Mija tydzień, od kiedy zabrała nam meble z mieszkania. Myślę, że to dobra okazja, aby pochylić się nad tematem ‚jak to zorganizowaliśmy’.

Kiedy pomysł przeprowadzki do Manili był jeszcze w sferze naszych rozważań, jednym z aspektów tego szalonego planu była kwestia naszego mieszkania. Przez ostatnie 8 lat robiliśmy wszystko, aby uczynić to miejsce wyjątkowym, a dodatkowo w ostatnich latach dość intensywnie inwestowaliśmy w renowację i wyposażenie, bo w międzyczasie trochę rzeczy się zwyczajnie zużyło, a i nasz gust się nieco zmienił (czyt. zorientalizował).

I oto w obliczu życiowej szansy musieliśmy zadecydować, co z tym wszystkim zrobić. Ponieważ jasne było, że za wynajem mieszkania na Filipinach będziemy musieli płacić sobie sami, starałem się wynegocjować, aby mój przyszły pracodawca zapłacił za naszą przeprowadzkę. Miało to dla nas znaczenie, gdyż dzięki temu mogliśmy zabrać, co się da, a przy okazji sporo zaoszczędzić na miejscu ograniczając ilość rzeczy do kupienia.

Rozmawiając z Multiply o pokryciu kosztów przeprowadzki musiałem przedstawić im jakieś konkretne kwoty, a również my sami potrzebowaliśmy jakieś sprecyzowanej wizji, jak taka przeprowadzka może wyglądać. Zaczęliśmy więc szukać informacji przeglądając między innymi fora dyskusyjne dla i o expatach. Okazało się, że całkiem sporo ludzi ma za sobą przenosiny na Filipiny lub planuje to zrobić, dzięki czemu nie było zbyt trudno znaleźć potrzebną wiedzę i rekomendacje (jak nietrudno się domyślić, większość przeprowadzek opisywanych w sieci dotyczyła Amerykanów, ale problemy były podobne).

Licząc koszty dość szybko wykluczyliśmy transport lotniczy i skoncentrowaliśmy się na drodze morskiej. Szacując ilość gratów, które chcieliśmy zabrać, obliczyłem, że powinien wystarczyć nam kontener o długości 20 stóp (czyli 1 TAU, ok 30 m3). Koszt przesłania takiego kontenera drogą morską różni się w zależności od portu, z którego wysyłamy – Gdynia jest zdecydowanie droższa niż Hamburg. Oczywiście wcześniej kontener taki trzeba do portu jeszcze przewieźć drogą lądową. Bardzo szacunkowe wyliczenia wskazywały, że koszt przesłania takiego kontenera do Manili będzie wiązał się z wydatkiem 4-5 tys. USD.

Alternatywnym scenariuszem jaki rozważaliśmy, było wynajęcie profesjonalnej firmy przeprowadzkiwej. W kilku miejscach znalazłem rekomendacje firmy , która specjalizuje się w przeprowadzkach międzynarodowych. Na stronie internetowej wypełniłem formularz, w którym zaznaczyłem, co chcemy przetransportować i w jakiej ilości, po czym skontaktował się ze mną przedstawiciel z polskiego oddziału tej firmy. Na wycenę musiałem jeszcze kilka dni poczekać, gdyż oferta była przygotowywana w regionalnym biurze w Budapeszcie.

Wybór firmy przeprowadzkowej rozwiązał nam kilka poważnych problemów. Po pierwsze jest to usługa door-2-door, czyli nie musimy przejmować się transportem do portu, wynajmować samodzielnie kontenera, ani zajmować się dokumentami przewozowymi. Dodatkowo oferta obejmowała pakowanie wszystkiego u nas w domu oraz rozpakowanie w naszym mieszkaniu w Manili. Za dodatkową opłatą wszystkie przedmioty zostały ubezpieczone na wartość odtworzeniową. Ubezpieczenie obowiązuje od momentu wejścia pracowników firmy przeprowadzkowej do naszego mieszkania w Poznaniu, do momentu ich wyjścia z mieszkania w Manili.

Te dobrodziejstwa kosztują nieco więcej – ostatecznie faktura opiewała na kwotę 4,7 tys. EUR + ok. 500 EUR ubezpieczenia (na szczęście nie my za to płacimy:). Nasze rzeczy zajęły jakieś 20 m3, zostały zapakowane w ponad 100 różnej wielkości kartonów. Każdy przedmiot został należycie zabezpieczony, a każdy karton opisany: co jest w środku, skąd zabrano rzeczy (np. szafa w przedpokoju), a także kto pakował ten karton. Efektem pakowania była długa lista, na której wymieniono wszystkie kolejno ponumerowane kartony wraz z krótkim opisem ich zawartości. Na podstawie kopii tej listy będziemy sprawdzać czy wszystko dotarło oraz wskażemy, gdzie co ma być rozpakowane.

O tym, jak wyglądał dzień przeprowadzki już było. Na pewno napiszemy jeszcze, jak wyglądało rozpakowanie naszych rzeczy na Filipinach.