to nie tylko wielka zatoka, ale również miła oku nadmorska promenada; szerokie aleje, po których pędzą tysiące samochodów i czasem jakiś motocykl; wielkie hotele, które swoim gościom oferują pokoje z widokiem na ; do tego jeszcze łódki, budki z jedzeniem i… dzieci szukające w śmieciach na brzegu czegoś, co może się jeszcze przydać.

Tak naprawdę, pomijając ten ostatni szczegół i lokalny koloryt, Bay nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych tego typu miejsc znajdujących się gdziekolwiek na świecie. Ale gdybyście byli kiedyś w stolicy Filipin i dysponowali wolnym popołudniem, z pewnością można się tam wybrać.

My na pewno tam wybierzemy się raz jeszcze, jak już wrócę z Indonezji – tym razem z dużym aparatem, statywem i… odwagą;)

Filipiny, Manila Bay. L1010737

Nadmorska promenada, szeroka ulica i drogie hotele.

Filipiny, Manila Bay_L1010749

Przewoźna budka z większymi i mniejszymi przysmakami.

Filipiny, Manila Bay_L1010739

Standardowe kontrasty, czyli np. dzieci grzebiące w śmieciach + ekskluzywne hotele.

Filipiny, Manila Bay_L1010742

Pan lodziarz. Takich jak on są dziesiątki i wózek każdego wygrywa specyficzną melodyjkę.

Filipiny, Manila Bay_L1010752

Krzych coś tam próbuje przeczytać, ale nie bardzo mu to wychodzi.

Filipiny, Manila Bay.L1010756

Słońce, palmy i Manila Bay.

Filipiny, Manila. Zachód słońca nad Manila Bay

Zachód słońca nad Manila Bay, czyli czas spacerów, wspólnych posiłków i innych takich.