Zwykle kojarzy się z bogatymi złożami ropy naftowej, równie bogatymi Arabami, gorącym piaskiem pustyni i prawem szariatu, ale w rzeczywistości o tym mało dostępnym dla turystów kraju wiemy niewiele. O Arabach, Arabii Saudyskiej i swoim życiu na półwyspie opowiada Paweł, inżynier, fotograf i mąż Oli.

Pawle, marzyłeś kiedykolwiek o życiu w Arabii Saudyjskiej? Co sprawiło, że tam się znalazłeś?

Nie, nie było to moje marzenie. Jednak po przeanalizowaniu różnych możliwości pracy w innych krajach – nie tylko Zatoki, doszliśmy z Olą do wniosku, że to jest znakomity kraj na początek. Dlaczego? Bo tu jest najtrudniej dla „świeżynki”, która pierwszy raz w życiu na poważnie pracuje za granicą. Tak twierdzą znawcy tematu, a ja nie mam powodu im nie wierzyć. A na poważnie – mam tu patrona (Saudyjczyka, który mi bardzo pomaga) i nie jechałem zupełnie „na wariata”. Poza tym nie do przecenienia jest pomoc polskich „Zatokowców” takich jak Iwonka, Robert, Rysio czy Witek. To są ludzie, którzy od pierwszego dnia wzięli mnie pod swoje skrzydła i dzięki nim nie jestem tu sam. Uważam, że można podjąć znacznie trudniejsze wyzwania takie jak Irak czy Jemen, a i tam przecież pracują na kontraktach nasi rodacy.

Miałeś jakieś obawy w związku z miejscem, w którym miałeś zamieszkać i pracą w saudyjskiej firmie?

Oczywiście, że tak. To jest kraj mający „czarną legendę” w Europie i nie tylko. Wiem, że mnie jest to łatwiej pisać ze względów, o których wspominałem powyżej, ale sama bardzo się zmieniła przez ostatnich kilka lat. Na to, że w Al-Khobar, gdzie mieszkam żyje się łatwiej, ogromny wpływ na obecność dużej grupy obcokrajowców pracujących m.in. w ARAMCO oraz bliskość Bahrajnu. Wśród mieszkańców Zatoki istnieje bardzo duża konkurencja – podobnie jak np. pomiędzy Teksasem i Kalifornią. Kiedy Saudyjczycy zbudowali most do Bahrajnu (jest to jeden z 10 najdłuższych mostów świata), to oczywiście Katarczycy muszą zbudować dłuższy. Też do Bahrajnu :-D Sami Saudyjczycy sprawili mi ogromną niespodziankę To są naprawdę bardzo fajni ludzie i jeżeli mam jakieś „tarcia” to raczej z innymi nacjami.Trzeba tylko pamiętać, że jest to kraj, w którym obowiązuje prawo szariatu i pod tym względem jest dość trudny dla obcokrajowców z szeroko rozumianego „Zachodu”.

Wspomniałeś, że mieszkasz w Al-Khobar, na blogu piszesz także o Al-Aziziyah. Jakie to miejsca?

Oba znam dość słabo, bo większość czasu spędzam albo w pracy, albo jedziemy ze znajomymi do obiektów ARAMCO. Ponadto, jak wiesz, jestem tutaj od niedawna. Al-Aziziyah to takie przedmieścia Al-Khobar, tylko dalekie – położone ok. 25-30 km od centrum miasta. Jest tutaj jeden supermarket i kompleks potrzebnych usług jak pralnie czy knajpki. Natomiast Al-Khobar trochę przypomina mi Sopot lub Kołobrzeg, tylko jest tutaj znacznie cieplej.

camelek82421-1Opowiedz o firmie, w której pracujesz. Jak funkcjonuje się tam jedynemu obcokrajowcowi?

Normalnie, choć na początku stanowiłem pewną „egzotykę”, ale postrzeganą bardzo przyjaźnie. Nie jestem tutaj jedynym obcokrajowcem, ale jedynym Euroamerykaninem, bo tak się nas tu postrzega. Są problemy np. w postrzeganiu czasu. Pięć minut to czasami strasznie długo :-DDDD.Pracuję w wielonarodowej firmie z przewagą pracowników z Egiptu, Indii i Pakistanu (specyfika branży – pracownikami budowlanymi są najczęściej te dwie ostatnie nacje z subkontynentu).

Jak minęły pierwsze dni w nowym kraju?

