…mija szybko…

STYCZEŃ

Filipiny_Malapascua, DSC_2585 witamy na wyspie Malapascua w towarzystwie Asi i Rafała i ze świadomością, że to jedno z ostatnich, jeśli nie ostatnie miejsce, jakie odwiedzamy na Filipinach. Przenosiny do Indonezji zostały zatwierdzone w połowie grudnia, zatem szukamy biletów do Jakarty, aby tam rozejrzeć się za nowym domem. Znajdujemy go w połowie miesiąca. Jest nieco za duży dla naszej dwójki + dwóch kotów (4 sypialnie!), ale ma perfekcyjną lokalizację, basen i świetne biuro, więc nie zastanawiamy się długo. Właściciele przygotowują do podpisania umowy. Planujemy zarzucić pisanie bloga, ale niespodziewanie dostajemy nominację w 6. edycji konkursu National Geographic Travelery 2011 w kategorii Blog Travelerowca, która nas skutecznie mobilizuje do dalszego pisania.W międzyczasie wybieramy się jeszcze ze ze znajomymi na wulkan Pinatubo (czeka w kolejce do opisania na blogu), a potem sprawy zaczynają się komplikować.

LUTY

Filipiny_Manila_Makati, IMG_0375Krzych rozstaje się z firmą, z powodu której zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę na Filipiny. Zastanawiamy się co dalej: czy zostać (= co robić?) czy wrócić do Polski. Ostatecznie problemy rozwiązują się same, a Krzych zaczyna robić różnego rodzaju projekty internetowe dla kilku firm: zarówno z Filipin, jak i z Polski oraz myśleć nad stworzeniem własnego serwisu internetowego. Szukamy nowego lokum, bo nie wchodzi w grę pozostanie w ciemnej norze, przypominającej więzienie i uniemożliwiającej normalny kontakt ze światem. Decydujemy się na najczęściej wybierane przez ekspatów Makati i przeprowadzamy się do nowego mieszkanka z całkiem przyzwoitym widokiem.

MARZEC

Indie_rozlewiska_KeraliWyjeżdżam do Indii. Spędzam kilka tygodni w południowym stanie Kerala spacerując ulicami Kochi, podziwiając plantacje herbaty w okolicy Munnar, relaksując się na plażach Kovalam i Varkali, pływając po rozlewiskach Kerali i uczestnicząc w kathakali i theyyam (prawie wszystko czeka do opisania na blogu). Pod koniec miesiąca spotykam się z Krzychem w Kuala Lumpur.

KWIECIEŃ

Kambodza_Angkor_WatW Malezji spędzamy zaledwie dwa dni, bo to tylko przystanek w drodze do Kambodży, gdzie planujemy być ponad tydzień. Ostatecznie nie decydujemy się spędzić tego czasu w drodze i pośpiechu, zatem zostajemy w Siem Reap spędzając czas głównie w Angkorze, nad Tonle Sap i w samym mieście (to tez pojawi się na blogu). Potem jedziemy jeszcze na kilka dni do Tajlandii (Bangkok i Ayuthhaya), aby wreszcie z przyjemnością wrócić do nowego domu.

 

MAJ

To przede wszystkim czas spotkań ze znajomymi, zarówno tymi, którzy się w międzyczasie przeprowadzili do Manili, jak i tymi, którzy mieli ochotę się z nami spotkać przy okazji wyjazdu na Filipiny (pozdrawiamy!) To chyba dlatego maj mija niemiłosiernie szybko!

CZERWIEC

Tajlandia_Mae_Sariang_Karen woman.Zaraz na początku miesiąca wybieramy się do Tajlandii, tym razem na północ. Kilka dni spędzamy w Chiang Mai, ale głównym celem tego wyjazdu jest miasteczko Mae Sariang i tamtejsze wioski Karenów. W międzyczasie decydujemy się na dość ryzykowny krok w postaci całkiem poważnych zmian na blogu, w wyniku których blog funkcjonuje pod domeną wazji.pl i ma nową szatę graficzną, a my nabieramy jeszcze większej ochoty na pisanie. A tymczasem w Manili pojawia się coraz więcej gości z Polski, a wraz z nimi wyczekiwane smakołyki. Filipiny_Luzon_Batad, DSC_9835Z kolei na blogu pojawia się nowa kategoria Kuchnia azjatycka, w której od czasu do czasu pojawiają się ciekawe przepisy i nie tylko. Pod koniec miesiąca wraz z Martą wybieramy się na pola ryżowe do Banaue i Batad, aby tym razem ujrzeć je w pełni zieloności.

