Powiedział mi ekspata: Wietnam

Powiedział mi ekspata: Wietnam

W maju 2012 roku przeprowadził się do stolicy Wietnamu i spędził tam kilka miesięcy, aby ostatecznie poszukać swojego miejsca na ziemi w Państwie Środka. O swoim życiu w i wrażeniach towarzyszących nowej przeprowadzce opowiada nam Radek Szczepański.

W Hanoi wylądowałeś w maju, by kolejne pół roku spędzić w Wietnamie. Co sprawiło, że zdecydowałeś się na przeprowadzkę i czym zajmowałeś się na miejscu?

Po zakończeniu studiów czułem potrzebę, żeby na jakiś czas wyjechać z kraju. Trochę dlatego, żeby zobaczyć miejsca, o których wcześniej nawet nie marzyłem, a po drugie po to, żeby zdobyć doświadczenie zawodowe. W Wietnamie znalazłem sobie praktykę w hotelu 5-gwiazdkowym w dziale sprzedaży.

Pamiętasz swoje pierwsze wrażenia?

Pierwsze, co pomyślałem po wyjściu z samolotu, to „o qrde, ale gorąco”- to był maj, więc 40 stopni i więcej to tutaj norma. Zostałem odebrany z lotniska, więc nie miałem żadnych przykrości z tym związanych. Pamiętam też, że z lotu ptaka Hanoi wyglądało bardzo malowniczo: wiele zieleni otoczonej wzgórzami.

Kilka dni po przylocie zeszło mi na dochodzeniu do siebie. Prawie cały czas spałem, a jeśli nie, to nie miałem ochoty się nigdzie ruszać.
Cała reszta była na plus. Ludzie bardzo mili, wiele mi pomogli na początku. Oczywiście wszystko było skomplikowane, ale jakoś cały proces przebiegał bardzo płynnie i ani razu nie pomyślałem „gdzie ja jestem do cholery?”.

Opowiedz nam o Wietnamie. Co najbardziej zaskakuje i jak bardzo inny jest ten kraj w porównaniu do Polski?

Trudno tak naprawdę szukać jakichkolwiek porównań do Polski. My się chwalimy zawsze, że nasza gościnność jest pierwszorzędna. W Wietnamie ona naprawdę jest pierwszorzędna. Czy u nas taka jest, trzeba spytać jakiegoś obcokrajowca. Poza tym to zupełnie inny świat. Inna pogoda, inne jedzenie, inne obyczaje. Dodatkowo to kraj socjalistyczny, więc to też powoduje różnice. Najbardziej zaskoczyła mnie otwartość Wietnamczyków. Szczerze mówiąc, przed przylotem, obawiałem się czy nie będzie jakichś problemów związanych z tym, że jestem Biały, a wspomnienia wojny są wciąż żywe. Nic z tych rzeczy!

Z całą pewnością mogę powiedzieć, że to świetne miejsce na wspaniałą, orientalną podróż.

Oficjalna nazwa państwa to Socjalistyczna Republika Wietnamu. Czym przejawia się wietnamski socjalizm?

Jako osoba, która jednak zbyt głęboko nie weszła w system, mogę powiedzieć, że dla mnie wietnamski socjalizm to po pierwsze korupcja, a po drugie plakaty na ulicach. Na plakatach oczywiście barwą dominującą jest czerwień. Nawołują one do wspólnej pracy dla kraju itd itp. Dokładnie to samo, co kiedyś było w Polsce.

Korupcja jest wszędzie. Do mojego hotelu raz w miesiącu przychodzili „partyjni” po kolejną kopertę. Tak tu się robi biznes! Żeby dostać pozwolenie na inwestycję, trzeba komuś posmarować. To samo z policją, jeśli właściciel klubu nocnego nie wręczy 1000$ łapówki, to musi punkt 24.oo zamknąć interes. Tak to tu niestety działa.

