W Bangkoku mieszka wraz z całą rodziną i cieszy się z podjętej decyzji, mimo, że życie w tej tajskiej metropolii nie zawsze ma same plusy. O tym, jak wygląda tajska codzienność oraz jak przeprowadzić się do Tajlandii i znaleźć tam pracę opowiada Ela, czyli Mama w Tropikach.

Zacznijmy od początku. Jak to się stało, że zamieszkałaś w Bangkoku?  I dlaczego akurat Tajlandia?

To bardzo proste, Bangkok był nam pisany. Długo marzyliśmy o mieszkaniu w egzotycznym kraju, ale zawsze było coś. Aż w końcu podjęliśmy decyzję, że nie ma czasu na czekanie na szczęście, tylko musimy sami zabrać się za realizację. Zaczęliśmy od szukania pracy w różnych krajach. Oferta przyszła z Bangkoku, więc się nawet za bardzo nie zastanawialiśmy, tylko zdecydowaliśmy się na Tajlandię.

Jak długo już mieszkacie w tym kraju?

Mieszkamy 3 lata i dwa miesiące.

Trudno było podjąć decyzję o przeprowadzce do Azji?

Nie, podjęcie decyzji przyszło nam bardzo łatwo.

Jak przygotować się do takiej przeprowadzki? Jak wyglądały Wasze przenosiny do Azji?

W naszym przypadku przygotowania od momentu decyzji o szukaniu pracy zagranicą, do wyjazdu, zajęły równo rok. Pracę znaleźliśmy już po 7 miesiącach, ale do tego trzeba było doliczyć czas na załatwianie formalności, pakowanie oraz narodziny dziecka. Nasze przygotowania mogę podzielić na etapy:

  • Szukanie pracy
  • Podpisanie umowy oraz przygotowanie dokumentów do wizy i do uzyskania pozwolenia na pracę
  • Załatwianie formalności w Polsce – ponieważ mamy w Polsce mieszkanie, upoważniliśmy bliską osobę do pewnych czynności prawnych w naszym imieniu, zmieniliśmy adresy do korespondencji, żeby nasza poczta trafiała do właściwych osób
  • Przygotowanie mieszkania pod wynajem – opróżnianie z rzeczy, szukanie najemcy
  • Pakowanie
  • Szukanie mieszkania w Bangkoku

Do Azji przenieśliśmy się na raty. Najpierw pojechał mój mąż, bo musiał już zacząć pracę. W tym czasie szukał dla nas mieszkania i kupował wyposażenie. Ja z dziećmi dojechałam po miesiącu. Zabraliśmy tylko kilka walizek.

Czym zajmujesz się w Bangkoku?

Dwa pierwsze lata byłam mamą na pełen etat. Teraz mija rok, od kiedy pracuję w Bangkoku, w swoim zawodzie. W skrócie, kieruję zespołem ludzi przy realizacji różnych projektów w branży energetycznej lub gazowej w rejonie Azji Płd-Wsch.

Czy łatwo było znaleźć pracę w Tajlandii? Jakie rady miałabyś dla kogoś, kto też chciałby ją znaleźć? 

Przyznaję, że długo szukałam pracy w zawodzie. Zajęło mi to ponad rok, początkowo było bardzo mało ofert, czasem jedna na miesiąc. I kiedy się już zaczęłam poddawać, dostałam ofertę. Moje poszukiwania pracy zbiegły się z przestojem w branży, ale wrócił dobry czas i mi się udało. Za to mój mąż, który pracuje w branży IT czasem ma nawet nadmiar ofert. Moje rady dla osób szukających pracy to:

  • Sprawdzić wykaz prac zakazanych dla obcokrajowców
  • Szukać pracy przed przeprowadzką
  • Szukać pracy na portalach LinkedIn i JobsDB

W przypadku obcokrajowców z zachodu, ciężko o pracę typu kierowca ciężarówki, pracownik budowy czy kelner. Takie prace wykonują miejscowi albo migranci z Birmy.

Czy w tajskiej firmie pracuje się tak jak w polskiej? Zauważasz jakieś różnice na co dzień?

Moja firma jest międzynarodowa, jest dużo procedur jak w korporacji, ale oddział jest bardziej tajski. Różnice są i to bardzo duże. Tajska kultura jest bardzo hierarchiczna i to wychodzi w różnych sytuacjach. Raczej nikt nie potrafi przyznać się do błędu albo do niewiedzy. Jeśli szef zwraca ci uwagę, robi to tylko na osobności i często w sposób, aby cię nie urazić. Osoby żywiołowe i ekspresyjne, mogą być uznane za agresywne. Potrzeba dużo cierpliwości i zdolności dyplomatycznych.