LIPIEC

Filipiny_Manila_jeepney, DSC_09704 lipca mija rok, odkąd mieszkamy w Manili. Zaczyna się pora deszczowa, ale nie przeszkadza mi to w eksploracji miasta. To wówczas mam okazję odwiedzić fabrykę jeepneyów, chiński cmentarz (i on „czeka w kolejce”) i dzielnicę muzułmańską. To czas szwendania się po Quiapo, manilskim Chinatown i innych podobnych miejscach oraz zobaczenia na własne oczy, w jakich warunkach mogą żyć ludzie w tym mieście-olbrzymie. A wszystko dzięki temu, że decydujemy się zatrudnić kierowcę, więc w końcu bezpiecznie mogę poruszać się po mieście. Na 18. lipca planuję wyjazd do Indonezji, ale potem wszystko układa się tak, że ostatecznie nie jadę, czego, o dziwo, nie żałuję.

SIERPIEŃ

Filipiny_Manila_powodz, DSC_2953Intensywne deszcze w Manili powodują poważne powodzie. Urodziny spędzam w kaloszach wypuszczając się w bardziej zalane rejony. Na blogu zaczynamy cykl „Co w Azji piszczy”, mający być przeglądem ciekawych wpisów na blogach o tematyce azjatyckiej. Niestety z braku czasu i regularności kończymy jeszcze szybciej niż zaczynamy, za co przepraszamy i obiecujemy poprawę. Hong_Kong_Peak, DSC_4712Wywiadem z Markiem Lenarcikiem o jego birmańskim życiu wracamy natomiast do nieco zaniedbanego cyklu „Powiedział mi ekspata”, a w sferze podróżniczej wybieramy się w końcu do długo wyczekiwanego Hong Kongu.

WRZESIEŃ

Wietnam_Sajgon, DSC_6599W Manili rozpoczyna się sezon świąteczny oraz przygotowania do chińskiego Festiwalu Środka Jesieni, mamy więc okazję zajadać się księżycowymi ciastkami. W drugiej połowie września wyjeżdżam na cały miesiąc do Wietnamu przemierzając kraj z południa na północ (lecę do Sajgonu, odwiedzam Deltę Mekongu, Mui Ne, Nha Trang, spędzam kilka dni w Hoi An i Hue, a potem ponad tydzień na północy kraju, aby na koniec wrócić z Hanoi) i niechętnie rezygnując z odwiedzenia tych wszystkich miejsc, które chce odwiedzić, ale nie mam czasu. Obiecuję sobie, że wrócę do Wietnamu jak najszybciej i… kupujemy bilety na grudzień, tym razem dla nas obojga.

PAŹDZIERNIK

Filipiny_Boracay_White_Beach, DSC_2314_1Jestem w domu zaledwie tydzień z kawałkiem, kiedy wyjeżdżamy na kilka dni na Boracay, czyli w miejsce, do którego przekonują nas prawie wszyscy Filipińczycy i większość ekspatów. O wrażeniach napiszemy niebawem. Krzych uruchamia wersję „beta” swojego serwisu internetowego na Filipinach, pojawiają się pierwsi użytkownicy i pierwsze oferty.

LISTOPAD

Miesiąc pod znakiem „spraw paszportowych”. Z powodu braku miejsca w paszporcie udaję się do ambasady w Malezji, aby wyrobić nowy dokument. Wracam z niczym. Wcześniej w związku z malezyjskimi świętami, podczas których urzędy są nieczynne, Kuang Yin Teng, Georgetowndecydujemy się z Krzychem na spędzenie kilku dni w George Town, jednym z moich ulubionych miast. Pod koniec miesiąca czeka nas niespodzianka: nasz blog zostaje doceniony i zajmuje 2. miejsce w Rankingu blogów podróżniczych przygotowanym przez miesięcznik PRESS. I co tu dużo ukrywać, cieszy nas to niezmiernie.

