• Filipiny_Manila_Makati_Greenbelt, IMG_0605

Tak mieszkamy

Filipiny_Manila_Makati_Greenbelt, IMG_0921 Budynek, w którym mieszkamy, zwykle nazywamy po prostu „blokiem”, choć ma, bagatela, prawie 50 pięter należąc tym samym do najwyższych budynków w Manili i… na całych Filipinach. Wraz z dwoma innymi drapaczami chmur tworzy kompleks zlokalizowany przy Greenbelt (centrum handlowym) i w bliskiej odległości od dziesiątek restauracji, parków, sklepów i dobrych hoteli. Całość składa się z basenów (2 albo 3, jeśli liczyć basen dla dzieci), siłowni (kilku), placu (a może nawet „placów”) zabaw, ogródków, pomieszczeń imprezowych i pewnie sporej ilości miejsc, o których istnieniu jeszcze nie wiemy, bo nie szukać daleko – o możliwości organizowania imprez na dachu budynku dowiedzieliśmy się dopiero w ubiegłym tygodniu. Utrzymanie tego wszystkiego w stanie idealnym wymaga oczywiście obecności całej armii: pracowników biurowych, recepcji, odźwiernych, ochroniarzy, basenowych i sprzątaczy, a wszyscy oni plus pracownicy mieszkańców budynku, zobowiązani są do przestrzegania szeregu mniej lub bardziej absurdalnych zasad.

Piszę to wszystko dlatego, że mieszkając tu od prawie 10 miesięcy (do nowego mieszkania przeprowadziliśmy się pod koniec lutego) zdążyliśmy się już do tego wszystkiego przyzwyczaić, tym bardziej, że basen, ochrona i recepcja, w której należy się zaanonsować przed wejściem na górę, to standard obowiązujący nie tylko u nas, ale i w setkach budynków w całym Metro Manila i poza nią. Dopiero nasi znajomi z Polski, którzy odwiedzili nas ubiegłym tygodniu zwracając uwagę na te wszystkie drobne szczegóły przypomnieli nam, że przecież w Polsce wygląda to nieco inaczej, więc pomyśleliśmy, że może i Wy chcielibyście podejrzeć, jak się mieszka w Manili.

Żeby było bardziej interesująco, napiszę jeszcze, że plany budowy nowych budynków i innych tego typu inwestycji inwestycji są… szerokie. Zresztą zerknijcie na filmik, pokazujący, jak to wszystko już wygląda bądź ma wyglądać za 3 lata…

I na koniec przypomnę tylko, że jest to ta sama metropolia, w której mieszka i pracuje się w smrodzie i błocie.

Ciekawa jestem, jak ma się to wszystko do Waszych wyobrażeń o Manili i tutejszym życiu?

p.s. zdjęcia instagramowe dla odmiany.

Philippines 2015 Exciting Projects

  • Daga Jędrzejewska via Facebook

    Wspomnienia, tym cieplejsze, bo za oknem temperatury ujemne i coś białego fruwa za oknem. Nie są to bynajmniej anielskie pióra, ale coś paskudnego ;) . Minał ponad rok od mojego pobytu w Manili i tak naprawdę tylko to mi pozostało czyli fotki. Ale w profilu ustawiłam sobie zdjęcie HK, bo muszę tam wrócić :))) . Dziękuję :)

  • Daga Jędrzejewska a to zupełnie nie wiedziałam, że byłaś tutaj, kiedy i mu już byliśmy:) W profilu masz jeszcze fajne foto z kotem prawie takim, jak mój Leot;)

  • A co z opłatami? Bo to w końcu jest najciekawsze (wiem, że to pytanie prywatne).

    • W Manili nie tak ławo o dobre i tanie mieszkanie. W Makati na wynajem mieszkanie z jedną sypialnią (50-80m2) trzeba przeznaczyć od 1000 dolarów w górę, ale opowiadano mi też o mieszkaniach wielkości 70-80m2, za które płaci się nawet 3 tys dol. i wbrew pozorom nie ma tu szczególnego znaczenia usytuowanie czy jakość mieszkania, lecz… ten, kto wynajmuje. Firmy z zasady płacą najwięcej.

