[priv] Bali Post

Podczas pakowania znaleźliśmy stertę sentymentalnych różności: stare notesy z notatkami z podróży sprzed lat, bilety z przeprowadzki na Filipiny, książeczkę szczepień psa Borysa, wydrukowane zdjęcia, których nie było już komu przekazać, papiery potrzebne do zakupu motoru dla rodzinki z cmentarza, notatki na skrawkach papieru, horrendalnie wysokie lub tylko wysokie manilskie rachunki za prąd, klucze do domu w Poznaniu, przepis na mango float od Raquel, maść na moje oparzenie po wypadku na motorze w Kalindze, adresy, jakieś wizytówki. Garść obietnic, pamiątek, skrawków naszego poznańskiego i manilskiego życia, nad którymi nie sposób było nie przystanąć choćby na moment.

Potem przyszedł ten ekstytująco-nerwowy tydzień załatwiania ostatnich formalności (czyt: mnóstwa papierologii) dla nas i dla kotów, smutnych lub jeszcze smutniejszych pożegnań, przeprowadzki do Alabang na czas, kiedy do naszego mieszkania weszła ekipa zaskakująco sprawnych i zorganizowanych filipińskich pakowaczy, ostatniego filipińskiego popołudnia, wieczoru i nocy.

Ostatecznie centrum biznesowe Makati zamieniliśmy na wąską spokojną uliczkę, szarobury kolor drapaczy chmur na dorodną zieleń, okazałe snobistyczne centrum handlowe na lokalne sklepiki, zapach (a właściwie smród) spalin wszechobecnych jeepney’ów na woń licznych kadzideł, relatywnie wygodny samochód z kierowcą na szybki skuter, a nasze klimatyzowane mieszkanie na 29. piętrze na częściowo otwarty jednopoziomowy dom. Widok na city zastąpiła nam ściana bujnej roślinności, a zamiast dźwięku klaksonów zza okna dobiegają nas próby gamelanu. I długo by tak wymieniać.

Od tygodnia mieszkamy na .

  • chiao

    A:
    1) dlaczego Bali :D
    2) czemu opuściliście Filipiny :D

  • To dlatego Was tak długo tu nie było!
    Jak doświadczenia w podróżowaniu z kotami?
    My przenieśliśmy nasze z Irlandii do Korei niemal bezboleśnie, głównie dzięki produktom Feliway i faktowi, że Irlandia jest rozpoznawana jako kraj wolny od wścieklizny.

    • Dla naszych to była już druga samolotowa podróż (pierwszą zafundowaliśmy im 3 lata temu na trasie Europa-Filipiny). Tym razem lot był nieporównywalnie krótszy, ale stresu o wiele więcej, bo Indonezja oprócz standardowych szczepień i certyfikatów zdrowia, wymaga jeszcze testu krwi na wściekliznę, co w naszym przypadku (relatywnie późne szczepienie i co za tym idzie test z powodu choroby jednego z kotów) skończyło się niestety na konieczności wysłania próbek krwi naszych kotów do… Australii. Nawet nie pytaj o koszty;) No i w Indonezji obowiązuje kwarantanna. Standardowa trwa dwa tygodnie. Sam więc domyślasz się, że stresu było sporo i dla nas i dla kotów. A resztę napiszę na priv;)
      A teraz jest pięknie – koty są w swoim żywiole i ze zwierząt kanapowych zmieniły się w nocne…

  • Ja też chcę zostać zaadoptowana!!!

  • Amisha

    No to będzie wesoło! Czekam na balijskie opowieści i mnóóóstwo zdjęć! Poproszę też podrapać ode mnie koty za uszami! A to koty powsinogi… Europa, Filipiny, teraz Bali… Niejeden człowiekowaty im zazdraszcza!

    • Już jest wesoło;)
      Dla kotów to pierwszy raz w domu z ogrodem (wcześniej bywały tylko w mieszkania) i nie było jeszcze dnia, żeby nie zaskoczyły nas swoją kreatywnością;)
      Pozdr!

  • Anna Krawczyk

    Witaj Aniu, Czytam Twoje wpisy o podróżach ze zwierzakami i muszę przyznać, że zasiałaś w moim sercu ziarno nadziei. Mamy właśnie możliwość przeprowadzenia się na Bali na dłużej (może kilka miesięcy, może więcej), lecz czytałam w wielu miejscach, że na Bali absolutnie nie można wwozić psów ani kotów. My mamy 1 rocznego kotka, który zostaje teraz na miesiąc/dwa z moimi rodzicami, ale na pewno nie wyruszmy nigdzie na dłużej bez niego. Chcemy na miejscu sprawdzić jakie są możliwości (będziemy lipiec/sierpień). Jeśli zechciałabyś podzielić się Waszymi doświadczeniami na priv to będę bardzo wdzięczna. Pozdrawiam serdecznie, Ania K. (angi13@gmail.com)