W ramach przygotowań do wyjazdu Ani do Wietnamu, sięgnęliśmy po kolejny film nakręcony w tym kraju – Three Seasons z 1999 roku. Chociaż produkcję sfinansowali Amerykanie (to ponoć pierwszy amerykański film nakręcony w tym kraju po zniesieniu embarga przez Billa Clintona), całość ma dokładnie taką estetykę, jaką lubimy najbardziej: fantastyczne zdjęcia, “życiowe” historie, poruszająca muzyka oraz pewna poetyckość obecna w większości “festiwalowych” filmów wietnamskich.

W warstwie fabularnej nie dzieje się zbyt wiele. Jest zatem dziewczyna o imieniu Kien An, która wraz z innymi kobietami zbiera lotosy, by następnie sprzedawać je w City (dawnym Sajgonie). Jest poeta chory na trąd, mieszkający samotnie w domu pośrodku pola lotosów. Jest rykszarz, który zakochuje się w “damie do towarzystwa” i wozi ją od hotelu do hotelu. Jest chłopiec w koszulce z Woody Woodpeckerem, który sprzedaje papierosy (i spotyka Harvey’a Keitela).

Historie bohaterów są jednak pretekstem do pokazania przemian, jakie zachodziły (i pewnie nadal zachodzą) w Wietnamie. Luksusowe hotele pojawiają się przy ulicach pełnych rowerowych rykszy, ręcznie zbierane lotosy muszą konkurować ze sztucznymi kwiatami, a chłopiec (jak wszyscy) musi nauczyć się radzić sobie z brutalnym światem i własną bezsilnością.

Serdecznie polecamy!