Mam dość dużo pracy wynikającej z moich obowiązków. Poza tym, poznawanie okolicy, pierwsze zakupy, pracujący czwartek (tu weekend jest w czwartki i piątki), czyli przestawianie się z tygodniem pracy. Pierwsze spotkania z polskimi „Zatokowcami”, pisanie bloga i nawet nie zdążyłem się zorientować, a już minęły 2 miesiące.

Przypominasz sobie swoje największe zaskoczenie?

Tak, oczywiście – to, że po ulicach nie poruszają się same Maybachy, Lamborghini i Bentleye :D Poważnie, to było dla mnie duże zaskoczenie, że samochody wcale nie są z najwyższej, światowej półki. Ludzie tu jeżdżą Hyundaiami, KIA, jest też duża ilość Toyot i samochodów ze Stanów – głownie GMC i Chevrolety. Drugim zaskoczeniem było to, że ich stan techniczny (potwornie poobijane karoserie, potłuczone światła, zderzaki, a właściwie często ich brak) kompletnie nie wzrusza Policji. Poza tym styl jazdy znacznie różni się od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Powiedzieć, że na drogach jest dżungla, to tak jak powiedzieć, że w sierpniu w KSA (skrót od: Kingdom of Saudi Arabia) bywa ciepło :-D. I wbrew obiegowej opinii, to nie Saudyjczycy jeżdżą najgorzej. Raczej Hindusi i Pakistańczycy mają swobodny stosunek do patrzenia w lusterka na przykład. Samodzielnie poruszam się samochodem dopiero od niedana, ale znacznie poprawił mi się refleks i percepcja oraz nie mam problemu ze zbyt niskim ciśnieniem.

camelek82421-3Jakimi jeszcze prawami rządzi się ruch na drogach w Arabii Saudyjskiej?

Temat – rzeka. Zasady ruchu drogowego tutaj to czysta teoria. Jedyne, co działa to to, że ruch jest prawostronny i że zgodnie z prawem maksymalna dopuszczalna prędkość wynosi 120 km/h o czym z uporem maniak przypomina ci … twój samochód „pikając” jak wściekły po przekroczeniu tej magicznej cyfry. Ale przy 160 km/h i włączonym radiu przestaje to przeszkadzać :-D Należy uważać na fotoradary umieszczone w atrapach „terenówek” które co kilka dni zmieniają swoje miejsce postoju :-D. Mandaty są dość wysokie, ale nie ma punktów karnych. Używanie lusterek czy prawidłowe włączanie kierunkowskazów nie istnieje. Rządzą „królowie długiej prostej” natomiast prawidłowe zachowanie przy nieco bardziej skomplikowanych sytuacjach (jak na przykład zwężenie drogi z czterech pasów do dwóch) jest wielkim wyzwaniem. O jeździe przy opadach deszczu nie wspomnę :-D.

Wróćmy do Twoich pierwszych dni w Arabii. Wspominałeś, że bardzo pomogli Ci wówczas Polacy mieszkający już wcześniej w Arabii Saudyjskiej. Jak duża to grupa?

Ta grupka, która mnie „adoptowała” nie jest duża. Stałe grono to aktualnie 6 osób, włącznie ze mną. Na większych spotkaniach bywają jeszcze 2 Polki i ich mężowie z innych krajów. To wszyscy, których poznałem. Ale ich pomoc jest nieoceniona – po prostu nie jestem sam. Naprawdę ciężko by mi było bez ich towarzystwa i pomocy. Tutaj wszystkie grupy przyjezdnych trzymają się w swoich grupach narodowych. Dotyczy to również Arabów. Mimo, że wszyscy posługują się tym samym językiem to osobno żyją Libańczycy, Syryjczycy czy Egipcjanie. W „moim” compundzie jestem jedynym Euroamerykaninem, tak, że perspektywy na bujne życie towarzyskie miałem dość marne.

Jakim krajem jest Arabia Saudyjska?

