[foto]: Cameron Highlands – malezyjskie plantacje herbaty

Już jutro na blogu całkiem spora dawka Malezji, a dziś tylko jej mały, ale za to piękny, fragment – herbaciane pola . Macie ochotę na mały spacer?

  • Przepięknie :-) Czyżby klimaty kulinarne?

    • Też, ale nie tylko;)

    • Zatem jeśli dawka, to o lekach, ziółkach, używkach i narkotykach :v

    • hehehe, nie;)

    • Jedyne takie miejsce w całej Azji ;) Polecam filiżanke herbaty obowiązkowo!

  • C.H. jest boskie, herbata pyszna! Zdjęcia jak zwykle, pierwsza klasa ;)

    • Dzięki… Patrzyłam dziś na te foty i aż mam ochotę wrócić…

    • Daleko nie masz ;)

    • To jeden z tych niewątpliwych plusów mieszkania w Azji:)

  • Byłem cudowne miejsce i klimat zupełnie inny niż w całej Azji taki nasz polski :) i t plantacje truskawek to tam pierwszy raz w życiu jadłem suszone truskawki :) a a plantacji ręcznie zbierałem do kosza herbatę Bosko

  • Herbata pyszna, gorzej z pijawkami przyczepiającymi się w sekundzie do ubrania i ciała, co spotkało nas na plantacji na Sri Lance :(

    • brrr, na szczęście jeszcze nie miałam tej (wątpliwej przyjemności;). Choć zapewne, te atrakcje w przyszlości nie mają szans mnie ominąć…

  • plantacje plantacjami, a na filiżankę dobrze zaparzonej chińskiej herbaty mogłabyś wpaść…

    • Chętnie i sama wiesz jak bardzo!
      p.s. co przypomina mi o moim pewnym małym „herbacianym” niedociagnięciu… Przepraszam i mam nadzieję, że mi to Natalio wybaczysz;) Zrobię to w końcu;)

    • :D obie mamy taką samą sklerozę :)

  • Byłam, widziałam, podobało mi się bardzo. Zastanawiałam się tylko jak to jest u nich z kolonialną historią i że pewnie bardzo smutno :(

    • Mam wrażenie (choć równie dobrze mogę się mylić, bo ani Malezji ani jej mieszkańców nie znam aż tak dobrze), że kolonialne dziedzictwo nie ma obecnie w Malezji zbyt wielkiego znaczenia. No, może poza tym, że stało się swego rodzaju turystyczna atrakcją. Wydaje mi się, że mieszkańcy Malezji, jak na Azjatów przystało, prą do przodu ceniąc sobie bardziej przyszłość niż rozpamiętując przeszłość. Ale to jedynie moje wrażenie, a nie fakt…

    • Małgosia

      Mimo to warto coś o tej przeszłości wiedzieć. Polecam doskonałą książkę „Ogród wieczornych mgieł” Tan Twan Enga. I ona, i fotografie Ani bardzo rozbudziły mój apetyt na Malezję, gdzie byłam kilkanaście lat temu, jednak w innych miejscach.

      • Oczywiście, że warto:) Książki nie znałam, więc przeczytam z prawdziwą przyjemnością. Dziękuję za podpowiedź.

  • Jak najlatwiej mozna sie tam dostac? Przylatuje do kuala lumpur na 2 dni i raczej chcialabym uciec za miasto. To miejsce wyglada idealnie!

    • Np. Autobusem. Jesli bedziesz w Chinatown, tam niedaleko jest wielki dworzec autobusowy:)

  • Byłam :-D

    • Byłem na plantacjach herbaty w Chinach, Gruzji, Indiach i właśnie ostatnio, w Cameron Highlands, naprawdę fajne miejsce. Najbardziej pamiętam to, że w nocy było 24 stopnie i chodziliśmy w polarach, bo było nam zimno ;)

  • Mam nadzieję, że kiedyś się wybiorę, ponieważ jestem wielkim miłośnikiem herbaty, szczególnie zielonej i białej. :)

  • Tak nawet kilka razy wystarczy zerknąć na mój profil !

  • Magda

    Georgetown jest na mojej liście pierwsze :). Spędzę tam parę dni zalatwiając papierkową robotę, ale cieszę się już na zwiedzanie. Myślę, że na miejscu zdecyduję co dalej, ale opcja pól herbacianych jest kusząca, bo jeszcze w takim miejscu nie byłam. Bezkresna zieleń na pewno pomoże mi odpocząć :).

  • Ja byłam na plantacji herbaty w koreańskim Boseong i muszę przyznać, że było to miejsce doprawdy magiczne!

    • Tym samym mam kolejny powód, żeby w końcu odwiedzić Koreę:)