      W innych miejscach niż Makati i Fort Bonifacio (lokalizacje najcześciej wybierane i najwygodniejsze dla ekspatów) bywa taniej, ale i w tych przypadkach nie słyszałam o niewielkim mieszkaniu jedno sypialnianym tańszym niż 500 dol. Jeśli od czasu do czasu znajduje się takie oferty, to albo dotyczą one mieszkań w złym stanie, nawet jeśli załączone zdjęcia sugerują coś innego albo położone są w bardzo nieciekawych lokalizacjach;)

    • aaa, zapomniałabym – do tego musisz doliczyć przynajmniej 100 dolarów za prąd/ m-c. Ta kwota tylko przy założeniu, że prawie w ogóle nie używasz klimatyzacji. Jeśli używasz – płacisz odpowiednio więcej – my płacimy zwykle średnio 150-200 dolarów/ m-c.

  • Daga Jędrzejewska via Facebook

    Tak :) Waszymi poradami żyłam przed Manilą :)

  • a jest szansa, że znowu się tutaj wybierzesz?

  • Daga Jędrzejewska via Facebook

    Szansa jest podobno zawsze ;) ale pocztówka od Was, z HK to mój plan na realizację marzenia, już wysłane do Wszechświata ;) .

  • Pewnie wiele osob bedzie pialo z zachwytu nad takimi nowoczesnymi rozwiazaniami architektonicznymi.Ja do nich niestety nie naleze…Wole azjatycka tradycje…Ale kazdemu w/g potrzeb.

  • Daga Jędrzejewska via Facebook

    Zgadzam się z Tobą, ale gdzie tych ludzi upchać? ;)

  • Serce W Tropikach to raczej musisz jej poszukać poza Filipinami, bo większość mieszkańców tego kraju, jak zapewne wiesz, bardzo nie lubi być wrzucanym do jednego worka z Azjatami i zdecydowanie woli podkreślać swoja unikatowość, szczególnie właśnie w kwestiach tradycji;)

  • Daga, przerabiac na pasze dla zwierzat ;)

  • Daga Jędrzejewska w Manili da sie upchać nawet kilkanaście – kilkadziesiąt osób do niewielkiego domku z drewna i blachy falistej. Wszystko zależy od okolicy;)

  • Ania, zgadzam sie z Toba.Filipinczycy jak dla mnie sa najmniej azjatyccy z posrod wszystkich mieszkancow Azji SE

  • Daga Jędrzejewska via Facebook

    Aniu a w bloku jak Wasz ile mniej więcej osób mieszka?

  • Daga Jędrzejewska – zielonego pojęcia nie mam… Na piętrach jest różna ilość mieszkań od 6 chyba do 10, tylko połowa z nich ma 1 sypialnię, a reszta jest duzo więcej. Średnio rodzina 4 osobowa + niania bądź pomoc domowa i prawie 50 pieter mieszkalnych. Trzeba byłoby wziąć kalkulator;)

  • Daga Jędrzejewska via Facebook

    O Jezusku :D . Szok ;)

  • Serce W Tropikach oj otwiera i to temat rzeka;)
    A w kwestii tego wpisu, to gwoli wyjasnienia, nie miał on na celu wywałania zachwytów, lecz pokazanie, jak może wyglądać inne oblicze Manili, niekoniecznie to najbardziej znane. A jak widać miasto i kraj cały mają spore ambicje…

    • Serce W Tropikach – no wiadomo, w końcu plan na 2050 rok jest być 16. gospodarką na świecie;) I wcale mnie to nie zdziwi.

      • Aniu, czy wobec tych ambitnych planów architektonicznych , o których mówi filmik da się żyć w Manilii czy też jest to gigantyczny plac budowy ?

  • Daga Jędrzejewska ,tutaj gdzie ja teraz jestem na 40 metrach kwadratowych mieszka 6 osob.I to nie jest jakis rekord liczebnosci…

  • Tak Aniu, ambicje maja wysokie.Zreszta jak sama wiesz tutaj to co ogromne i ponadwymiarowe jest bardzo modne i porzadane …

  • Elzbieta Targonska da się:) Choć z moich okien widzę 2 budowy zaraz niedaleko i kolejne w oddali, a są takie miejsca, gdzie tych budów jest jeszcze więcej i zdarza się tak, że kiedy po kilku m-cach przerwy jestem w jakimś miejscu, wygląda ono nie do poznania, bo właśnie coś tam zaczęto budować. I masz rację – tutaj cały czas się buduje i ci, którzy mieszkają tu od kilku lat, wspominają, że wtedy wokół wyglądało zupełnie inaczej.
    Co nie oznacza, że te wszystkie mieszkania w drapaczach chmur są zamieszkane. Wiele z nich stoi po prostu pustych, bo kupiono je jako inwestycje.
    W naszym bezpośrednim sąsiedztwie na szczęście już zbudowano wszystko to, co było do zbudowania, więc jest spokój:)

  • Maciej

    :) Zobaczyłem filmik ilość kończonych i planowanych inwestycji powala na kolana. Jak się ma to do reszty już inna bajka.