Wietnamczycy cieszą się czasem małą ciekawą opinią. Mówi się, że w porównaniu do swoich sąsiadów z Laosu czy Kambodży nie są tak zrelaksowani, skupiają się wyłącznie na prowadzeniu interesów i często w najróżniejszy sposób wykorzystują naiwność turystów oszukując w wielu sytuacjach. Potwierdzasz te opinie? Jacy byli Wietnamczycy, z którymi utrzymywałeś kontakty?

Moi przyjaciele w Hanoi to dla mnie naprawdę wyjątkowi ludzie. Nie spodziewałem się, że będą tak otwarci, pomocni, sympatyczni. To jeden z czynników, dzięki którym jestem pewien, że tam wrócę. Mam bardzo dobrą opinię o tym narodzie. Szczerze mówiąc, nie zauważyłem, żeby jakoś strasznie gnali za pieniądzem. Wręcz odwrotnie. W porównaniu z Europą, są bardzo wyluzowani. Nie znam Laosu i Kambodży, ale wydaje mi się, że te kraje są dużo słabiej rozwinięte pod względem cywilizacyjnym i turystycznym, więc tam rzeczywiście ludzie mogą być jeszcze bardziej wyluzowani.

A z oszukiwaniem turystów, to norma. Biały jest wszędzie traktowany jak „chodzący bankomat”, więc nawet mnie nie dziwi, że ludzie próbują lepiej zarobić. Byle to nie przyjmowało ekstremalnej formy, to jest do przyjęcia. Na początku kilka razy zapłaciłem trochę za dużo za jakieś towary, ale to tylko mnie zmobilizowało, żeby nauczyć się cyfr i liczb po wietnamsku, po czym mogłem się targować.

Cyfry to dopiero początek… Angielski nie jest przecież językiem używanym w Wietnamie na co dzień. Jak poradzileś sobie z nieznajomością języka?

Na szczęście większość moich znajomych mówiła po angielsku. Z resztą dało się dogadać. Byłem w stolicy, więc łatwiej było znaleźć kogoś, kto cokolwiek mówił po angielsku. Po pewnym czasie nauczyłem się też paru słów po wietnamsku. To bardzo pomagało! Poza tym udało mi się spotkać kilka razy Wietnamczyków, którzy mówili troszeczkę po polsku, po niemiecku. Także naprawdę nie było tak źle.

Jak się mieszka w Hanoi? Jak kształtują się ceny mieszkań w stolicy Wietnamu?

Ceny mieszkań dla obcokrajowców są dość wysokie. Ja na szczęście wynająłem mieszkanie z pomocą wietnamskich przyjaciół, więc miałem taniej. Za mieszkanie 2-pokojowe w dość średnim standardzie płaciliśmy ok. 220 $ miesięcznie. Lepszy standard( ciepła woda, klimatyzacja, telewizor) to już czasami 4-razy więcej.

Wiesz, ile skuterów porusza się po drogach w Hanoi? Jak poradziłeś sobie z ruchem ulicznym? Też wsiadłeś na skuter?

Ja akurat poruszałem się wszędzie rowerem. Ruch jest straszliwy. Po Hanoi jeździ kilka milionów skuterów. Praktycznie wychodzi 1 skuter na 1 mieszkańca. Miasto próbuje radzić sobie z korkami budując wiadukty, ale jak na moje oko, to o wiele za mało. W godzinach szczytu chmura skuterów porusza się nawet po chodnikach. A zupełną katastrofą jest poruszanie się samochodem po mieście. Znam przypadki, że z mojego hotelu do turystycznego centrum miasta( jakieś 7km) taksówka jechała 2 godziny.

Jak przetrwać wietnamską porę deszczową i nie za często zmoknąć?

Najważniejsze to zawsze mieć przy sobie pelerynę. I tyle;)

W Wietnamie jest drogo, czy tanio? Ile wietnamskich dongów potrzeba, aby kupić piwo, a ile, aby zjeść kolację?