Gdzie najlepiej zamieszkać w Bangkoku? Czym najlepiej kierować się przed podjęciem decyzji o wyborze lokalizacji? 

Kwestię lokalizacji determinują moim zdaniem dwie rzeczy, budżet i lokalizacja pracy lub szkoły. Bangkok stoi w korkach, więc jeśli w grę wchodzą dojazdy, polecam mieszkać na linii kolejki BTS lub metra. Niektórzy lokalizację wybierają pod kątem lokalizacji szkoły. Są pewne topowe szkoły i wielu ekspatów mieszka w ich okolicy. Znam też ludzi, których dzieci do szkoły jeżdżą 1,5 godziny w jedną stronę. My z mężem mamy już dość dojazdów w swoim życiu, wybraliśmy tak lokalizację szkoły i mieszkania, żeby móc się przemieszczać w 10-15 min pieszo do pracy. Niestety, pociąga to za sobą większe koszty.

Jak znosisz wysokie temperatury? Nie męczą Cię upały?


Początkowo źle znosiłam wysokie temperatury, jednak zauważyłam, że się trochę przyzwyczaiłam. Najgorzej jest w kwietniu, wtedy żar się leje z nieba i bez klimatyzacji oraz basenu można się ugotować. Za to w grudniu i styczniu bywa mi nawet od czasu do czasu chłodno. Niestety, nadmierne wystawienie na upały wywołuje u mnie ospałość, puchnięcie i bóle głowy.

wielu z nas kojarzy się z krajem tanim, bo to jedno z miejsc najcześciej wybieranych przez backpackerów z całego świata. Czy to prawda, że w Tajlandii jest tak tanio?  Można tanio żyć w Bangkoku?

To jest chyba największy mit o Tajlandii. Owszem, jest tanio dla Tajów i dla backpackersów pewnie też. Jednak co innego wakacje, a co innego życie. Osoba bezdzietna może faktycznie stwierdzić, że jest tanio, bo odpada koszt edukacji i nie potrzeba większego mieszkania. A jak się stołujesz na ulicy, to już w ogóle bajka. Jednak dla rodzin z dziećmi rosną lawinowo. Do tego nie można zapominać o kosztach leczenia. W Tajlandii obcokrajowcy za wszystko muszą płacić, nawet gdy płacą podatki.

A jakie zwykle są zarobki na miejscu?


Zarobki dla ludzi pracujących w usługach, czy pracowników fizycznych wahają się od 8000 do około 20000 THB. Przy ofertach pracy często podawane są zarobki, np. na portalu JobsDB. Internet mi podpowiada, że średnia pensja w Bangkoku to 25000 THB, a dochody na gospodarstwo w Bangkoku to 40000 THB. Zarobki dla ekspatów są wyższe.

Jakie jest podejście miejscowych do imigrantów?

A to zależy skąd jest imigrant, jaki ma zawód i jaki ma kolor skóry. Niestety, nic się tak w Tajlandii nie liczy, jak jasny kolor skóry. 
Ogólnie ludzie nie dają Ci odczuć, że jesteś niemile widziany, jednak nikt nie widzi nic złego w tym, aby wywiesić cennik z podwójnymi cenami, lub napisać, że wstęp tylko dla Tajów.

Czy łatwo zatem o tajskich przyjaciół?

Moje obserwacje są takie, że nie aż tak łatwo, ale ja też nie jestem szczególnie wylewna i myślę, że bariera językowa robi swoje. Pewnie jest łatwiej jak jesteś w związku z Tajem/Tajką. W szkole często wdawałam się w miłe pogawędki z Tajami, zapraszaliśmy się na urodziny dzieci i to tyle. W pracy też jest generalnie miło i często zabawnie. Bliskie relacje mam za to z naszą nianią i wiem, że z nią będę utrzymywać kontakt jeszcze po wyjeździe.

Próbowaliście uczyć się tajskiego albo chcielibyście?

Próbowałam na własną rękę, mój mąż nawet nie ma zamiaru próbować. Lubię słuchać tego języka, ale w ogóle go nie czuję. Przydałby mi się jednak w pracy, więc rozważam kurs.

Czy zdarzają się podwójne standardy cenowe dla Tajów i obcokrajowców?


Powiedziałabym, że to standard. Podwójne to nawet mało powiedziane. Przebitka na cenach biletów wstępów bywa dziesięciokrotna. Podwójne cenniki są spotykane na straganach i czasem w restauracjach, albo w niektórych taksówkach. Nawet jeśli ta wyższa cena nie jest dla mnie wysoka, to jest to niesprawiedliwe, szczególnie względem obcokrajowców, którzy tu mieszkają bardzo długo, mają tu rodziny i wcale nie zarabiają kokosów.

Opowiesz, jak wygląda tajska szkoła?

