Od czasu kiedy pięć i pół roku temu zbierałam wodorosty na Nusa Lembongan, ta niewielka wysepka zmieniła się niemal nie do poznania. Wybudowano dziesiątki nowych hoteli i restauracji. Powstały nowe sklepy, salony spa i inne przybytki mogące zainteresować coraz liczniejszych turystów. I choć wiem, że już nigdy nie będzie tak pięknie, jak było za pierwszym razem (czy to w ogóle możliwe?), to bardzo lubię tam wracać:

– bo to idealne miejsce na weekendowy wypad z ;
– bo za każdym razem odkrywam nowe zakątki;
– bo to właśnie na znajduje się jedna z moich ulubionych plaż w okolicy
– bo pracy poławiaczy wodorostów mogę przypatrywać się godzinami;
– bo nadal nie byłam na Nusa Ceningan (ostatnio planowałam, ale kilka dni wcześniej zdarzył się wypadek – zawalił się charakterystyczny żółty most wiszący pomiędzy Nusa Ceningan z Nusa Lembongan);
– bo bardzo lubię spędzać popołudnia przy Devil’s Tear;
– bo na Nusa Lembongan można znaleźć sporo miejscówek z widokiem na mój ukochany wulkan Agung;
bo Lembongan jest tak blisko.

Widok na wioskę Jungut Batu i balijski wulkan Agung.

Wodorostowe pola we wiosce Lembongan.

Odpływ w okolicy Mangrove Forest.

Dream Beach – moja ulubiona.

Zbiór wodorostów w Jungut Batu.

Z widokiem na wulkan Agung.

Plaża w Jungut Batu.

Połów wodorostów.

Klify Devil’s Tear w wersji tęczowej.

Poławiacze wodorostów w wiosce Lembongan.

Wulkan Agung z Nusa Lembongan.

Takie cuda możliwe tylko na Devil’s Tear

Olbrzymie fale w okolicy Dream Beach.

Przyjemne zakątki na Dream Beach.

Poławiacze wodorostów z Jungut Batu.

Dream Beach raz jeszcze.

Plaża w Jungut Batu.

Z widokiem na wulkan Agung.

Plony z wodorostowego pola.

W pracy na polu wodorostów.

Agung popołudniową porą.

Z widokiem na Dream Beach.

Wodorostowe pola we wiosce Lembongan.

Praca na polu wodorostów.

Dream Beach – selfie time.

Klify Devil’s Tear.

Wodorostowe pole we wiosce Lembongan.

Poławiacz wodorostów.

Połów wodorostów w Jungut Batu.

Powrót do domu.

Dream Beach – prawda, że pięknie tam?