• Filipiny_Antipolo_Pinto_Art_Museum, DSC_8657

Pinto Art Museum

Wystarczy mniej więcej godzina albo półtorej (ta druga opcja przy założeniu dłuższego stania w manilskich korkach), aby po przejechaniu brudnych, zatłoczonych i głośnych ulic metropolii, znaleźć się w zielonej enklawie. zbudowano na wzgórzach (w północnej części Metro Manili) i już od pierwszych chwil, moment po tym, jak minie się ciężką bramę, sprawia wrażenie kawałka jakimś cudem zachowanego raju.

To jedno z nielicznych miejsc, gdzie spacer wśród rzeźb jest tylko małym wprowadzeniem do prawdziwej uczty dla zmysłów, a zieleń parku obietnicą kolejnych doznań. To właśnie tam możesz podziwiać maleńką kapliczkę, zachwycić się wystawą obrazów młodych filipińskich artystów, wdychać czyste powietrze czy odpocząć na pięknie wkomponowanej w otoczenie maleńkiej huśtawce.

Dr. Joven Cuanang, właściciel galerii, od samego początku dbał o krajobraz. Kupując posiadłość, na terenie której obecnie mieści się muzeum, zastrzegł swojemu architektowi, aby ten zwrócił baczną uwagę na drzewa. To powstałe budowle miały zostać perfekcyjnie wkomponowane w otoczenie tak, aby żadne ze starych drzew nie zostało ścięte. Dziś całość przypomina po trosze greckie Santorini z domieszką klimatów Nowego Meksyku i choć może to w pierwszej chwili brzmieć sprawiać wrażenie nieco przypadkowego połączenia, tam sprawia wrażenie perfekcyjnej całości.

Zręby całego projektu narodziły się zaraz po upadku rządów Ferdinanda Marcosa i EDSA Revolution, ale faktycznie muzeum otwarto dopiero w 2010 roku. Dziś jest pełne obrazów, dziesiątek mniej i bardziej abstrakcyjnych, znakomitych rzeźb oraz instalacji. Na szczególną uwagę zwraca „Forest” autorstwa Tony’ego Leaño, tego samego, który wcześniej był odpowiedzialny za wszystkie architektoniczne detale w Pinto Art Museum, ciemna, klimatyczna instalacja w postaci bambusowego lasu. Ale do Pinto warto wybrać się nie tylko z jej powodu. Każdy znajdzie tam dla siebie kawałek przestrzeni, nawet podczas nieco bardziej tłocznego weekendu.

Macie ochotę na mały spacer?

p.s. Gdybyście czuli niedosyt zdjęć, możecie też zajrzeć do albumu Pinto Art Museum na mojej stronie www.