajfunami i trzęsieniami ziemi związane są osuwiska ziemi, które utrudniają ruch na drogach górskich.

Tajwan uznawany jest tylko przez niektóre państwa na świecie, a jego relacje z Chinami mówiąc delikatnie, wyglądają nieciekawie. Czy ta sytuacja przekłada się w jakiś sposób na codzienne życie? A jak z poczuciem bezpieczeństwa?

Mieszkając tu nie myśli się o pogróżkach Chin. Niestety w ciągu ostatniego roku Chiny coraz bardziej dają o sobie znać, prawie na porządku dziennym chińskie myśliwce wlatują w przestrzeń powietrzną Tajwanu lub krążą bardzo blisko tej granicy. Sytuacja w dobie pandemii bardzo się pogorszyła. Jednak nikt z tego powodu nie opuszcza wyspy. Wszyscy wierzą, że status quo zostanie zachowany.

Gdybyś miała scharakteryzować mieszkańców Tajwanu, jakie cechy wymieniłabyś przede wszystkim?

Na pewno będzie to, wspomniana przeze mnie wcześniej tolerancja, a także gościnność i przywiązanie do rodziny.

Czy są jakieś cechy, które w największym stopniu różnią ich od Polaków?

Bardzo przykro mi to pisać, ale znowu należałoby wymienić tu tolerancję, której niestety w ostatnich czasach wielu Polakom niestety brakuje.

Czy Tajwańczycy kojarzą Polskę?

Dawniej, jeśli mówiło się po chińsku „Polan”, czyli Polska, to wszyscy słyszeli „Holan”, czyli Holandia. Podobnie jak wielu Polaków myliło Tajwan z Tajlandią. Teraz jest już jednak dużo lepiej. Jeszcze 20 lat temu Polska była kojarzona z Wałęsą, który odwiedził Tajwan, z papieżem Janem Pawłem II i z Kieślowskim. Zarówno dawniej, jak i obecnie wszyscy wiedzą, że Fryderyk Chopin i Maria Skłodowska-Curie byli Polakami – uczą tego w szkołach.

Jakie są najciekawsze lokalne tradycje?

Dużo by o tym pisać, jest to temat na oddzielny artykuł. Jest to kraj tak odmienny kulturowo, że każdy zwyczaj jest ciekawy dla osób spoza chińskojęzycznej Azji. Jest mnóstwo obrzędów buddyjskich i taoistycznych, które spotyka się na co dzień w świątyniach. Są zwyczaje rodzinne lub związane ze świętami. Ponadto różne grupy etniczne mają także swoje tradycje.

A jak to jest z tymi językami? Chiński mandaryński podobno nie jest jedynym językiem używanym na wyspie…

Oficjalnym językiem jest chiński mandaryński, a od 2030 roku ma nim również być angielski. Poza chińskim ludność Tajwanu posługuje się także językiem tajwańskim (odmiana języka minnan/hokkien), językiem hakka i kilkunastoma językami aborygeńskimi. Język tajwański wywodzi się z języka używanego w prowincji Fujian, a dokładniej w mieście Xiamen. Język hakka jest z kolei bardziej zbliżony do kantońskiego. Natomiast języki aborygeńskie mają swoje korzenie w językach austronezyjskich.

Czy mandaryński jest konieczny czy też może wystarczy znajomość angielskiego?

Jeśli przyjeżdża się tu na dłużej, to mandaryński jest bardzo przydatny, ale znam osoby, które mieszkają tu już kilkanaście lat, a nie mówią po chińsku. Poza miastami po angielsku trudno się dogadać, a nawet w miastach nie jest łatwo o Tajwańczyka, który nie bałby się mówić po angielsku. Jednak w urzędach, na poczcie, w bankach zawsze znajdzie się ktoś kto zna angielski.

Czy łatwo jest o pracę na Tajwanie? Co poleciłabyś osobom, które jej szukają?

Nie, nie jest łatwo obcokrajowcom dostać pracę na Tajwanie. Jeśli ma się paszport i papiery nauczyciela angielskiego z kraju anglojęzycznego, to wtedy nie ma problemu ze znalezieniem pracy jako nauczyciel. Jednak z polskim paszportem nie jest to takie łatwe. Oczywiście, jeśli jest się specjalistą w jakiejś dziedzinie i ma się doświadczenie, to można starać się o pracę w firmie tajwańskiej. Nie radzę jednak nikomu przyjeżdżać na Tajwan w poszukiwaniu pracy, bo naprawdę nie jest to łatwe.
Jednak… Polska ma podpisaną umowę z Tajwanem o working holiday visa. Jest to najlepsze rozwiązanie dla młodych ludzi, którzy chcieliby poznać Tajwan i trochę zarobić.

Opowiesz nam o tej części Tajwanu, w której mieszkasz?