Podobno bardzo różnorodnym w zależności od prowincji. Ja mieszkam w najbardziej „zeuropeizowanej” części, gdzie panuje największa swoboda. Zdarza się na przykład spotkać małżeństwa saudyjskie trzymające się na spacerze za ręce. Poza tym baaardzo ciepłym i pustynnym o zupełnie innych kolorach. Tak jak pięknie oddaje to tytuł jednego z blogów – „beżowy świat”
Na wycieczkę do lasu raczej nie ma szans. Zaskakują mnie tutaj ludzie i ich bezinteresowność. Kiedy stałem na stacji benzynowej czekając na resztę towarzystwa, (stałem przy drodze, samochodu nie było widać), kilkukrotnie zatrzymywali się Saudyjczycy z pytaniem, czy mnie nie podwieźć. Tak po prostu – z ludzkiej życzliwości. Zapytanie o drogę czy prośba o pomoc w znalezieniu czegoś skutkuje w wielu przypadkach tym, że ktoś cię tam po prostu zaprowadzi, jadąc przed tobą.

Czy znalazłeś potwierdzenie zachodnich stereotypów na temat krajów arabskich?

Pytanie, jakich stereotypów?

index-2Negatywnych. Przecież właśnie takie przeważają…

Jeżeli chodzi o kobiety, to jest to temat skomplikowany. Z jednej strony – pełna podległość męskiej części populacji. Z drugiej strony – coraz więcej Saudyjek pracuje razem z mężczyznami. Poza tym, mogę opisać tylko wycinek KSA, bo tak jak w Europie kraje arabskie mają niejedną twarz. Zresztą samo Królestwo także jest bardzo zróżnicowane. Na ulicach ogromna mieszanka ludzi różnych narodowości – Hindusi, Pakistańczycy, Nepalczycy, Filipińczycy, Arabowie z Zatoki i spoza niej.
Mimo to, nie czuje się jak w „oblężonej twierdzy”, nikt na mnie wilkiem nie patrzy. Nie odczuwam tego, że jestem tu totalnie obcy, choć muszę się pilnować. Jest to kraj, co już podkreślałem, w którym obowiązuje surowe prawo szariatu i pewne, naturalne dla nas zachowania są tu po prostu nieakceptowane. Ale jak już to do Ciebie dotrze i zaakceptujesz fakt, że gospodarze mają takie a nie inne zasady to żyje się tutaj zupełnie normalnie.

Czy obcokrajowcy mogą liczyć na ulgowe traktowanie w przypadku naruszenia zasad?

Absolutnie nie. To jest ten przypadek, gdzie, niestety, bycie obcokrajowcem nie jest okolicznością łagodzącą. Szczególnie w kontaktach z „drogówką” :-D. W przypadku Policji wynika to często ze słabej znajomości angielskiego przez policjantów i nieznajomości arabskiego z mojej strony. Jeżeli adwersarzem jest Saudyjczyk, to jest „pozamiatane”, no chyba, że wjechał w tył Twojego samochodu i nijak nie da się tego wytłumaczyć.

Jakie wymieniłbyś największe różnice kulturowe? A może nasze kultury są tak różne, że łatwiej wymienić podobieństwa?

Podobieństwa? Tutaj też uwielbiają konie, tak jak my. Poza tym ludzie są chyba bardziej życzliwi niż w Polsce. Używają, w angielskim również, naturalnej dla nas formy „pan” przy zwracaniu się to ludzi starszych lub zajmujących wyższe stanowiska. Bardzo dużą uwagę przywiązują do form grzecznościowych. Potrafią kilkanaście razy dziennie się z tobą przywitać, mimo że widzieli cię ostatnio jakieś 20 minut temu. Jak stoicie razem w grupie np. paląc papierosa i nawet nie rozmawiacie – to jeśli ktoś odchodzi, to mówi „przepraszam, ale już muszę iść”.

camelek82421-2Jacy jeszcze są Saudyjczycy w codziennych kontaktach?

Bardzo uprzejmi i przyjaźni. Bycie miłym i uprzejmym jest po prostu częścią ich kultury. Nie mają zwyczaju mówienia wprost o pewnych kwestiach. Podam przykład, który juz pojawił się w moim blogu. W środę, czyli ostatni dzień przed weekendem tak jak w większości dużych firm czy korporacji na świecie obowiązuje u nas „Casual Day”. Mając w perspektywie wyjazd na budowę założyłem bojówki, bluzę z długim rękawem (ważne – łokcie i kolana w Arabii Saudyjskiej muszą być zakryte – tak stanowi i zwyczaj i prawo)  pojechałem do firmy zabrać resztę rynsztunku.. Zanim się do końca wyposażyłem spotykam mojego kolegę, który pracuje na równorzędnym stanowisku. Po bardzo serdecznym powitaniu usłyszałem – „O –  widzę, że się wybierasz na budowę”. I tak umarły moje marzenia o bojówkach i bluzie w pracy w środę. Tak właśnie to działa – nikt Wam nie powie wprost: „Stary, tak nie przychodzimy do pracy mimo „casual day”. Na twoim stanowisku wymagamy jednak zachowania pewnych standardów ubioru”.

