wAzji poleca: Nitin Sawhney

Indyjska bywa ciężkostrawna i nie wszystkim musi się podobać. Złośliwi mówią o niej “męczenie kota”, inni dawkują sobie i przyswajają tylko niewielkie ilości. Niemniej indyjskie wpływy od wielu lat pojawiają się w muzyce zachodu i to nie tylko tej z etykietką “world music”, ale także w muzyce popularnej. Charakterystyczne dźwięki usłyszycie na płytach Beatelsów, u muzyków jazzowych, czy na niezliczonej ilości składanek z zawartością chillout i lounge.

Osobną grupą wykonawców czerpiących całymi garściami z muzyki indyjskiej są potomkowie indyjskich imigrantów, którzy urodzili się i wykształcili na zachodzie, jednakże są wierni swoim korzeniom i wschodniej estetyce. Do grupy tej zaliczyłbym wykonawców takich, jak Karsh Kale, Talvin Singh, czy właśnie .

Nitin dorastał w Rochester, w hrabstwie Kent, w Wielkiej Brytanii. Jako dziecko uczył się gry na pianinie, gitarze, ale i na sitrze i tabli. W trakcie studiów koncertował z acid-jazzową formacją The James Taylor Quartet, a następnie współpracował z Talvinem Singh. Karierę solową rozpoczął w 1993 roku, wydając album “Spirit Dance”.

Prawdziwą popularność przyniósł mu jednak dopiero doskonały album “Beyond Skin”, wydany w 1999 roku. Na płycie pojawiają się tematy związane z sytuacją polityczną pomiędzy Indiami i Pakistanem, czy tożsamością kulturową. Od lat jest to jedna z naszych ulubionych płyt i utwory takie jak „Letting Go”, czy „Immigrant” brzmią świetnie niezależnie od nastroju, czy otoczenia. Posłuchajcie sami – polecamy!

By | 2017-02-07T19:28:20+00:00 8 sierpnia 2013|Categories: Muzyka, Trochę kultury, wAzji poleca|Tags: , , |1 komentarz
  • Mietek

    No tak, muzyka indyjska w wykonaniu artystów mieszkających na zachodzie jest dla nas zdecydowanie bardziej lekkostrawna.
    Moje ostatnie uzależnienie to Snatam Kaur, artystka New Age śpiewająca sikhijskie manty.
    Może ktoś się zarazi?
    http://www.youtube.com/watch?v=DjbodQeOFog