Tajskie szkoły publiczne są obowiązkowe dla dzieci w wieku od 6 do 15 lat. Szkoły są generalnie bezpłatne dla Tajów, ale to już rodzice muszą kupić mundurek i bywa, że rodziców nie stać na taki wydatek. Programowo, szkoła tajska a polska to dwa różne światy. Przytoczę tylko wybrane fragmenty ustawy (źródło UNESCO): „Edukacja ma na celu pełny rozwój Tajów we wszystkich aspektach: (…) pożądany sposób życia, aby móc żyć szczęśliwie z innymi ludźmi. (…) zaszczepienie zdrowej świadomości (…) duma z tożsamości Tajlandii; zdolność do ochrony interesów publicznych i narodowych; promocja religii, sztuki, kultury narodowej, sportu, mądrości lokalnej, mądrości Tajlandii i wiedzy uniwersalnej; (…) ”.

W wielkim skrócie, dzieci od małego są uczone specyficznego podejścia do zastanej rzeczywistości i szacunku do władzy. Dzień w szkole zaczyna się od apelu i modlitwy. Ponieważ rok mieszkałam nad szkołą, doskonale wiedziałam, kiedy jest ósma, bo o tej porze w szkole grany był hymn. Jeden dzień w tygodniu przeznaczony jest na specjalne zajęcia sportowo-sprawnościowe, trochę mi to przypominało harcerstwo.

Pamiętam, jak opowiadałaś, że szkoły prywatne są drogie, ale czasem można negocjować cenę kosztów nauki. W jakich sytuacjach jest to możliwe?

W niektórych szkołach prywatnych próbuje się przyciągnąć więcej dzieci ekspatów, żeby podnieść prestiż szkoły. Słyszałam o kilku przypadkach, obniżania cen w takiej sytuacji. My na przykład zapytaliśmy się, czy szkoła daje rabat, kiedy posyła się do szkoły więcej dzieci. Okazało się, że tak. Szkoła dała nam naprawdę duży rabat na najmłodsze dziecko.

A jak zmieniło się Twoje życie w czasie pandemii? 

W pierwszych trzech miesiącach, po wprowadzeniu lockdownu, zmieniło się bardzo, bo byliśmy przez cały ten czas w domu. Potem przez pół roku było niemal normalnie z tym, że trzeba mieć maskę w miejscach publicznych. Pandemia bardzo sprzyjała podróżowaniu po Tajlandii i nigdy tyle nie jeździliśmy jak w 2020. Brak turystów, korzystne ceny, więcej dni wolnych, bo rząd zachęcał do turystyki lokalnej. W styczniu 2021 powróciły niektóre ograniczenia, ale znowu żyje się normalnie.
O ile my w biurach funkcjonujemy normalnie, to dzieci w szkołach muszą być w maskach cały czas. Na pewno mniej wychodzimy niż kiedyś. Zazwyczaj co drugi weekend chodziliśmy na miasto, a teraz unikamy miejsc zatłoczonych.

W największym stopniu ucierpiała zapewne turystyka. Co robią teraz Tajowie, którzy pracowali z związanych z nią biznesach?

Część z nich się przebranżowiła, ale większa część po prostu straciła pracę i jej nadal nie ma. Swego czasu z Bangkoku wyjechało bardzo dużo Tajów, bo łatwiej im przeżyć na prowincji, w rodzinnych stronach. Najgorzej jest w rejonach typowo turystycznych. Przykro patrzeć na hotele widma, pozamykane punkty usługowe.

Mówi się, że to „kraina uśmiechu”. Co oznacza tajski uśmiech?

Mówi się też, że to fake smile land. Tak, Tajowie się dużo uśmiechają, zarówno wtedy, gdy są szczęśliwi, gdy są zakłopotani, gdy nie rozumieją co mówisz. Uśmiech oznaczać tu może absolutnie wszystko. Kiedy ktoś mówi, że rozumie i się uśmiecha, zapewne nic nie rozumie. Łatwo się na to nabrać. Uśmiech to taka bezpieczna postawa, która pomaga zachować twarz w trudnych sytuacjach. No przecież się uśmiecham, wszystko jest ok, prawda? Druga sprawa, która się pod tym kryje to specyficzne podejście do życia. Tajowie od małego są uczeni określonego sposobu życia i bycia, przyjmowania rzeczywistości taką jaka jest. Nie zadawaj pytań, nie mów źle o swoim kraju i rodakach. Jednak generalnie są to ludzie bardzo mili i ciepli, miło się żyje w takim otoczeniu.

Jakie są plusy i minusy życia w tym kraju?