GRUDZIEŃ

Filipiny_Manila_spotkania, DSC_3670W Filipiny uderza kolejny poważny tajfun. Tym razem Manilę omija szerokim łukiem, ale nie oszczędza wyspy Mindanao leżącej na południu. Poza tym zaczyna się sezon turystyczny, więc z Manili coraz częściej mamy gości, co cieszy! Cały czas próbuję załatwić nowy paszport. Z Kuala Lumpur przyjeżdża niezwykle miła pani konsul, ale z przyczyn technicznych nadal nie udaje się złożyć wniosku. Krzych zaczyna współpracę z nową firmą (szerzej pewnie kiedyś o tym napisze, bo temat może zainteresować przynajmniej niektórych z naszych Czytelników) i po raz pierwszy ma okazję uczestniczyć w przyjęciu świątecznym będącym właściwie swego rodzaju instytucją na Filipinach. Wietnam_Cao_Son, DSC_413422. grudnia razem wylatujemy do Hanoi, aby trochę zziębnąć na chłodnej północy Wietnamu. I właśnie tutaj spędzamy tegorocznego Sylwestra zastanawiając się, czy również kolejny rok przyniesie takie niespodzianki i zaskakujące zwroty akcji.

Planów na rok 2013 mamy całkiem sporo:
podróżniczych – kilka pierwszych miesięcy spędzimy głównie na Filipinach w związku z definitywnie kończącym się miejscem w moim paszporcie. Zaplanowaliśmy sobie już kilka wyjazdów w miejsca, których do tej pory nie mieliśmy okazji odwiedzić albo z chęcią odwiedzimy jeszcze raz. Na pewno polecimy też do malezyjskiej części Borneo. Z pewnością przynajmniej raz (a jeśli się uda, to i dwa) odwiedzę ponownie Wietnam i całkiem sporo czasu mam zamiar spędzić w Indiach, tym razem głównie na północy. A z chęcią odwiedziłabym jeszcze więcej miejsc (powrót do Birmy! Indonezja! Kambodża! Japonia! Tajwan! Chiny!), tylko pewnie zabraknie czasu.
życiowych – Krzychowi dobrze w nowej firmie, więc zapowiada to raczej dłuższą współpracę. Dodatkowo sporo czasu zajmie mu własny projekt internetowy. Ja mam sporo planów fotograficznych i publikacyjnych. Wszystko wskazuje na to, że pod tym względem będzie naprawdę dobrze, ale na wszelki wypadek proszę trzymać kciuki;) No i najważniejsze – nasze życie wreszcie wróciło do normy sprzed przeprowadzki, czyli znowu wszystko musimy skrupulatnie planować z kalendarzem, co wbrew pozorom lubimy.
blogowych – oprócz tego, o czym już na blogu piszemy (kontynuacja ulubionego przez Was „Powiedział mi ekspata”, powrót do „Co piszczy?”, ale w odcinkach comiesięcznych), prawdopodobnie uda się zrealizować kilka nowych koncepcji, o szczegółach których wolę jednak nie wspominać, żeby nie zapeszać, zdradzę tylko, że jedna z nich to coś podobnego do „ekspaty”, ale w nieco innej formie. Sami zresztą zobaczycie, jeśli tylko wszystko dojdzie do skutku. Mamy też kilka innych pomysłów oraz nadzieję, że tym samym na blogu będzie jeszcze więcej jeszcze ciekawszych wpisów, a Wy będziecie go odwiedzać z jeszcze większą chęcią i częstotliwością.

W Nowym Roku 2013 życzymy Wam spełnienia nawet tych najbardziej szalonych marzeń, realizacji najbardziej abstrakcyjnych planów i przede wszystkim tego, aby ten przyszły rok był jeszcze lepszy niż jego poprzednik!

Ania & Krzych