Z okazji ośmiu miesięcy życia na drugiej półkuli. Z perspektywy balijskiej ekspatki.

1. Kolekcja Twoich butów składa się głównie z klapek – japonek. Masz klapki w różnych kolorach i na każdą okazję. Takie na co dzień i te bardziej “eleganckie”.

2. Twoje stopy odzwyczaiły się od pełnych butów. Próby założenia innych niż sportowe, skutkują zwykle przynajmniej kilkoma odciskami.

3. W telefonie masz aplikację Tides, która w trybie natychmiastowym pozwala sprawdzić wszelkie kwestie związane z przypływami i odpływami morza. Bez aplikacji, której jeszcze nie zauktualizowano na rok 2015, czujesz się jak bez ręki.

4. W Twojej szafie wiszą kebaye w kilku kolorach. Nie możesz powstrzymać się od kupowania kolejnych sarongów.

5. Skuterem jeździsz wszędzie, nawet po zakupy do najbliższego sklepu.

6. Na boso chodzisz tak często, że zdarza Ci się zapomnieć, gdzie zostawiłeś buty.

7. Niemal automatycznie zdejmujesz buty klapki wchodząc do prywatnego domu, świątyni, a niekiedy nawet do sklepu.

8. Zaprzyjaźniłeś/aś się z domowymi jaszczurkami tak bardzo, że czasem kibicujesz swoim ulubieńcom w walkach z konkurencją.

9. Wąż pełzający po ogrodzie prawie w ogóle Cię nie przeraża, a widok węża przejeżdżanego na twoim oczach przez samochód napawa Cię smutkiem. Na wszelki wypadek masz jednak w telefonie zapisany numer do Bali Reptile Rescue, bo nigdy nie wiesz, kiedy będziesz potrzebował/a kogoś, kto usunie większego gada z Twojego ogrodu. Bądź domu.

10. Nauczyłeś/aś się patrzeć na księżyc i podobnie jak Balijczycy, doskonale orientujesz się, kiedy będzie kolejna pełnia.

11. Twoja garderoba składa się jedynie z szortów i zwiewnych sukienek. “Lepsze” ubrania zostawiasz na wyjazdy do Singapuru.

12. Spadek temperatury do 25 stopni Celsjusza oznacza dla Ciebie założenie długich rękawów, a czasem nawet skarpetek. Długie spodnie zakładasz już przy 27 stopniach.

13. Napoje i soki pijesz najczęściej ze słoika z uchwytem, który doskonale zastępuje zwykły kubek.

14. Przestajesz się dziwić, kiedy w miejscu, w którym tydzień temu było pole ryżowe, po którym spacerowałeś z psem, dziś stoją fundamenty nowego domu.

15. Zgodnie z hasłem “tidak plastik di Bali” nosisz przy sobie wodę jedynie w metalowych butelkach wielokrotnego użytku. Bo po co niepotrzebnie śmiecić.

16. Wino do kolacji zamawiasz w restauracjach jedynie przy wyjątkowych okazjach. Bo już jeden kieliszek potrafi podwoić rachunek za dwie osoby.

17. W schowku skutera masz zawsze sarong. Przyda się przede wszystkim na plażę lub do osłonięcia skutera przed słońcem. I na wszelkie inne okazje.

18. Oprócz saronga, w schowku wozisz jeszcze płaszcz przeciwdeszczowy (bo nigdy nie wiadomo, kiedy spadnie deszcz), lokalne prawo jazdy i dowód rejestracyjny skutera (gdyby zatrzymali Cię policjanci) i drobne 20-50 tys. rupii (gdyby zatrzymujący Cię indonezyjscy policjanci mimo okazania im prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego znaleźli jednak jakieś uchybienie).

19. Z radością odkrywasz, że masz dostęp do kuchni z całego świata. W poniedziałek jesz kolację meksykańską, we wtorek zaglądasz do Gruzina, w w piątek marzy Ci się niemiecki sznycel drobiowy.

20. Masz ślinotok na dźwięk dzwonka z wózka z zupą bakso, który właśnie przyjechał na Twoją uliczkę. Zaskakujący tym bardziej, że w gruncie rzeczy akurat na bakso nie masz w ogóle ochoty.

21. O świcie budzą Cię upiorne dźwięki porannej ceremonii puszczane głośno w radio sąsiada.

22. Znasz okoliczne skróty, które pozwalają Ci omijać korki.

23. Pijesz litry mrożonej herbaty.

24. Ryż kupujesz w 5 kilogramowych workach, a najczęściej używanym sprzętem w kuchni jest garnek do jego gotowania.

25. Masz jednego balijskiego psa i myślisz o kolejnym. Nikt nie uważa, że zwariowałeś/aś.

26. Masz w domu wielką butlę na wodę pitną, którą dowożą Ci z najbliższego sklepiku.

27. Z sowy zmieniłeś/aś się w skowronka. Wstajesz o wschodzie słońca, a chodzisz spać niemalże z kurami.

28. Do Singapuru jeździsz po przedłużenie wizy i na zakupy. Te ostatnie m.in. w Ikei.

29. W związku z absurdalnymi cenami alkoholu w Indonezji, wszystkich znajomych, którzy nie przywożą go dla siebie, prosisz o przywiezienie butelki.