Udało Ci się już nawiązać jakieś przyjaźnie z Saudyjczykami?

Mam z nimi pozytywne relacje, ale nie zostałem jeszcze zaproszony do domu. Mam obiecaną wyprawę na pustynię i polowanie z sokołami, ale jak to będzie wyglądać i kiedy nastąpi ? tego nie wiem. To nie są ludzie, którzy łatwo się zaprzyjaźniają, ale kiedy już to nastąpi to masz w nich prawdziwego przyjaciela, a nie kolejnego „znajomego” na FB.

Na swoim blogu piszesz o zjawisku saudyzacji. Czym jest i jakie ma skutki?

Jest to, najogólniej rzecz ujmując polityka aktywizacji zawodowej Saudyjczyków. Skutki są dwojakie – z perspektywy obcokrajowców i z perspektywy interesów Królestwa. W przypadku obcokrajowców – w najgorszych wypadkach – część traci pracę na rzecz Saudyjczyków, ale raczej to dotyczy najbardziej lukratywnych posad w branży oil & gas. Ewentualnie dostaje się pracownika, którego nie można zwolnić, mimo jego braku talentu lub chęci do pracy. Tworzone są czasami stanowiska pracy wyglądające na zupełnie zbędne. Ale ci najbardziej rzutcy i wykształceni Saudyjczycy już dawno podjęli pracę.
Z perspektywy interesów samych Saudyjczyków jest to proces jak najbardziej zrozumiały i potrzebny. Kiedy ludzie siedzą w domu, oglądając lokalną wersję „Klanu” czy pasjonując się 19566 odcinkiem „Mody na sukces” to dla przyszłości kraju nie jest to najlepsze, delikatnie rzecz ujmując. A w takim przypadku muszą wstać rano, ubrać się i zrobić coś pożytecznego przez 8 godzin.

A jak żyje się w kobietom w Arabii Saudyjskiej? Co im wolno, a jest absolutnie zabronione?

Myślę, ze wszystkich bardziej interesuje, co jest zabronione?

Założę się, że masz rację;)

Saudyjki nie mogą same podróżować, ale mogą np. zostać przywiezione do centrum handlowego i spędzić tam wiele czasu. Nie wolno kobietom (ani Saudyjkom, ani ekspatkom) prowadzić samochodów w Arabii Saudyjskiej, ale Saudyjki bardzo często mają prawo jazdy i prowadzą samochód poza granicami KSA. Zgodnie z prawem zwyczajowym kobieta, także expatka, nie powinna przebywać sama w towarzystwie obcego mężczyzny. Ale to wszystko się zmienia. Arabia Saudyjska coraz bardziej się liberalizuje m.in. Król pozwolił kobietom pracować.

index-3Wspomniałeś, że ekspatki nie mogą prowadzić samochodu ani same przebywać w towarzystwie obcego mężczyzny. Czy oprócz tego są one zobowiązane do przestrzegania dokładnie tych samych zasad, co Saudyjki?

Tylko w części. Ekspatki muszą nosić abaje, nie muszą natomiast mieć zakrytych włosów, chyba, że to wynika z ich kultury i norm kraju z którego pochodzą. Te zasady nie obowiązują na terenie compoundów. Tam jedynym ograniczeniem jest to, ze kostiumy kąpielowe muszą być jednoczęściowe.

Powiedz nam, jakich reguł powinno się przestrzegać w codziennych kontaktach z Arabkami?

Jedyną regułą jest ……….brak kontaktów. To nie jest kraj, w którym możesz zaczepić obcą kobietę, bo może się to skończyć deportacją lub innymi konsekwencjami. Takie są zasady i przez szacunek dla Gospodarzy należy ich przestrzegać.

W jakim stopniu konieczna jest znajomość języka arabskiego i urdu? A może na co dzień w zupełności wystarczy angielski?