    • Powala, nawet wtedy, gdy ma się to niejako „na żywo”;)
      Dziękuję za odwiedziny!

  • Aniu, ten i poprzednie posty o zyciu w Manili, przwodza mi na mysl Dubaj. W maju bylam tam z odwiedzinami u przyjaciolki, tez ekspatki. Dokladnie jak tu, lokaje, oddzwierni, baseny, oazy wellness i… Filipinczycy, zyjacy biednie albo bardzo biednie – tak zwana sluzba.
    Do tej pory dzwoni mi gdzies z tylu glowy: yes, mam. what do you need, mam.
    Spoleczenstwo klasowe ma sie dobrze.

    • Ma się bardzo dobrze i to w o wiele większej liczbie miejsc, niż się zwykle myśli.
      Mi kiedyś nie przyszłoby na myśl, że społeczeństwo może być tak bardzo podzielone (faktycznie coś na wzór indyjskich kast) i że te podziały mogą odgrywać aż tak wielką rolę. Tutaj wszystko jest ustalone, podzielone i każdy wchodzi w ustaloną rolę. I bez problemu można znaleźć przykłady, kiedy mężczyzna, który np. pracuje jako kierowca (czyli „służba”), zatrudnia w swoim domu pomoce domowe będąc dla nich „panem”, jakkolwiek by to w tej chwili źle nie brzmiało, takie są fakty. Tylko, że nam, wychowanym w zupełnie innym świecie, czasem ciężko jest to wszystko pojąć.

  • Jeszcze cos :) Filipinczycy w Dubaju pracuja w eleganckich sklepach i restauracjach, pralniach i salonach kosmetycznych, nie sa wiec najnizsza kasta. Najnizej sa Pakistanczycy – znienawidzeni kierowcy taksowek i wykonujacy roboty drogowe. Na szczescie z nimi nie trzeba w ogole rozmawiac, ba! nie wypada nawet.
    Brrr

    • Dokadnie tak jest Aniu.Miesiace mieszkania na Filipinach otwiera oczy na wiele aspektow…

    • i dalej: ci sami Filipińczycy, kiedy od czasu do czasu zjeżdżają na Filipiny, dostają od swoich rodzin (niezależnie od tego, czy zamożnych czy nie) przynajmniej jedną albo dwie osoby do obsługi (w przypadku rodzin mniej zamożnych „pomocami” stają się osoby ze slumsów), bo nie ma innej możliwości, jak traktowanie takiej osoby, która utrzymuje rodzinę pracując za granicą jak… prawdziwego „pana”. To też swego rodzaju wyraz szacunku i odwdzięczenia się za pomoc.

  • Macie tam kłoooota???? !!! Jak się zwie ten super misiek?:)

    • Mamy kota, a nawet dwa. Ten grubas ze zdjęcia wylegujący się na poduszce to kot Leot (oryginalnie był Leonid) i mamy jeszcze jego siostrę, czarną kotkę Miszę (Miśkę właściwie). Obydwa przyjechały z nami z Polski i są w posiadaniu europejskich paszportów i chipów;)
      Do poczytania: http://wazji.pl/2012/01/co-tam-panie-w-miaunili/
      Pozdrawiamy!

  • a co koty myśłą o zyciu na Filipinach..:)…..wygląda na to, ze dobrze sie twoim futrzakom powodzi, jeden to nawet wygląda jak lew salonowy, a drugi jak egipski król. ..:)

    Manila jak każda stolica azjatycka to niesamowita mieszanka kontrastów.

    • Dobrze się powodzi. A Leot upasł się tak na tuńczyku;)

  • no to ja już wiem od czego tak dobrze wyglądam…. ja tu pieczywo i tłuszcze ograniczam, a wygląda na to, że to wina tuńczyka..:-D

  • wyglada na to, że Sznupkowie i kot autorki bloga powinni jeść makrelę, makrela odchudza. nawet dr Dukan tak twierdzi, i dr Montiqniac też.
    :))

    • Niestety nasze koty makrelą gardzą. Oczywiście karmiąc je czymś, co nie jest ich przysmakiem osiągniemy pożądany efekt odchudzający ;)

  • Janusz Matuszak via Facebook

    Wszystko fajnie ale myślę że wam sera żółtego brakuje :-)