Ania pisała już o tym, jak musimy korzystać z GPS w taksówkach, ale to dopiero wierzchołek góry lodowej…

W zasadzie zapamiętałem już dwie główne trasy z domu do biura i z powrotem. Trasy są dwie, gdyż mieszkamy po drugiej stronie rzeki i do wyboru mamy dwa mosty, którymi możemy się przeprawiać. Pomocne w poznawaniu okolicy są także spacery, które uprawiam niemal co rano w drodze do pracy. Skąd pomysł na spacery w porze deszczowej zapytacie, ano śpieszę z wyjaśnieniem.

Otóż jak być może pamiętacie mieszkamy w , a dokładnie w dzielnicy Caniogan. Wygląd ulic w tej dzielnicy doskonale oddaje zdjęcie z artykułu ‚Z dziurą w ścianie’. Specyfiką tej okolicy jest także to, że bardzo trudno tutaj o taksówkę. Najpopularniejszymi środkami transportu są bowiem trzykołowe ryksze (zdecydowanie inne od indyjskich tuk-tuków, które przy nich to szczyt komfortu) oraz jeepneye, czyli pojazdy autobusopodobne zbudowane na bazie jeepów. Taksówki przemierzające naszą Dr. Sixto Antonio Avenue najczęściej mają już pasażera na pokładzie.

Oczywiście istnieje możliwość telefonicznego lub SMSowego zamówienia taksówki, ale zlecenie takie nie oznacza wcale, że ktokolwiek się pojawi. Testowałem przynajmniej 5 korporacji taksówkowych, z których najlepsza jest firma o nazwie ’24/7′. W ciągu 2 tygodni przyjechali aż dwukrotnie! Niestety nawet tzw. ‚scheduled pickup’ zamawiany min. 2 godziny wcześniej na konkretną godzinę (a nawet dzień wcześniej) nie daje gwarancji, że taksówka przyjedzie.

Po złożeniu takiego zamówienia otrzymujemy SMSa z potwierdzeniem – jeśli taksówka przyjedzie, poznamy jej numer. Najczęściej jednak po 2 godzinach oczekiwania zamiast taksówki dostajemy SMSa z informacją, że aktualnie nie ma żadnej w pobliżu i w najbliżej przyszłości nie będzie. Przy odrobinie szczęścia wiadomość napisana jest w SMSowej odmianie angielskiego: „Sir as of n0w stil no unit available yet. Are u stil waiting? Tnx”. W przeciwnym razie dostajemy takie coś: „Mam wla pa po ngco2mit.tenx247txi” (pisownia autentyczna, włącznie ze znakami przystankowymi).

Co robię w takiej sytuacji? Jadę rykszą do najbliższego centrum handlowego, gdzie prawdopodobieństwo złapania taksówki nieco wzrasta, ale czasem i przez 15-20 min nic nie przyjedzie, a i chętnych więcej. Idę zatem z buta przez 3 kilometry do biura. Wyglądam jednak trochę dziwacznie, bo tutaj nikt nie chodzi na piechotę (stąd te korki). Na szczęście jest blisko ;)

Znajomość trasy przydaje się bardzo, gdyż bez zająknięcia prowadzę kierowców taksówek poleceniami (left, right to San Miguel, left Shaw, straight…). Trzeba tak, bo kiedy wsiadamy i mówimy nazwę naszej ulicy, kierowca słyszy zazwyczaj tylko ‚Antonio’ i wiezie nas do San Antonio, czyli zupełnie gdzie indziej. Przez cały ten czas natknęliśmy się może na dwóch kierowców, którzy faktycznie znali miasto, wiedzieli gdzie mieszkamy i byli w stanie zaproponować alternatywną trasę kiedy korek nie posuwał się na przód. Niestety 90% kierowców taksówek zna tylko dzielnice biznesowe i położenie największych malli.

Długo tak pewnie nie da się wytrzymać, dlatego intensywnie analizuję możliwość kupna samochodu. Firma ma mi pomóc w załatwianiu formalności z bankiem, ale jeśli pamiętacie historię jak kupowaliśmy klimatyzator i lodówkę, to na pewno rozumiecie mój niepokój przed procedurą zakupu samochodu. Innego wyjścia chyba jednak nie ma…