W mojej aktualnej branży, nieznajomość urdu czy hindi bardzo utrudnia kontakt z robotnikami. Jestem w tej komfortowej sytuacji, ze moi pracownicy mówią w obu tych językach, a ze mną porozumiewają się po angielsku. Pożądana jest znajomość arabskiego (chociażby w minimalnym zakresie) – bardzo ułatwia to życie i poprawia relacje z Saudyjczykami. Jednak nauka arabskiego dopiero przede mną. Tak więc, na razie wystarcza mi angielski, a w ramach folkloru rozmawiam z jednym kolegą z Libanu…….. po rosyjsku

index-4 O czym należy pamiętać przed przyjazdem do Arabii Saudyjskiej?

O tym, ze tutaj obowiązuje prawo szariatu. Należy dokładnie zapoznać się z zakazami, bo na miejscu może być juz za póżno. Trzeba zapomnieć o wieprzowinie, alkoholu, zalotnych spojrzeniach do dziewczyn, oraz o……..chodzeniu pieszo, bo z chodnikami tu słabo. Wszędzie jeździ się samochodami, bo transport publiczny niemal nie istnieje (oprócz taksówek).

Komu będzie w Arabii Saudyjskiej najlepiej, a kto nie powinien nawet myśleć o pracy czy zamieszkaniu w tym kraju?

Tu są potrzebni głównie inżynierowie, więc nam jest najłatwiej. To nie jest kraj, gdzie sobie przyjeżdżasz i szukasz pracy, tu ustalasz to wcześniej i zazwyczaj zajmuje to bardzo dużo czasu. Przyjeżdżasz na wizę sponsorską. Kto nie powinien tu przyjeżdżać? Ludzie, którzy nie znoszą upałów, nie wyobrażają sobie weekendu bez piwka z grillem (tutaj: grill- tak, piwko – nie) i schabowego w niedzielę, oraz tacy, którzy nie są w stanie dostosować się do tutejszego prawa i zwyczajów. To nie jest proste, ale jest to warunek konieczny

Czym najczęściej zajmują się ekspaci w Arabii Saudyjskiej?

Euroamerykanie to głównie inżynierowie, pracujący w oil&gas, budownictwie, zakładach chemicznych, wysokiej klasy managerowie (we wszystkich obszarach – od zarządzania sieciami dystrybucji po finanse). Czyli praktycznie średnia, wyższa i najwyższa kadra zarządzająca.

Jaki jest standard ekspackiego życia? Czy każdy obcokrajowiec mieszka, tak jak Ty, w compoundzie?

Ekspat niejedno ma imię w KSA. Najwyżej są cenieni Amerykanie, później Europejczycy, nieco niżej Arabowie „Zatokowi”, Arabowie z poza Zatoki, jeszcze niżej Hindusi, Pakistańczycy, Filipińczycy i Nepalczycy. Standard, zarobki oraz bonusy są ściśle powiązane z tą kategoryzacją. Ja mieszkam w compoundzie będącym własnością firmy, w której pracuję. Jest to małe, kameralne osiedle strzeżone z siłownią, restauracją, basenem i salonem piękności. Compaund ARAMCO to 10,000 miasteczko w stylu amerykańskim z własną plażą, kinem, kręgielnią i innymi udogodnieniami. Są ekspaci (głównie Arabowie) mieszkający na tzw. „mieście”, ale o zachodnich ekspatach, którzy mieszkają poza compoundami nie słyszałem.

index Czy Arabia Saudyjska do dobre miejsce do życia dla Europejczyka?

Tak, przede wszystkim ze względu na zarobki (tax free), najniższe ceny w GCC, i ………….brak pokus do wydawania pieniędzy :-D Wyzwaniem jest przeżycie lata, ale to dopiero przede mną wiec opieram się na zgodnej opinii wszystkich, łącznie z Saudyjczykami.

No właśnie, jaki klimat panuje w tym arabskim kraju? Kiedy jest najzimniej i najcieplej, a kiedy najprzyjemniej?

Arabia Saudyjska w większości znajduje się pod wpływem klimatu zwrotnikowego suchego, w centralnej części kraju wybitnie suchego. Opady mają raczej charakter epizodyczny (około 20-70 mm), chociaż w Al-Khobar padało już kilka razy na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Najcieplej jest w sierpniu, najchłodniej w grudniu i styczniu (15-25°C). Wiosną i latem wieje suchy gorący pustynny wiatr chamman, powodujący burze piaskowe i pyłowe. Tak więc, dla nas najprzyjemniej jest zima, kiedy tu przyjechałem. Kiedy było bardzo zimno, to nawet zakładałem grubą marynarkę

Podpowiesz, jakie są procedury wizowe dla osób planujących przyjazd do Arabii Saudyjskiej? Co to jest Iqama i z czym wiąże się jej posiadanie?