30. Na plażę chodzisz pospacerować z psem, zebrać myśli, zjeść, spotkać się ze znajomymi. Rzadziej na kilkugodzinne opalanie.

31. Twoja skóra opala się nie wiadomo kiedy i zauważasz to dopiero kiedy wyjeżdżasz z Bali i słyszysz od Indonezyjczyków z innych wysp “o jesteś tak ciemny/a, jak ja”.

32. Wkurzasz się, kiedy z najbliższego skrzyżowania usunięto zegar odliczający czas do zmiany świateł – nie możesz już spokojnie pisać esemesów albo sprawdzać wiadomości na fejsbuku. Lubiłeś/aś też trąbić na stojących przed Tobą kierowców, kiedy do zmiany świateł na zielone zostawało zaledwie kilka sekund.

33. Skonstatowałeś/aś, że w ogóle lubisz trąbić na innych przy różnych okazjach.

34. Często zdarza Ci się tłumaczyć znajomym, że nie możesz się z nimi spotkać, bo “masz ceremonię”.

35. Lewostronny ruch na drodze w ogóle nie robi na Tobie wrażenia. Oglądając amerykańskie firmy łapiesz się na myśli: „Przecież oni jadą po złej stronie!”.

36. Pewnie przechodzisz przez ulicę, czasem tylko dając znak do zatrzymania samochodom lub motorom. Wiesz, że gdybyś czekał/a, aż pojazdy zatrzymałyby się z własnej woli, mógłbyś się w ogóle nie doczekać.

37. Widok kilkuosobowej rodziny na jednym skuterze też już nie robi na Tobie wrażenia. Nawet jeśli towarzyszą im dodatkowo dwa psy, kosz z kurczakami czy 42-calowy telewizor.

38. Chilli to Twoja ulubiona przyprawa. Bez niej potrawy smakują jakoś tak… niewyraźnie. Placki ziemniaczane smakują Ci najlepiej z sambalem.

39. Targujesz się przy każdej nadarzającej okazji. Bo przecież jak tu nie zapytać “no a jaka jest Twoja ostateczna cena”?

40. Czasem czujesz się jak gwiazda. Szczególnie, jeśli spotykasz turystów na Twojej uliczce albo kiedy ubrana w sarong, kebayę i ciemne okulary widzisz, jak inni robią Ci ukradkiem zdjęcia.

41. Kask i zakupy wieszasz beztrosko na skuterze i tak zostawiasz wchodząc na sklepu czy restauracji. Śmiejesz się sam z siebie na wspomnienie czasów, kiedy targałeś/aś wszystko ze sobą wszędzie.

42. Przyzwyczaiłeś się do świadomości, że podczas Twojej nieobecności ktoś może usiąść na Twojej kanapie, skorzystać z zawartości Twojej lodówki czy pić kawę z Twojego kubeczka, bo podobnie jak w wielu balijskich domach, i w Twoim jest otwarty living room.

43. Wyluzowałeś się do tego stopnia, że zdarza Ci się zostawiać otwarte również sypialnie.

44. Nieustanne upały powodują, że co chwilę wskakujesz pod prysznic. Lub do basenu.

45. Nauczyłeś/aś się patrzeć, jak rośnie ryż.

46. Wchodząc do łazienki rozglądasz się, czy nie ma w niej węży lub innych stworów.

47. Zawsze masz w domu ugotowany ryż. Na razie głównie dla psa, ale i to dobre na początek.

48. Przestaje dziwić Cię fakt, że Twojemu balijskiemu psu mięso smakuje o wiele lepiej po dodaniu do niego ryżu.

49. Twój kot z kanapowca zmienił się w dziką bestię łażącą własnymi drogami i przynoszącą Ci do łóżka jaszczurki. O świcie. I sporych rozmiarów.

50. Nauczyłeś swojego psa neutralizować niezbyt mile widziane wieczorne owady tj. latające termity i ćmy. W rozpędzie poluje również na ważki, a nawet żaby.

51. Przestrzeń pod prysznicem co jakiś czas zabiera Ci coraz bardziej rozrastająca się roślina. Jakiś czas temu okazało się, że w łazience masz również bananowca, więc zbierałeś/aś tam bananowe plony.

52. Niechętnie jeździsz do Kuty (zdecydowanie zbyt dużo turystów) i Seminyaku (też zbyt tłocznie). Ulubione kiedyś centrum Ubud również najczęściej omijasz szerokim łukiem.

53. Wsród fejsbukowych znajomych masz Canggu Pet Resort (tam zostawiasz psa, kiedy wyjeżdżasz), Casa D Angelo’s (polską piekarnię, w której znajdujesz najlepszy chleb na Bali), Bali Reptile Rescue (aby szlifować swoją wiedzę na temat węży).

54. Przyzwyczaiłeś/aś się do świadomości, że prawie wszędzie wejdziesz w w szortach i klapkach. Ważne tylko, żeby nie było to bikini lub goła klata.

55. Udajesz, że nie zauważasz, kiedy zatrzymują Cię policjanci na drodze. Czasem udaje się w ten sposób odjechać.

56. Nie widzisz problemu, kiedy resztę w sklepie dostajesz czasem w postaci cukierków.

O czym zapomniałam?