Moim zdaniem Wietnam to bardzo tani kraj. Piwo w sklepie kosztuje 8000 dongów, czyli może 1,20zł. W Bia Hoi, czyli takim wietnamskim pubie za szklankę płaci się ok. 5000 dongów. W klubach nocnych i lepszych pubach ceny są już podobne do pubów w centrum Warszawy. Dobrą kolację, np. pieczoną kaczkę z warzywami i ryżem można zjeść za 10zł. To oczywiście wersja deluxe. Na ulicy można zjeść różne rodzaje zup z makaronem od 5 zł.

Czy w Wietnamie jada się tylko ryż? Co szczególnie poleciłbyś z wietnamskiej kuchni?

Tak, przede wszystkim jest to ryż. Do tego ta słynna zupa Pho, którą jedzą o każdej porze dnia i nocy. Ja akurat za Pho nie przepadam, taka zwykła zupa- nic specjalnego. Polecam za to inny przysmak Bun Cha. Noodle macza się w specjalnym sosie, w którym pływaju malutkie kotleciki mielone, kawałki boczku, imbir. Serwują to z talerzem ziół, także każdy może sobie przyrządzić to na swój sposób. Ja lubię z dużą ilością czosnku i mięty. A do tego oczywiście sajgonki!

Potrafisz wymienić trzy plusy i trzy minusy mieszkania w Wietnamie?

Plusy: ludzie; ceny; potencjał turystyczny ( nie tylko w Wietnamie, ale także w okolicy).
Minusy: ruch uliczny; męcząca pogoda( szczególnie temperatura latem); słaby internet.

Jest coś, czego brakowało Tobie w Hanoi? Jak z dostępnością polskich produktów?

Wielu rzeczy mi brakowało: chleba, sera białego, wędlin. Ser żółty niby jest, ale bardzo drogi. Ale tego wciąż mi brakuje, więc nie chcę się za bardzo rozwodzić na ten temat.

Jak wielu Polaków mieszka w Hanoi? Miałeś okazję się z nimi spotkać?

Wiem, że na stałe w Hanoi mieszka dosłownie kilkoro Polaków. Niestety nie miałek okazji się spotkać. Pani z Ambasady nie chciała podać namiarów:(

Jak piszesz na blogu „Wietnam byl tylko przystankiem” i w międzyczasie przeprowadziłeś się do… Chin! Jak pierwsze wrażenia?

Przez te ponad 5 miesięcy w Wietnamie nawiązałem kilka cennych dla hotelu kontaktów. Trochę też się nauczyłem. Po pewnym czasie jednak ogarnęła mnie rutyna i stwierdziłem, że chyba trzeba zmienić otoczenie. No i zmieniłem! Chiny to zupełnie inna para kaloszy, gdzie wszystko jest inne – począwszy od dostępu do internetu, poprzez ruch uliczny, obyczaje, a skończywszy na wiedzy o świecie i znajomości języków obcych.

Dongguan to miejsce, o którym zawsze marzyłeś?

Trudno powiedzieć czy to jest miejsce, o którym zawsze marzyłem. Na pewno marzyłem o Chinach. Dongguan póki co jest dla mnie ciekawym miejscem, więc zobaczymy jak to wyjdzie….

Tekst i zdjęcia: Radek Szczepański

Radek Szczepański – W Wietnamie mieszkał od maja do września tego roku, po czym przeprowadził się do Chin. O jego życiu w Azji poczytać można na blogu: Dzień Dobry Hanoi – blog o Chinach

Jeśli i Ty masz ochotę opowiedzieć nam o swoim życiu na obczyźnie (szczególnie, jeśli mieszkasz w Azji), napisz do nas koniecznie!

By |2017-02-07T19:28:43+00:00Listopad 7th, 2012|Polacy w Wietnamie, Powiedział mi ekspata|15 komentarzy

About the Author:

Mieszanka zodiakalnego Lwa i chińskiego Smoka. Z wykształcenia politolog, z zawodu fotograf. Ciągle szuka swojego miejsca na świecie.