Problem wizy już wcześniej poruszyłem, ale dla porządku powtórzę. Tutaj można przyjechać do pracy tylko na wizę sponsorowaną. Innymi słowy musi być firma, która cię zatrudnia i przyjeżdżasz już z podpisanym kontraktem. Iqama jest czymś pomiędzy amerykańską „zieloną kartą”, a dowodem osobistym dla obcokrajowców. Bez Iqamy nie założysz konta w banku, nie kupisz samochodu, nie wjedziesz bez wizy do pozostałych krajów Zatoki.

Benzyna jest z pewnością absurdalnie tania? A co z innymi produktami?

Z benzyną to prawda- cena na dzień dzisiejszy to jakieś 50-52 grosze za litr, a woda kosztuje ok.1,2 PLN za litr, wiec tutaj opłaca się fałszować wodę benzyną 95 a nie odwrotnie :-D Ceny? część podobna do polskich. Szczegółowy cennik znajdziesz na moim blogu, staram się go regularnie uzupełniać. Nie chcę wstawiać tutaj tabeli z kilkunastoma produktami.

index-1 Czego najbardziej brakuje Ci na co dzień?

Mojej Żony….Zofii ? Wróć, znaczy się Aleksandry :-D (oj, chyba za często „Misia” oglądam :-D) Poza tym lasów, polskiej kiełbasy (tutejsza nie jest najwyższych lotów) i polskiego chleba. Jestem „patriotą kulinarnym”. Brakuje mi moich przyjaciół i znajomych, ale to chyba przypadłość wszystkich expatow, wiec nic oryginalnego nie powiedziałem :-)

Jaka jest saudyjska kuchnia? Znalazłeś coś ciekawego dla siebie?

Kuchnia saudyjska jako taka (chyba) nie istnieje, ja dotychczas się z nią nie spotkałem. Ale jest kuchnia turecka, libańska, hinduska wiec nie narzekam. Moim ulubionym danie jest shoarma i nią zajadam się tutaj do woli.

Za co lubisz Arabię Saudyjską, a co Cię zdumiewa albo… irytuje?

Chyba przede wszystkim za ludzi, są po prostu bardziej uśmiechnięci niż u nas. Lubię Arabię za to, ze kiedy wstaję rano to wiem, ze będzie świeciło słońce. Podoba mi się tutaj to, że nie muszę tak jak w Polsce zajmować się wszystkim, co tylko przyjdzie komuś do głowy i podepnie to (mniej lub bardziej na siłę) pod kategorię „bezpieczeństwo”. W Arabii Saudyjskiej zajmuję się tylko tym, na czym się znam i co wynika z kontraktu. Podoba mi się, że przynoszą mi kawę na biurko (śmiech) i kserują dokumenty (są od tego specjalni pracownicy).
Co mnie irytuje?
Podejście do czasu. Jak słyszę, że coś będzie za pięć minut to budzą się we mnie mroczne instynkty :-D.
Poza tym – ruch drogowy. To jest wyzwanie.

Niebawem dołączy do Ciebie Ola. Jakie plany macie na przyszłość? Jak długo zostaniecie w Arabii Saudyjskiej?

To zależy od sytuacji z kontraktami. Raczej zostajemy tu na dłużej, bo sytuacja w Polsce nie zachęca do powrotu. Ani „zielona wyspa”, ani IV RP nie budzą mojego entuzjazmu.

 

pawelPaweł – z wykształcenia inżynier bezpieczeństwa pożarowego, ekonomista od pożarów, specjalista ds. BHP, instruktor First Aid. Z zamiłowania nurek i fotograf, prywatnie mąż swojej Żony. O swoim życiu w Arabii Saudyjskiej pisze na W pustyni bez puszczy

p.s. Paweł nie ma ze sobą aparatu, więc nie posiada również zdjęć z Arabii Saudyjskiej, ale jako że w swoim portfolio ma wiele świetnych fotografii podobnych tematycznie, oboje z Pawłem postanowiliśmy nimi zastąpić zdjęcia arabskie.

Jeśli i Ty masz ochotę opowiedzieć nam o swoim życiu na obczyźnie (szczególnie, jeśli mieszkasz w Azji), napisz do nas koniecznie!