Mieszkam w górach blisko stolicy Tajwanu, Taipei. Taipei jest otoczone ze wszystkich stron górami, a przez miasto przepływa kilka rzek. Na północ jest Park Narodowy Yangming Shan z licznymi szlakami turystycznymi. W górach są gorące źródła, w których można się moczyć. Chociaż Taipei jest olbrzymią metropolią, to w samym mieście jest również mnóstwo parków i ścieżek górskich. Z Taipei jest blisko nad Cieśninę Tajwańską i nad Pacyfik.
Pomimo, iż mieszkam w górach, to do centrum Taipei mam ok. 40 minut samochodem, a do najbliższej stacji metra ok 10-15 minut.

Kuchnia Tajwanu: gdzie jeść i co zjeść? Jakie tajwańskie smakołyki polecasz najbardziej?

Ten temat również wymagałby oddzielnego artykułu. Na Tajwanie można zjeść przeróżne pyszności. Jedzenie na ulicy czy też na nocnych marketach jest bezpieczne, choć może niektórych odstraszać ze względu na brak podstawowych zasad higieny. Każdy obcokrajowiec zakochuje się w tutejszych pierożkach i pierogach – tych gotowanych w wodzie i na parze, a także smażonych. Pierogi są i wegetariańskie i z mięsem. Inną potrawą przypadającą wszystkim (nie-wegetarianom) do gustu jest aromatyczny rosół wołowy z makaronem, może być na ostro lub nie. Ilość owoców morza – ryb, mięczaków i skorupiaków – może przyprawić o zawrót głowy. A różnorodność zielonych liści, pojawiających się w kuchni tajwańskiej jest oszałamiająca.
Poza kuchnią tajwańską i chińską, bardzo popularna jest kuchnia japońska. Wszelkie sushi, sashimi, rameny są tu bardzo autentyczne, takie jak w Japonii.

A z jakimi najbardziej dziwnymi potrawami zetknęłaś się na miejscu?

Wszystkich zadziwia i często odrzuca zapach śmierdzącego tofu. Jednak trzeba go spróbować, bo smażone śmierdzące tofu jest przepyszne (nie powiem tego samego o gotowanym). Tajwańczycy mają również swoją „kaszankę”, je się ją prawie na… słodko, z mielonymi słodzonymi orzeszkami ziemnymi i kolendrą. Kolendrę i zmielone orzeszki dodaje się także do lodów zawijanych w naleśnik.

Przed pandemią pracowałaś jako przewodnik. Gdzie najchętniej zabierałaś turystów? Masz takie swoje ulubione miejsca na wyspie?

Miejscem, które zawsze, bez wyjątku wprawiało moich klientów w zdumienie był… cmentarz, a właściwie wysoka na 20 pięter, położona w parku narodowym wieża cmentarna. Na każdym piętrze są ściany z tysiącami urn. Można tam również podziwiać olbrzymie posągi Buddy i piękny widok z tarasu na ostatnim piętrze. Inne ciekawe miejsca, to park geologiczny z dziwnymi formami z piaskowca i oczywiście park narodowy Taroko będący głębokim wąwozem z niesamowitymi stromymi ścianami skalnymi. Na południu wyspy bardzo polecam tutejszą „buddyjską Częstochowę” – olbrzymi zespół świątynny Foguang Shan.

A jakie zakątki Tajwanu poleciłabyś tym, którzy chcą odwiedzić wyspę po raz pierwszy?

Jeśli ma się jedynie kilka dni, to radzę skoncentrować się na północnej części Tajwanu. Jeśli kocha się naturę i wycieczki górskie (ale nie wysokogórskie), to wspomniany park narodowy Yangming Shan i niedaleki Taipingshan z wielowiekowymi drzewami są idealnymi miejscami na wycieczkę. W samym Taipei należy oczywiście wjechać na swego czasu najwyższy budynek na świecie, czyli Taipei 101. Przy ładnej pogodzie widok zapiera dech w piersiach. Zainteresowani sztuką i kulturą chińską nie mogą pominąć Muzeum Pałacowego, w którym znajduje się największa na świecie kolekcja dzieł sztuki chińskiej. Warta odwiedzenia jest również górska wioska Jiufen i pobliski wodospad Shifen, a także kopalnie złota.

I na koniec to, na co wszyscy czekają: kiedy turyści znowu będą mogli odwiedzić Tajwan?

Jest to pytanie bez odpowiedzi. Tajwan długo, bo aż do maja 2021 roku świetnie dawał sobie radę z opanowaniem pandemii. Na wyspie praktycznie nie było żadnych zakażeń, aż nagle w maju sytuacja się pogorszyła. Obecnie (koniec czerwca) przy mniej niż 200 zakażeniach dziennie obowiązuje trzeci stopień pogotowia, zamknięte są szkoły, muzea, kina, teatry, większość osób pracuje zdalnie. Nie można jeść w restauracjach.
Na Tajwan teraz mogą wjeżdżać jedynie obywatele Tajwanu i posiadacze karty stałego pobytu. Wjazd dla wszystkich innych osób został zamknięty. Sytuacja na pewno nie zmieni się do września, a wątpię by Tajwan otworzył się dla turystów przed końcem tego roku.

Dziękuję za rozmowę.