Największe plusy to pogoda, przyroda i jedzenie. Jest mnóstwo wspaniałych miejsc do podróżowania.
A po drugie, żyje się tu po prostu bardzo przyjemnie i wygodnie, bo takie usługi jak sprzątanie domu, opieka nad dzieci, są normalne i bardzo popularne. Jako mamie żyje mi się tu wspaniale, ponieważ Tajowie bardzo lubią dzieci i to często okazują. Nigdy nie mam wrażenia, że komuś przeszkadzamy.

Minusem jest pogoda. Tak, wiem, napisałam, że pogoda jest plusem. Niestety czasem jest za gorąco, szczególnie ciężko to znieść w Bangkoku. Pogoda sprzyja też karaluchom, których jest tu ogrom. Drażni mnie wolna amerykanka na drogach. Nawet mając zielone światło nie możesz być pewnym, że przejdziesz na drugą stronę w całości. Duży minus za to, że nawet jak się tu mieszka, płaci się podatki, to i tak za wszystko trzeba płacić, od edukacji po leczenie. Do tego jest sporo formalności i dziwne przepisy.

Co niestandardowego poleciłabyś do zobaczenia w Tajlandii? Coś, co w ogóle nie kojarzy nam się z tym krajem? 

Nie wiem, czy znam takie niestandardowe miejsca, chyba wszystko jeszcze przede mną. Doradzałabym wyszukiwać wcale nie te typowe turystyczne atrakcje. Przykładowo, wiele osób jadących do Hua Hin, jedzie zobaczyć dworzec i pałac. Tymczasem w okolicy znajdują się dwa fantastyczne parki, zupełnie darmowe, nie odwiedzane zbyt często przez turystów. Spędziliśmy w obu kilka godzin, niemal zupełnie sami. Lubimy też szukać bardziej ustronnych plaż.

W Bangkoku warto odwiedzać parki, zajrzeć w boczne uliczki i zawsze polecam wybrać się do sky baru. Tajowie to prawdziwi rzemieślnicy i artyści, tworzą przepiękne rzeczy. Zawsze warto odwiedzić jakąś galerię albo sklepik z wyrobami.

A co polecasz z tajskiej kuchni?

Powinnam napisać, że Phad Thai bo to klasyk nad klasykami. Tymczasem bardziej od Phad Thaia wolę te potrawy:

  • Zupy Tom Kha Gai i Tom Yum Goong
  • Phad Kra Pao – mięso smażone z bazylią tajską
  • Lab Moo Tod – czyli aromatyczne i ostre pulpeciki
  • Ryba smażona z selerem i imbirem
  • Ryby w całości z grilla lub gotowane na parze – coś wspaniałego
  • Glass Noodle Soup z tofu jajecznym – bardzo fajna zupa dla dzieci
  • Sałatka z papai, czyli Som Tam
  • Sałatka z pomelo na ostro
  • Sticky Rice
  • Roti

Warto spróbować jeszcze Green Curry, Yellow Curry, Red Curry, Massaman Curry, Pad Thaia i Pad See Ew też oraz Chicken Cashew Nuts. Wiele z tych dań gotuje się u mnie w domu i mam zamiar zebrać i spisać te przepisy.

Za czym tęsknisz najbardziej mieszkając w Tajlandii?

Oczywiście za rodziną i znajomymi. Za możliwością swobodnego rozmawiania z każdym w języku, który znam najlepiej. A z przyziemnych rzeczy, tęsknię za zapachem wiosny i jesieni, za śniegiem, za takimi drobiazgami, jak kolorowe liście na drzewach. Brakuje mi też rześkiego powietrza.

Czy gdybyś miała szansę cofnąć czas, podjęłabyś dokładnie taką samą decyzję o wyjeździe?

Tak, podjęłabym taką samą decyzję. Niczego nie żałujemy, chcemy więcej.

Jak długo zostajecie? Czy Wasze plany na przyszłość związane są właśnie z Tajlandią?

Im dłużej jesteśmy w Tajlandii tym ciężej nam się z nią rozstać. Nie wiążemy z nią przyszłości, ale kto wie, może jeszcze kiedyś tu zamieszkamy. W Tajlandii będziemy tak długo jak jest praca, nie znudzi się nam albo nie trafi nam się okazja do życia w innym, równie ciekawym miejscu.

A jeśli miałabyś mieszkać w innym kraju, to w jakim?

Bardzo dobrze nam w Azji, więc ogólnie jestem chętna do zastania tutaj, preferowałabym tym razem Singapur, Japonię, Wietnam, Koreę Południową, ale nie mówię nie Malezji i Indonezji.

Jeśli Europa, to chętnie bym pomieszkała na południu, najchętniej w Hiszpanii lub Portugalii. Gdyby była praca, to mogłabym zamieszkać na portugalskiej Maderze albo na hiszpańskiej Lanzarote.

Dziękuję serdecznie za rozmowę